Pęczak zajmuje się wyszukiwaniem kontrahentów dla prywatnej firmy zajmującej się instalacją systemów alarmowych i centrali telefonicznych - informuje "Dziennik".
- Nie zarabiam kokosów, ale najważniejsze, że pracodawca płaci za mnie ZUS - zwierzył się Pęczak „Expressowi Ilustrowanemu”. Twierdzi, że pracuje za 1200 zł miesięcznie. Łódzka gazeta pisze, że byłemu posłowi lewicy z doktoratem ekonomii zrobionym w Moskwie nie udało się jeszcze pozyskać ani jednego kontrahenta. Pęczak tłumaczy to prosto: - To dlatego, że pracuję od niedawna.
Źródło: Dziennik