Chodzi o to, że o ile sam Rokita będzie na krakowskiej liście PO numerem jeden, nie znaleźli się na niej kandydaci z nim kojarzeni. Ich miejsca zajęli młodzi działacze PO, którzy kilka miesięcy temu domagali się usunięcia Rokity z Platformy.
- Nie ulega wątpliwości, że to atak wymierzony w moją osobę. Gdyby ta lista miała mieć kształt ustalony przez klub lokalnych działaczy krakowskich, to z pewnością ja bym z niej nie kandydował - mówi "Rz" Jan Rokita. Dodaje, że na razie nie ulega przesadnym emocjom, bo to jest dopiero początek procedury. - Zamierzam poczynić starania, by zarząd PO przedstawił inną listę - zapowiada.
Źródło: Rzeczpospolita