Masz subskrypcję?
Dopóki przed sądem nie staną byli ministrowie Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski (wciąż ukrywają się na Węgrzech), to właśnie ta sprawa pozostaje głównym procesem o aferę Funduszu Sprawiedliwości. Oskarżeni to ksiądz Michał Olszewski, szef Fundacji Profeto, oraz pięcioro urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości.
W środę, po ponad dwóch miesiącach przerwy, sąd kierowany przez Justynę Koskę-Janusz przeprowadził piątą rozprawę w tym procesie. Procesie, dodajmy, pod zwiększonym nadzorem. By wejść na sądową salę, trzeba wcześniej odebrać przepustkę, po sądowym korytarzu kręci się niemal tuzin mundurowych, a sąd co jakiś czas musi przypominać, że nie można komentować ani niczego spożywać. Liczna publiczność kibicująca oskarżonym reaguje bowiem żywiołowo i nie zawsze w zgodzie z sądowymi obyczajami.
Początek wyznaczonej na godzinę 10 rozprawy opóźnił się z powodu usterki technicznej. - Nie działają mikrofony - rzucił ktoś z ław dla publiczności. - A może mają nie działać? - dorzucił ktoś inny.