|

Zabrakło pieniędzy dla medalistów. Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek muszą czekać

Od lewej Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek, wicemistrzowie olimpijscy w konkursie duetów
Od lewej Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek, wicemistrzowie olimpijscy w konkursie duetów
Źródło zdj. gł.: PAP/Grzegorz Momot
Obiecane premie od Zondacpryto wreszcie trafiły do olimpijczyków, ale nie do wszystkich. Na swoje wypłaty ciągle czekają medaliści, w tym Kacper Tomasiak. On i jego rodzice nie zamierzają odpuszczać. Artykuł dostępny w subskrypcji

Paweł Wąsek przywiózł z Mediolanu i Cortiny srebrny medal. Skakał z Kacprem Tomasiakiem w konkursie duetów. Wielkie tekturowe vouchery, każdy z wpisaną kwotą na 200 tysięcy złotych w tokenach, wręczył im przedstawiciel firmy z giełdy kryptowalut, od pół roku sponsorującej Polski Komitet Olimpijski.

Sęk w tym, że wicemistrz olimpijski tych środków nie zobaczył do dzisiaj.

- Otrzymał pieniądze na konto Zondy, wcześniej zdecydował, że mają to być złotówki, a nie tokeny, bo takie były możliwości. Paweł zrobił bardzo szybko zlecenie wypłaty pieniędzy, ale przelew nigdy nie doszedł. Ma dostęp do konta, sprawdzał je dwa-trzy dni temu, niby te środki tam widnieją, przynajmniej w teorii - opowiada jego siostra Katarzyna Wąsek, która pilnuje kontaktów skoczka ze sponsorami.

Osławione tokeny dzięki sukcesom na zimowych igrzyskach zapewniło sobie dwudziestu sportowców. To medaliści oraz olimpijczycy, którzy zajęli w swoich dyscyplinach miejsca od czwartego do ósmego.

"Pierwszy na świecie token olimpijski, który powstanie w ramach licencjonowanej infrastruktury zondacrypto. Wdroży on nowe, przejrzyste źródła finansowania sportów olimpijskich, umożliwiając kibicom między innymi bezpośrednie wspieranie reprezentacji Polski czy poszczególnych sportowców" - tak PKOl zachwalał na swojej stronie nowatorski środek płatniczy, którym zamierzać nagradzać olimpijskie sukcesy. To było w dniu podpisania umowy o współpracy ze sponsorem, która kilka miesięcy później przestała wypłacać klientom pieniądze, a jej prezes zapadł się pod ziemię.

Z tego artykułu dowiesz się:
  • Dlaczego medaliści olimpijscy wciąż czekają na swoje premie od sponsora?
  • Jakie działania podejmują sportowcy, by odzyskać należne środki?
  • Co na temat sytuacji mówią przedstawiciele PKOl i rodziny zawodników?

PKOl za olimpijskie złoto płacił 500 tysięcy złotych w gotówce, ale sponsor dokładał 250 tysięcy złotych w tokenach. Srebro to odpowiednio 400 i 200 tysięcy złotych. Brąz - 300 i 150 tysięcy złotych. Wyglądało efektownie. Właśnie, wyglądało...

Pieniądze z PKOl wpadły na konta sportowców bez poślizgu, z tymi "tokenowymi" pojawiły się problemy.

Kacper Tomasiak pojechał na igrzyska jako debiutant, a wrócił z Mediolanu jak po najlepszych żniwach. 19-latek, na którego nikt nie stawiał, zebrał następujące plony: trzy medale - dwa srebrne i brązowy, a w gotówce grubo ponad milion złotych i 550 tysięcy złotych w tokenach.

I on wypłaty premii obiecanej od sponsora się nie doczekał. Prowadzący jego karierę rodzice są w kontakcie z kancelarią prawną, nagrody nie odpuszczą. Dają sobie czas do końca kwietnia.

Pytamy o tokeny Władimira Siemirunnija, rewelacyjnego łyżwiarza szybkiego, który z Mediolanu przywiózł srebrny medal. Wzrusza ramionami. Premii od sponsora nie widział.

- Dam znać, gdy się pojawi - odpowiada i cisza. Nie dostał.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Kumpel Sasina", spotkanie owiane tajemnicą i cień Zondacrypto

Pozostało 64% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: