Nie czekali na strażaków, weszli do płonącego budynku. Uratowali pięć osób
Zgłoszenie o pożarze domu wielorodzinnego przy ul. Przemysłowej w Skwierzynie (województwo lubuskie), służby otrzymały w niedzielę o godzinie 21.42.
Na miejscu pierwsi pojawili się sierżant Ewelina Spiralska oraz starszy posterunkowy Kamil Boryczka. Kiedy policjanci zauważyli, że ogień wydobywa się spod dachu budynku, zdecydowali, że konieczna jest szybka ewakuacja.
- Nie czekali na przyjazd strażaków tylko weszli do środka, by ratować osoby, które mogły znajdować się w środku. Dzięki szybkiej udało się bezpiecznie wyprowadzić z budynku pięć osób - przekazała młodsza aspirant Alicja Kowalczyk z międzyrzeckiej policji.
Krótko potem, na miejscu pojawiła się straż pożarna. Według strażaków, do pożaru mogło dojść na skutek nieszczelności w jednym z kominów, ale konkretne przyczyny będzie ustalać policja.
- Na szczęście pożar nie było mocno rozwinięty i utrzymywał się na poddaszu. Ogień nie zdołał przenieść się do mieszkań, ale na miejscu były duże kłęby dymu. Sytuację udało się opanować. Spłonęła część dachu i stropu. Najważniejsze, że nikt nie ucierpiał - przekazał starszy kapitan Michał Rosół, rzecznik Powiatowej Straży Pożarnej w Międzyrzeczu.
Weszli do budynku, żeby uratować mieszkańców
Jak podkreśla policja, takie zdarzenia jak w soczewce, pokazują jak duże znaczenie w sytuacji zagrożenia życia ma czas reakcji.
- Funkcjonariusze, narażając własne bezpieczeństwo, weszli do zagrożonego budynku, aby dotrzeć do osób, które mogły potrzebować pomocy. Ich zdecydowana postawa i przeprowadzona ewakuacja pozwoliły zapobiec ewentualnej tragedii - dodała policjantka.