Proces Sebastiana M. po tragedii na A1. "Prędkość BMW była w przedziale 315-329 kilometrów na godzinę"
Do końca zmierza proces Sebastiana M. oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. W toczącej się od blisko roku przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim sprawie zebrano już blisko 30 tomów akt.
Na ostatniej rozprawie sąd wysłuchał opinii biegłych, którzy wcześniej sporządzili ekspertyzę dotyczącą rekonstrukcji wypadku, a w poniedziałek przed sądem przedstawili obszerną opinię uzupełniającą.
Ponad 300 kilometrów na godzinę
Biegli podtrzymali w sądzie wnioski przedstawione wcześniej w sporządzonych przez siebie opiniach.
- Nasze opinie wskazują jednoznacznie, że prędkość pojazdu BMW była w przedziale 315-329 kilometrów na godzinę. W tym przedziale kierujący prowadził swój pojazd. Natomiast Kia poruszała się w granicach 140 kilometrów na godzinę na włączonym tempomacie – powiedział biegły Bogusław Śleziak.
Jak dodał, zespół ekspertów jednoznacznie ustalił, że przed zderzeniem kierujący Kią nie zmieniał toru ruchu i cały czas poruszał się środkowym pasem. To oznacza, że BMW uderzyło w Kię a nie - jak twierdzi obrona oskarżonego – samochód zajechał nagle drogę Sebastianowi M.
Biegli wskazali, że w swojej ekspertyzie opierali się na zebranym w sprawie materiale rzeczowym w postaci śladów ujawnionych na jezdni, informacjach cyfrowych odczytanych z obu samochodów uczestniczących w wypadku, zapisów z wideorejestratora, który nagrał zderzenie, oraz nagrań z kamer znajdujących się na autostradzie A1. Zaznaczyli, że sporządzona opinia jest bardzo obszerna i wyjątkowo szczegółowa.
Według ich ustaleń BMW uderzyło swoją przednią prawą częścią w tylną lewą część Kii. - Za tym również przemawiają deformacje obu pojazdów widoczne podczas oględzin, jak i na zdjęciach - przekonywał ekspert Marek Długosz.
Bazując na śladach na jezdni, zapisach z czarnych skrzynek oraz wykorzystując autorską metodę, przedstawili na ilustracjach dokładny przebieg i moment zderzenia.
- Zajmuję się wypadkami drogowymi od 25 lat. Nie spotkałem się w swojej karierze z takimi prędkościami na drodze, z jakimi mamy do czynienia w analizowanym wypadku. Myślę, że nikt w Polsce się z takim nie spotkał. W Polsce nie ma takich dróg, na których można rozwijać takie prędkości – przyznał Długosz.
Według ekspertów Sebastian M. w dniu wypadku, jadąc autostradą A1, regularnie przekraczał 300 km/h.
- Przy 300 kilometrach na godzinę startują samoloty - podkreślił jeden z nich.
Krytyka opinii zamówionej przez obronę
Biegli podważyli ustalenia zawarte w prywatnej ekspertyzie zleconej przez obronę. Według nich została ona sporządzona w wadliwy sposób, m.in. dlatego, że jej autor nieprawidłowo oszacował szerokość rozstawu osi BMW, błędnie zmierzył długość śladów hamowania oraz szerokość opon, a także popełnił błędy w innych parametrach.
Eksperci odpowiedzieli też na ponad 50 pytań przygotowanych przez obronę oskarżonego. Dotyczyły one szczegółowych zagadnień dotyczących przygotowanej przez nich analizy wypadku, w tym m.in. metodologii prowadzonych pomiarów prędkości, kwestię drogi hamowania, badania śladów powypadkowych, zachowania się pojazdów w momencie zderzenia i chwilę przed nim.
Biegli wykluczyli też postawioną w prywatnej ekspertyzie hipotezę, że Kia poruszała się na kole dojazdowym.
- Przedstawione dziś przez biegłych opinie były jednoznaczne. Nie pojawiła się żadna wątpliwość. Zgromadzony materiał jest bezsporny. Zadawanie szeregu pytań przez obronę było tylko i wyłącznie szerzeniem wątpliwości – powiedziała prokurator Izabela Knapik z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Kolejna rozprawa 7 października, przedłużony areszt
Sędzia Renata Folkman na trwającej do godz. 19 poniedziałkowej rozprawie oddaliła kolejne wnioski dowodowe obrony oskarżonego, uznając, że zmierzają one do przedłużenia postępowania. Zamknęła przewód sądowy i wyznaczyła termin mów końcowych obu stron na 7 października.
- Będziemy wnioskować o najwyższy wymiar kary, bo w jakiej sprawie to robić, jak nie w tej - przyznała prokurator Knapik.
Obrońca oskarżonego, adw. Katarzyna Hebda, nie chciała powiedzieć, jaką linię obrony przedstawi i o co będzie wnioskować dla swojego klienta w mowie końcowej.
Tymczasowe aresztowanie Sebastiana M. zostało przedłużone do 1 lutego przyszłego roku. Jak argumentowała sędzia, powodem pozostania oskarżonego w areszcie jest duże prawdopodobieństwo dokonania zarzucanego mu czynu, grożąca mu surowa kara oraz obawa ucieczki.
Śmiertelny wypadek na A1
Sebastian M. odpowiada za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 na wysokości wsi Sierosław koło Piotrkowa Trybunalskiego, do którego doszło we wrześniu 2023 roku. Według ustaleń śledczych kierowany przez niego samochód BMW poruszał się z prędkością przekraczającą 300 km/h, gdy uderzył w jadącą przed nim Kię. Auto stanęło w płomieniach. Zginęła trzyosobowa rodzina: Patryk, jego żona Martyna oraz ich niespełna 5-letni syn Oliwier.
Po wypadku Sebastian M. wyjechał z Polski. Przebywał między innymi w Dubaju, skąd w maju 2025 roku został sprowadzony do Polski. Od tego czasu pozostaje w areszcie. Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia.