Syreny obudziły mieszkańców. "Było to dosyć przerażające"

Jesteśmy 70 kilometrów od granicy z Ukrainą
Mieszkaniec Świdnika: była ogromna panika. Ludzie nie wiedzieli, gdzie iść
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Samo wysłanie alertów i włączenie syren nie wystarczy. Tak sugerują mieszkańcy Świdnika (Lubelskie), którzy zostali po godzinie 4 nad ranem zbudzeni, bo na niebie operowało polskie lotnictwo. Wszystko w związku z rosyjskim atakiem powietrznym na terenie Ukrainy. Alert trwał kilkadziesiąt minut i został odwołany około godziny 5. Niepokój jednak pozostał. Mieszkańcy nie wiedzą, co robić w przypadkach zagrożenia.

- Była ogromna panika. Ludzie nie wiedzieli, gdzie iść. Czy gdzieś do garaży? Zaczęły zapalać się światła - powiedział przed kamerą TVN24 jeden z mieszkańców Świdnika.

Dziś po godz. 4 w mieście zawyły syreny. Mieszkańcy dostali smsy-y z alertem RCB o rosyjskim ataku powietrznym na terenie Ukrainy i operowaniu polskiego lotnictwa. Alert RCB trwał kilkadziesiąt minut i został odwołany ok. godziny 5.

Włodarze powinni lepiej się przygotować

- Alert przyszedł, ale my jako mieszkańcy nie wiedziemy, co mamy robić. To jest największy problem. Takie rzeczy będą się działy. Jeśli nie będziemy przygotowani, będzie panika. A powinno być opanowanie i spokój - podkreśla mieszkaniec.

Wspomina, że "ludzie krzyczeli, wchodzili z dziećmi przed domy".

- Takie rzeczy nie powinny się dziać. Włodarze naszego, czy też innych, miast powinni być do tego przygotowani. Wiedzieliśmy o tym, że jest źle, reagujmy wcześniej – zaznacza.

Klatka kluczowa-696316
W alertach RCB powinny być wskazywane konkretne działania, które powinni podejmować mieszkańcy
Źródło: TVN24

Alerty powinny wskazywać, jakie konkretne działania podejmować

Inny mieszkaniec, który jest też samorządowcem, powiedział nam, że przez cały dzień otrzymuje sygnały od mieszkańców, którzy pytają, co mają robić w takich sytuacjach. - Jak sobie radzić, jak się zabezpieczyć jak znaleźć bezpieczne schronienie - przytacza.

Postuluje, żeby w alertach RCB wskazywane było, jakie konkretne działania powinni podejmować mieszkańcy. - Dziś bardzo nam tego brakuje - zaznacza.

Klatka kluczowa-696326
"Jesteśmy 70 kilometrów od granicy z Ukrainą. Takie incydenty mogą się powtarzać
Źródło: TVN24

Wierzy jednak w państwo

Mieszkanka Świdnika, którą również zbudziły syreny, przyznaje, że było to przerażające.

- Mam zaufanie do państwa i do tego, że państwo wie, co robi, bo bez tego zaufania można byłoby się załamać. A tak jak się ufa, że jest wojsko, są sojusznicy, to jakoś prościej to wszystko znieść. Niemniej warto pamiętać, że jesteśmy 70 kilometrów od granicy z Ukrainą więc takie incydenty mogą się powtarzać - podkreśla.

Alert RCB trwał kilkadziesiąt minut i został odwołany ok. godziny 5.

Klatka kluczowa-696395
Mieszkanka gminy Dorohusk słyszała, jak rosyjski dron uderzył w pociąg
Źródło: TVN24

Słyszała jak dron uderzył w pociąg

Rozmawiamy też z mieszkanką gminy Dorohusk, która mówi, że po godzinie 4 nie słyszała syren, za to po godzinie ósmej usłyszała głośny huk. - To było dosyć mocne uderzenie - podkreśla mieszkanka. Pytana o emocje towarzyszące mieszkańcom mówi, że "na spokojnie".

Premier Donald Tusk przekazał na specjalnej odprawie z szefami służb, że zaatakowane zostały dwa miejsca niedaleko polskiej granicy. - To, czego jesteśmy pewni, to że została zaatakowana stacja benzynowa lub teren w jej pobliżu, dwa kilometry od naszej granicy, oraz skład pociągu towarowego na bocznicy. Wszelkich innych informacji nie potwierdzamy - powiedział Tusk.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: