W centrum Lublina, u zbiegu ulic Świętoduskiej, Lubartowskiej i Bajkowskiego, archeolodzy z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej odsłonili pozostałości osady z XI wieku. To między innymi ślady dawnych domostw, palenisk i warsztatów, a także fragmenty ceramiki.
Ślady domostw palenisk
To największe badania archeologiczne w historii miasta. Naukowcy przebadali już ponad 90 arów, miejscami schodzą nawet pięć metrów poniżej współczesnego poziomu gruntu.
Historia nie tylko dawnych ogrodów
- W świadomości mieszkańców to miejsce żyje jako górka świętoduska, ewentualnie ogrody karmelitańskie, które znamy z pożaru miasta w 1719 roku. Sądziliśmy, a być może część sądzi nadal, że jest to wyłącznie przestrzeń ogrodowa i tyle - powiedział dr Rafał Niedźwiadek z Instytutu Archeologii UMCS na nagraniu opublikowanym przez urząd miasta.
Kiedy jednak w 2017 roku archeolodzy zaczynali pracę na tym terenie, okazało się, że pod dawnymi ogrodami znajdują się warstwy ziemi związane z wcześniejszym funkcjonowaniem ludzi na tym terenie. Karmelici stworzyli bowiem ogrody po zburzeniu istniejącej wówczas zabudowy miejskiej.
Swego rodzaju kapsuła czasu
Archeolodzy kopiąc coraz głębiej trafili na swego rodzaju kapsułę czasu. Na najwyższych partiach znaleźli gruzy po wspomnianej zabudowie mieszczańskiej, ale niżej trafili na ślady po okresie późnośredniowiecznym, gdy teren ten znajdował się na przedpolu murów miejskich. Natomiast schodząc jeszcze niżej dotarli do pozostałości po osadzie z czasów Bolesława Chrobrego czy nawet Mieszka I, czyli z przełomu X i XI wieku.
Znaleźli fragmenty ceramiki, liczne plomby (czyli dawne ołowiane znaki towarowe i celne, które zakładano na bele tkanin przeznaczonych do handlu) oraz zegar słoneczny wykonany z kości zwierzęcej.
Jest tam nawet miejsce ze śladami ludzi z czasów środkowego neolitu, czyli okresu sprzed pięciu tysięcy lat.
Archeolog: ziemia spokojnie przyrastała przez setki lat
Doktor Niedźwiadek stwierdził na nagraniu, że teren ten był przez wieki wyłączony z eksploatacji miejskiej, stąd też poziomy ziemi stopniowo narastały, konserwując i zachowując to co jest niżej.
- Dalekie porównanie - Pompeje. Nikt tu nie przeszkadzał, nikt nie ingerował. Stąd ziemia spokojnie przyrastała przez setki lat – powiedział.
Wizualizacje, makiety i hologramy
Dzięki takiemu "zakonserwowaniu" fragmenty odkrytej osady zachowały się w tak dobrym stanie. Mają być wkrótce pokazywane mieszkańcom i turystom.
"Planowane są wizualizacje, makiety i hologramy, które pozwolą lepiej poznać historię tego miejsca i zobaczyć, jak mogło wyglądać przed wiekami" – informuje prezydent Lublina Krzysztof Żuk.