Pojechał na ryby, zginął. "Wpadł w pułapkę, z której bardzo trudno się wydostać"

Łódź

Auto zostało wydobyte ze zbiornika (wideo archiwalne)TVN24 Łódź
wideo 2/3

Nic nie wskazuje na to, żeby za śmiercią 64-letniego wędkarza z Sieradza (woj. łódzkie) stały osoby trzecie. Z dotychczasowych ustaleń dotyczących tragedii w zalewie Próba wyłania się inny - nie mniej mroczny obraz. - Prawdopodobnie ofiara została uwięziona przez wodę we własnym tonącym aucie - mówią strażacy.

O tej tragedii pisaliśmy na tvn24.pl na początku października. Grupa strażaków miała ćwiczyć nurkowanie w zalewie Próba pod Sieradzem. Funkcjonariusze zwrócili uwagę na to, że fale niedaleko brzegu dziwnie się układają. Kiedy sprawdzali, dlaczego tak się dzieje, znaleźli zielony samochód osobowy.

W środku były zwłoki 64-letniego mężczyzny.

- Przeprowadzona sekcja zwłok wskazała na utonięcie w wodzie słodkowodnej. Na aktualnym etapie postępowania brak danych uzasadniających przyjęcie, by zgon spowodowała, choćby nieumyślnie, osoba trzecia - informuje Jolanta Szkilnik, rzecznik sieradzkiej prokuratury okręgowej.

Śmiertelna pułapka

W jakich okolicznościach zginął zatem 64-latek? Strażacy, którzy znaleźli zatopione auto, mają swoją hipotezę.

- Auto było na biegu. Na brzegu zalewu znaleźliśmy połamane wędki, po których najpewniej przejechał samochód. Można zatem się domyślać, że wędkarz mógł zmarznąć i chciał się ogrzać w samochodzie. Przypadkowo włączył bieg - mówi mł. bryg. Jarosław Wasylik z sieradzkiej straży pożarnej.

Z tonącego auta, jak opowiada rzecznik PSP st. bryg. Paweł Frątczak, wydostać się bardzo trudno.

- To skrajnie niebezpieczna sytuacja. Jeżeli dodamy do tego stres paraliżujący racjonalne myślenie i zimną wodę mogącą wywołać szok termiczny, to zrozumiemy, czemu tylko nielicznym udaje się z niej wydostać - tłumaczy Frączak.

Walka o życie

Strażak w rozmowie z tvn24.pl podkreśla, że otwarcie drzwi w tonącym aucie jest niemożliwe.

- Nie pozwala na to różnica ciśnień. Najlepszym rozwiązaniem jest otwarcie szyby. Niestety, w większości aut są one sterowane automatycznie. A zalany wodą mechanizm może zawieść - podkreśla Frątczak.

W takiej sytuacji trzeba spróbować wybić szybę nogą.

- Wypłynięcie też nie będzie możliwe od razu. Nurt wlewającej się do wnętrza wody nam to uniemożliwi. Trzeba nabrać powietrza i poczekać, aż auto wypełni się wodą - radzi strażak.

A co, jeśli szyby nie uda się wybić? Też trzeba poczekać, aż we wnętrzu będzie woda.

- Kiedy w środku nie będzie już powietrza, ciśnienia się unormują i będzie można spróbować otworzyć drzwi - dodaje Paweł Frątczak.

Śledztwo w toku

Mimo dotychczasowych ustaleń sieradzcy prokuratorzy ciągle prowadzą śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, za co Kodeks karny przewiduje do pięciu lat więzienia.

Zostało ono wszczęte po tym, jak lekarz, który przybył na miejsce znalezienia zwłok, nie wykluczył udziału osób trzecich.

- Dla ustalenia ostatecznej przyczyny śmierci konieczne jest uzyskanie opinii z badań histopatologicznych pobranych próbek, która nie została jeszcze sporządzona - podkreśla Jolanta Szkilnik z sieradzkiej prokuratury.

Autor: bż/ks / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź