Mandat za potrącenie staruszki i ucieczkę. Później zarzuty. Teraz stracił prawo jazdy

TVN24

Prezydentowi Sieradza grozi do trzech lat więzienia (materiał archiwalny)Bartosz Żurawicz | Fakty w Południu
wideo 2/2

Paweł Osiewała, prezydent Sieradza podejrzany o potrącenie staruszki i ucieczkę z miejsca zdarzenia, stracił prawo jazdy. Takie postanowienie wydał prokurator prowadzący sprawę. Stało się to blisko sześć miesięcy po zdarzeniu.

Ta sprawa formalnie była już raz zakończona. Prezydent Sieradza Paweł Osiewała dostał od policjantów tylko mandat w wysokości 300 złotych za potrącenie 79-letniej kobiety i odjechanie z miejsca zdarzenia. Doszło do tego w niedzielę rano, 24 marca, na parkingu przed galerią handlową.

Po tym, jak pod koniec czerwca nagłośniliśmy sprawę, pochyliła się nad nią prokuratura. Śledczy zaczęli przeglądać zabezpieczone w tej sprawie materiały, żeby upewnić się, czy wyrozumiałość policji względem samorządowca nie poszła za daleko. Efekt tego był taki, że Osiewała usłyszał zarzuty spowodowania wypadku i ucieczki z miejsca zdarzenia (o czym informowaliśmy w sierpniu), a teraz stracił prawo jazdy.

Na postanowienie o zatrzymaniu dokumentu zażalenie złożył obrońca samorządowca.

- Nie zostało jeszcze rozpoznane przez sąd - mówi tvn24.pl Jolanta Szkilnik, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sieradzu.

Dokument pozwalający na prowadzenie pojazdów mechanicznych Paweł Osiewała musiał już jednak oddać, bo prokuratorskie postanowienie od razu podlega wykonaniu.

Do trzech lat więzienia

Mecenas Bronisław Muszyński informuje, że decyzja o zatrzymaniu prawa jazdy jest standardowa w tego typu sytuacjach.

- W zdecydowanej większości przypadków podejmowane są takie decyzje wobec osób podejrzanych o rażące naruszenie przepisów ruchu drogowego - tłumaczy łódzki adwokat.

Pawłowi Osiewale grozi do trzech lat więzienia.

- W sprawie trwają czynności konieczne dla jej merytorycznego zakończenia - mówi prokurator Jolanta Szkilnik.

Zadzwoniliśmy do samorządowca, aby poprosić go o komentarz. Niestety, prezydent Sieradza po tym, jak zadaliśmy mu pytania poinformował nas o problemach technicznych na łączach - stwierdził, że nic nie słyszy. Kiedy zadzwoniliśmy ponownie, nie odbierał już telefonu.

W sierpniu, kiedy na tvn24.pl informowaliśmy o tym, że ma status podejrzanego, odmówił komentarza.

- Postępowanie jest w toku i nie będę komentował jego przebiegu - powiedział wtedy prezydent Sieradza.

Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy przyznał się do winy i czy przedstawione mu zarzuty w jakikolwiek sposób wpłyną na jego samorządową aktywność.

Potrącenie i mandat

Pani Anna, 79-latka z Sieradza szła w niedzielę, 24 marca, przez parking na poranną mszę do kościoła. Na ten sam parking wjechała czarna toyota, za kierownicą której siedział prezydent Sieradza Paweł Osiewała. Kobieta - jak ustaliła policja - została potrącona przez kierowcę, który "nie zachował należytej ostrożności".

Po uderzeniu w pieszą, samorządowiec się nie zatrzymał. 79-latka po kilku minutach się podniosła i - jak pierwotnie zamierzała - poszła do kościoła. O tym, co się stało, opowiedziała dopiero córce w domu. A ta zaalarmowała policję.

Funkcjonariusze zabezpieczyli nagrania z kamer zainstalowanych na galerii. Film zobaczyli dopiero następnego dnia, bo wtedy była niedziela niehandlowa. Dotarcie do tego, do kogo należy pojazd widoczny na nagraniu, zajęło funkcjonariuszom kolejne kilka tygodni, bo auto było leasingowane.

Ostatecznie po kilku tygodniach na komendzie pojawił się Paweł Osiewała i przyznał, że to on siedział za kierownicą w momencie zdarzenia.

Prezydent Sieradza potrącił kobietę i odjechał
TVN24 Łódź

- Funkcjonariusz prowadzący postępowanie zakwalifikował całe zajście jako niezachowanie należytej ostrożności przez prowadzącego pojazd. Ukarał kierującego mandatem 300 złotych, a ten mandat przyjął - tłumaczył sp. sztab. Paweł Chojnowski z sieradzkiej policji, kiedy zajęliśmy się sprawą.

Paweł Osiewała - jeszcze zanim usłyszał prokuratorskie zarzuty - twierdził, że nie miał świadomości, że kogokolwiek potrącił. Był przekonany, że nie tyle uderzył kobietę, co po prostu "przejechał bardzo blisko niej". Podkreślał, że na pokazanym mu filmie z monitoringu nie widział momentu uderzenia.

- Być może się potknęła po tym, jak wystraszyła się, że przejechałem blisko niej? - zastanawiał się samorządowiec. Podkreślał, że "ma wadę wzroku, a święciło ostre słońce". I to - jak twierdził, sprawiło, że nie zauważył 79-latki obok jego auta.

Autor: bż/gp / Źródło: TVN24 Łódź