Do sytuacji doszło w niedzielę, około godziny 4. W gmachu Samodzielnego Szpitala Wojewódzkiego im. Mikołaja Kopernika przy ulicy Rakowskiej w Piotrkowie Trybunalskim. Na oddziale ratunkowym pojawiła się pacjentka, która w pewnym momencie zaczęła zachowywać się agresywnie. Naruszyła nietykalność cielesną trzech osób: lekarza, pielęgniarki i ratowniczki medycznej.
- Nie zgadzała się ze stanowiskiem lekarza. Doszło do naruszenia cielesności lekarza. Złapała go za fartuch i szarpała - powiedziała TVN24 Monika Białas, zastępczyni dyrektora ds. Controllingu, Promocji i Rozwoju Samodzielnego Szpitala Wojewódzkiego im. Mikołaja Kopernika w Piotrkowie Trybunalskim.
Kobieta miała się zdenerwować, bo lekarz skierował ją do innej placówki medycznej. Powód: brak możliwości wykonania badania.
- Tę sytuację widzieli akurat pacjenci, którzy przebywali na szpitalnym oddziale ratunkowym. Do lekarza podeszła pielęgniarka, która chciała załagodzić tę sytuację, ale niestety agresja była skierowana również wobec niej. Nasza pielęgniarka została uderzona w twarz - dodała Białas.
Sytuację próbowała również załagodzić ratowniczka medyczna. Niestety ona również została uderzona w twarz.
Agresywnej 42-latce towarzyszył mężczyzna. On sam nie brał udziału w zajściu, ale też nie zrobił nic, by uspokoić kobietę. Agresorka opuściła szpital, gdy dowiedziała się, że na miejsce wezwano policję. Udała się w nieznanym kierunku. Po 15 godzinach od zdarzenia została zatrzymana.
Pacjentka z zarzutami
Zajście na oddziale zarejestrowała kamera monitoringu. Fragment nagrania opublikowała policja. Widać na nim, jak dochodzi do rękoczynów wobec ratowniczki medycznej.
42-latka została już przesłuchana. Jak poinformowała młodsza aspirant Edyta Daroch, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Piotrkowie Trybunalskim, kobieta usłyszała zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej trzech osób. Grozi jej za to do 3 lat pozbawienie wolności. Jak dowiedziała się reporterka TVN24, podejrzana częściowo przyznała się do zarzucanych jej czynów.
Tego szpital nie chce puścić płazem
Pracownicy szpital bardzo przeżywają to, co działo się w niedzielę. Jak relacjonuje reporterka TVN24 Katarzyna Pasikowska-Poczopko, we wtorek personel szpitalnego oddziału ratunkowego wziął udział w spotkaniu z dyrekcją. Został powołany zespół, który ma przeanalizować całą tę sytuację. Władze placówki zastanawiają się nad możliwością wprowadzenia dodatkowych elementów chroniących pracowników przed podobnymi sytuacjami.
Nie zamierzają również przejść obojętnie obok tego, co po niedzielnym zajściu zaczęło się dziać w internecie. W komentarzach pod publikacjami dotyczącymi ataku na pracowników szpitala, pojawiły się hejtujące wypowiedzi pod adresem personelu medycznego.
- Szpital mówi, że tej sytuacji nie odpuści. Lekarze pracujący na takim oddziale muszą mieć komfort pracy. W związku z tym wszystkie komentarze są zbierane i sprawa będzie kierowana na policję - przekazała reporterka TVN24.
Oddział ratunkowy w szpitalu wojewódzki w Piotrkowie Trybunalskim przyjmuje rocznie 30 tysięcy pacjentów. W ciągu jednego dyżuru przyjmowanych jest nawet 100 osób. Niestety sytuacji związanych z agresją skierowaną wobec personelu nie brakuje.
Surowsze kary
Do niedawna maksymalna kara za naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego wynosiła trzy lata. Zgodnie z nowelizacją przepisów, która weszła w życie w styczniu 2026 roku, za atak na policjanta, strażaka lub ratownika medycznego grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Wymiar kary jest zależny między innymi od rodzaju obrażeń.
Za agresywne zachowanie w miejscu publicznym, np. w szpitalu czy urzędzie, grozi kara aresztu, ograniczenia wolności, grzywny od tysiąca do pięciu tysięcy złotych lub mandatu do tysiąca złotych.