Według danych policji liczba przestępstw motywowanych nienawiścią wobec Ukraińców w pierwszej połowie tego roku była o 30 procent wyższa niż w pierwszej połowie roku ubiegłego. A mowa tylko o zgłoszonych przypadkach.
Polsko-ukraińskie relacje prawdopodobnie od dawna nie były tak złe, jak teraz. Po ataku Rosji na Ukrainę Polacy spontanicznie ruszyli z im pomocą. Teraz nastroje części społeczeństwa się zmieniły. Politycznie największe tąpnięcie nastąpiło wtedy, gdy Wołodymyr Zełenski nadał oddziałowi ukraińskiej armii imię Bohaterów UPA. W odpowiedzi Karol Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego, a ten odesłał order pocztą. Niedawno z ukraińskim prezydentem spotkał się Donald Tusk, a teraz Ukraina podjęła decyzję o wydaniu kolejnej zgody na prace ekshumacyjne w Hucie Pieniackiej i w Ugłach na Wołyniu.
"Nie godzę się na przemoc w słowie i w czynach"
W kilku miastach Polski w niedzielę odbyły się manifestacje przeciwko przemocy i hejtowi oraz skłócaniu Polaków i Ukraińców.
- Nie godzę się na przemoc w słowie i w czynach - mówiła jedna z kobiet, która przyszła na demonstrację w Poznaniu.
Podobne słowa padają z ust wszystkich uczestników demonstracji, którzy nie godzą się na szczucie na Ukraińców. - Musimy być razem - podkreślał mężczyzna, który przyszedł na manifestację w stolicy Wielkopolski.
W tłumie manifestujących w Poznaniu był też rzecznik rządu. - Trzeba tutaj być i się nawzajem wesprzeć w tym, żeby zawsze stać po stronie słabszego, czy tego, kto jest prześladowany - mówił Adam Szłapka.
Podobne demonstracje odbyły się między innymi w Warszawie, Wrocławiu i w Szczecinie. Z kolei ulicami Opola przeszedł marsz przeciwko nienawiści. - Warto wyjść i powiedzieć głośno, że społeczeństwo polskie się temu przeciwstawia - podkreślał jeden z jego uczestników.
Przybywa ataków na Ukraińców
Ataków Polaków na Ukraińców jest ostatnio znacznie więcej niż kiedyś. W Bielsku-Białej wyzywana była dziewczynka w autobusie.
We Wrocławiu przed sklepem trzech mężczyzn brutalnie pobiło parę Ukraińców.
Do sieci trafiło również nagranie z Krakowa, na którym widać, jak kierownik wyzywa pracowników z Ukrainy, nazywając ich między innymi "banderowcami".
Nastroje antyukraińskie mocno podsyca Prawo i Sprawiedliwość. Partia najpierw chciała szukać ukraińskich korzeni wśród rządowych polityków, a ostatnio chce deportować wszystkich ukraińskich mężczyzn, którzy nie pracują w Polsce legalnie. Tyle że takich osób jest garstka.
- Ci politycy wykorzystują pewne słabości ludzkie, obawy, lęki ludzi i nakręcają hejt, mowę nienawiści - ocenia dr Hanna Machińska, prawniczka, w latach 2017–2022 zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich.