Strażacy zgłoszenie o pożarze naczepy ciężarówki na autostradzie A2 między węzłem Łódź Północ i węzłem Łowicz otrzymali we wtorek o godzinie 20.38. Pierwsze zastępy dotarły na miejsce po 10 minutach. Cała naczepa znajdowała się wtedy w ogniu, a nad nią unosił się pionowy słupy dymu.
- Zapaliły się przewożone w naczepie popaczkowane worki typu big bag - powiedział brygadier Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.
Służby zamknęły na czas akcji nitkę w stronę Warszawy, szybko jednak - ze względu na zadymienie, które przechodziło na jezdnię w drugą stronę - zamknięto autostradę w obydwu kierunkach na tym odcinku.
Naczepę gaszono przy użyciu wody i piany. Strażak chwali postawę kierowcy ciężarówki. - Zachował się bardzo przytomnie. Odłączył szybko naczepę od ciągnika i nim odjechał, żeby się nie spalił - opisał.
Wezwali chemików
Jak zrelacjonował Pawlak, po przygaszeniu ognia strażacy stwierdzili dodatkowe elementy, które nie były zgodne z tym, co ciężarówka miała przewozić. Wskazywała na to intensywność palenia i odnalezione resztki. Dlatego na miejsce akcji ściągnięto zastęp rozpoznania chemicznego, który sprawdził czy nie dochodzi do spalania substancji niebezpiecznych. Urządzenia ich jednak nie wykryły.
- Ruch w kierunku Poznania został przywrócony około północy, w obydwu kierunkach autostrada była przejezdna od godziny 1.05 - podał strażak.
Na miejscu pracowało 10 zastępów straży pożarnej, w sumie 36 strażaków. - To była bardzo długa akcja, pracowaliśmy do godziny 2.17 - powiedział nam Pawlak.
Według wstępnych ustaleń przyczyną pożaru było zatarcie łożyska w kole naczepy.
Autorka/Autor: FC/ tam
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Alarmowy Łowicz