Do zdarzenia doszło 3 czerwca po godzinie 17. Do 89-latki zadzwoniła kobieta, która poinformowała ją, że jej córka spowodowała poważny wypadek i trzeba zapłacić 180 tysięcy złotych kaucji. Pieniądze miały zostać odebrane przez rzekomego prokuratora.
"Prokurator odbierak" zatrzymany
Starszy aspirant Agata Krawczyk z policji w Rawie Mazowieckiej, relacjonuje, że do miejsca zamieszkania 89-latki przyjechał mężczyzna podający się właśnie za prokuratora. Seniorka przekazała ostatecznie oszustowi 1000 złotych, które jak twierdził, miały stanowić zwrot kosztów jego dojazdu. - W wyniku intensywnych działań operacyjnych jeszcze tego samego dnia policjanci namierzyli podejrzanego na terenie powiatu łódzkiego wschodniego i zatrzymali go w miejscu zamieszkania. 31-latek został doprowadzony do rawskiej komendy, gdzie usłyszał zarzut oszustwa. Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na skierowanie do sądu wniosku o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec 31-latka tymczasowy areszt na okres trzy miesięcy. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy - przekazuje policjantka.
Policja przypomina
Oficer prasowa policji w Rawie przypomina, że sprawcy często wykorzystują podobny scenariusz. Dzwonią na telefon stacjonarny lub komórkowy i przedstawiają dramatyczną historię. Najczęściej chodzi o rzekomy wypadek, zatrzymanie przez Policję albo pilną potrzebę przekazania pieniędzy, aby pomóc bliskiej osobie. - Celem jest wywołanie silnych emocji i ograniczenie czasu na spokojne sprawdzenie informacji. Warto pamiętać, że policjanci, prokuratorzy nigdy nie proszą o przekazywanie pieniędzy ani kosztowności. Nie ma też możliwości "wykupienia" kogoś z policyjnego aresztu. Funkcjonariusze nie dzwonią w takich sprawach i nie polecają przygotowywania gotówki do odbioru. Jeśli ktoś podaje się przez telefon za funkcjonariusza Policji i żąda pieniędzy, to próba oszustwa - podkreśla policjantka.