Łódź

Łódź

Mężczyzna wiozący ośmioletniego syna został zatrzymany w poniedziałek rano, w ramach policyjnej akcji "trzeźwość". - Miał w organizmie promil alkoholu. To kolejny, podobny przypadek w ostatnich dniach - mówią policjanci. I opowiadają o 34-latce zatrzymanej w centrum Łodzi. W aucie miała dwuletniego synka, a w organizmie - dwa promile.

Kierowca autobusu w gminie Gołdap przekroczył prędkość. Policjanci przy okazji kontroli - zgodnie z nowymi obowiązkami - sprawdzili stan licznika. Okazało się, że wskazuje on o blisko pół miliona kilometrów mniej, niż wskazywał miesiąc temu. Sprawa będzie teraz wyjaśniana - podobnie jak dziesiątki innych podobnych przypadków z ostatnich dni. Za "przekręcanie" licznika grozi do pięciu lat więzienia.

Trzy, cztery godziny. Albo i więcej, bo dla wcześniaka każda chwila spędzona z rodzicem jest bezcenna. - Dziecko uczy się jeść, wzbogaca florę bakteryjną - mówią specjaliści w Centrum Zdrowia Matki Polki. I pokazują fotele do kangurowania. - Nie byłoby ich, gdyby nie WOŚP - podkreślają.

Prowadzący? Ambitni, ale ciągle nieopierzeni. Montaż? Spontaniczny. Grafiki i plansze tytułowe? Awangardowe. Tak wyglądał pierwszy finał WOŚP, realizowany przez telewizję osiedlową w Łodzi. Nagrania sprzed 27 lat udostępnił nam Michał Koliński, który był jednym z prowadzących imprezy.

Ogromna plantacja konopi indyjskich ukryta była pod halą magazynową w województwie łódzkim. Rosło tam ponad 1350 krzewów. Policjanci z CBŚP przejęli też 16 kilogramów marihuany. Z szacunków śledczych wynika, że z plantacji, po wysuszeniu, można byłoby uzyskać co kilka tygodni 10 kilogramów narkotyku.

Łódzka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zabójstwa 40-letniego Roberta. - Trudno w to wszystko uwierzyć. Przecież w areszcie jest człowiek, który zadał ciosy - płacze Beata, wdowa. Prokuratura tłumaczy, że zgromadzone dowody pozwoliły jedynie na oskarżenie pięciu osób o pobicie, za które grozi do trzech lat więzienia. Proces ruszył w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Widzewa.

Dwie godziny trwała obława na dzika, który w środę po południu pojawił się na ulicy Jagodowej w Krakowie. - Zwierzę zostało spłoszone przez przejeżdżające auto. Rozpędzony dzik nabiegł na dwie osoby, niegroźnie je raniąc - informuje policja. Zdjęcia z policyjnej akcji dostaliśmy na Kontakt 24.

Jeden z oskarżonych został uniewinniony, drugi ma wyrok w zawieszeniu, chociaż prokuratura żądała dla nich po cztery lata więzienia. Sąd Okręgowy w Łodzi uznał, że dwaj mężczyźni handlowali dopalaczami w centrum miasta. Sąd wskazał jednak, że nie można ich skazać za wprowadzenie do obiegu substancji niebezpiecznych. Dlaczego? Bo - jak uzasadniał sędzia - ustawodawca "zbyt późno zareagował na problem dopalaczy".