Największy festiwal w Polsce, czyli Open’er, swoją pierwszą gwiazdę przedstawił już w październiku. Jest to zespół The Cure, który na rynku muzycznym działa od 50 lat, a najbliższa trasa, zgodnie z zapowiedziami lidera Roberta Smitha, może być jedną z ostatnich - muzyk ma bowiem w planach rozpocząć emeryturę w 2029 roku. Na swoim koncie mają świeżo wydaną, świetną płytę - zeszłoroczne "Songs of a Lost World" - i zawsze przyciągają na swoje koncerty tłumy. Do tego ogłoszenia niedługo później dołączyły kolejne. Pojawili się wśród nich inni sceniczni wyjadacze - Nick Cave and the Bad Seeds oraz David Byrne, kiedyś znany z zespołu Talking Heads. Podobnie jak The Cure, obaj panowie razem ze swoimi muzykami niedawno wypuścili nowe krążki. W przypadku Cave’a to doskonale przyjęty "Wild God" z ubiegłego roku, a Byrne’a - wydane zaledwie we wrześniu "Who is the Sky?".
Mimo stałej, bardzo dobrej pozycji na muzycznym rynku żadnego z tych ogłoszeń nie można nazwać celowaniem w gusta publiki, z którą Open’er był utożsamiany od kilku lat. A mianowicie - nastolatków i bardzo młodych dorosłych, szukających na festiwalach przede wszystkim doświadczenia takiej imprezy samej w sobie, jak również artystów bardzo popularnych, wręcz viralowych, autorów hitów z platformy TikTok, najczęściej z gatunków takich jak pop, elektronika, czy hip-hop, których to żaden z wymienionych wcześniej zespołów nie reprezentuje. Do popu najbliżej Byrne'owi, ale to raczej art pop, niż muzyka, której możemy posłuchać w radiu.
Open’er w fazie zmian
Ogłoszeni w trzecim rzucie Halsey, Idles oraz Clipse to też gwiazdy skierowane raczej do "starej gwardii" Open'era niż do poszukiwaczy viralowych hitów, chociaż zdecydowanie młodsze od The Cure czy Nicka Cave'a.
Idles to zespół wciąż utożsamiany głównie z fanami muzyki alternatywnej, chociaż przebijają się do głównego nurtu - między innymi dzięki ostatniej współpracy z Florence Welch. Na Open'erze wystąpią po raz drugi. Wcześniej w Polsce pojawili się też na OFF Festivalu (do czego jeszcze wrócę) oraz Inside Seaside.
Halsey z kolei to gwiazda pop, którą doceniają zarówno millenialsi, jak i zetki. Na rynku zaistniała w 2012 roku, a na koncie swoich współprac ma takie osoby jak Trent Reznor (znany z Nine Inch Nails) czy Justin Timberlake i Pharrell Williams, słuchani przede wszystkim przez osoby po 35. roku życia.
Clipse to rapowy duet, który powraca z nową płytą po 15 latach - to chyba mówi samo za siebie.