W środę w mediach społecznościowy trenerki i influencerki Ewy Chodakowskiej pojawiło się oświadczenie dotyczące zakończenia małżeństwa z Lefterisem Kavoukisem. Jak podkreśliła, za ich rozstaniem nie stoją zdrada, osoba trzecia ani różnice dotyczące rodzicielstwa. "Nie ma tutaj winnego ani ofiary" - zaznaczyła.
Para pobrała się w 2013 roku. Pochodzący z Grecji 51-letni Kavoukis, podobnie jak 44-letnia Chodakowska, od lat związany jest z branżą fitness. Poznali się podczas wakacji, a z czasem stworzyli nie tylko trwałą relację, lecz także wspólne przedsięwzięcia biznesowe.
Ewa Chodakowska o zakończeniu małżeństwa
"Daliśmy sobie wszystko, co mieliśmy do zaoferowania" - napisała trenerka, przyznając jednocześnie, że trudno zamknąć tak ważny etap życia w kilku zdaniach. Wyjaśniła, uprzedzając pytania o powód rozstania, że z upływem lat praca zaczęła zajmować w ich życiu zbyt dużo miejsca. Mimo prób odnalezienia wspólnej wizji codzienności, oboje doszli do wniosku, że inaczej wyobrażają sobie swoją przyszłość.
Jak zaznaczyła, zakończenie małżeństwa nie przekreśla uczuć, które były fundamentem ich związku. "Jesteśmy dwojgiem ludzi, którzy z ogromną wdzięcznością patrzą na wspólne lata i z miłością, przyjaźnią oraz wzajemnym szacunkiem pozwalają sobie pójść dalej osobnymi drogami". Oświadczenie zostało opublikowane wraz ze wspólnym zdjęciem, które para określiła jako swoje ulubione. Identyczny wpis pojawił się również na profilu Lefterisa Kavoukisa.
Przyjaciele o oświadczeniu Ewy Chodakowskiej
Trenerka zaapelowała również o uszanowanie ich prywatności i niedopisywanie do tej historii własnych scenariuszy. Poprosiła o szacunek nie tylko dla nich samych, ale również dla rodzin, współpracowników i wszystkiego, co wspólnie stworzyli przez lata.
Pod postem Chodakowskiej szybko pojawiły się liczne słowa wsparcia od znajomych i obserwatorów. "Mądre i dojrzałe słowa. Dużo miłości i siły dla was", napisała Blanka Lipińska. Projektant Łukasz Jemioł dodał: "Piękni byliście razem zawsze, piękni będziecie zapewne osobno. Dużo szczęścia i powodzenia dla was już osobno". Swoim doświadczeniem podzieliła się także Mery Piotrowska. "Sama kilka miesięcy temu zamknęłam podobny rozdział i dziś już wiem, że nawet jeśli na początku trudno w to uwierzyć, czas naprawdę leczy rany. Przychodzi spokój, a razem z nim miejsce na nowe, dobre rzeczy. Ewa, przytulam cię mocno" - napisała.