Kultura i styl

Kultura i styl

Tradycją już staje się fakt, że canneńscy jurorzy zaskakują swoimi wyborami. Nikt nie stawiał w tym roku na "Dheepana" Jacquesa Audiarda, jako faworytów wymieniając węgierskiego "Syna Szawła", "Carol", czy "Mia Madre". "The Guardian" pisze o "wielkiej niespodziance", zaś "Variety" o zdumieniu dziennikarzy w trakcie ogłaszania werdyktu. O ile jednak postrzegany jako kandydat do głównej nagrody "Syn Szawła" odebrał drugą co ważności nagrodę Grand Prix, o tyle aktorskie wyróżnienia były zupełnym zaskoczeniem.

- Ta opowieść chwyta za serce, bo pochyla się nad zwykłym człowiekiem. Dobrze, że takie kino wygrało w Cannes, nawet jeśli jest surowe i niełatwe - mówi portalowi tvn24.pl Jacek Szumlas z firmy Solopan, polskiego dystrybutora filmu Jacquesa Audiarda "Dheepan".

Parada "Vivat Gdańsk! Vivat Rzeczpospolita!" upamiętnia nadanie Gdańskowi w 1457 roku licznych przywilejów przez polskiego króla Kazimierza Jagiellończyka. Grupa miłośników historii przygotowała dla gdańszczan widowisko, w którym aktor przebrany za króla wraz ze świtą przejechał Traktem Królewskim, a przy Fontannie Neptuna prezydent miasta oddał mu hołd.

"Festiwal filmowy bez skandalu jest jak żołnierz bez karabinu" - twierdzą starzy wyjadacze i wiedzą, co mówią. Skandale towarzyszą canneńskiej imprezie od początku i są równie wyczekiwane, jak filmy w konkursie. I choć nikt chyba nie przebije wyrzuconego z festiwalu Larsa von Triera, deklarującego przed laty "zrozumienie dla Hitlera", wyskoki "nieobyczajnych aktorek" i histeryczne próby zaistnienia stanowią integralną część Cannes. W br. tej metody spróbował Gasper Noe z filmem "Love", którego główną "atrakcją" był szeroko reklamowany trójwymiarowy wytrysk prosto w kamerę.

Irena Wińczowa należała do tego plemienia osób, które stają się sławne i ludzie do nich lgną - przyznał gość "Xięgarni" Jacek Dehnel. Opowiadał on w programie o swojej nowej książce "Matka Makryna", w której przedstawia historię żyjącej w XIX wieku kobiety, która udając siostrę zakonną, stała się obiektem uwielbienia polskiej emigracji.

Monika Kuszyńska zakwalifikowała się do wielkiego finału Eurowizji. Polka w czasie czwartkowego półfinału zaśpiewała piosenkę "In the Name of Love". Choć występowała jako ostatnia, jej wykonanie spodobało się zarówno widzom, jak i jurorom, dzięki czemu w sobotę będzie walczyć o zwycięstwo w konkursie.

- Niech pogodna, nieraz żartobliwa, życzliwa i mądra liryka warszawskiego kapłana stanie się jednym ze źródeł dumy z narodowej, polskiej kultury - napisano w uchwale, która uhonoruje duchownego i poetę w setną rocznicę jego urodzin

Dwie brązowe figury koni, które niegdyś stały przed kancelarią Adolfa Hitlera, zostały odnalezione wśród kilku dzieł sztuki z czasów rządów niemieckich nazistów. Niemiecka policja odzyskała przedmioty po serii kilku nalotów na dziuple handlarzy kradzionymi dziełami sztuki. Po raz ostatni konie widziane były w radzieckich barakach wojskowych w 1989 roku. W sprawie nielegalnego handlu skradzionymi dziełami sztuki podejrzanych jest osiem osób.

Festiwal w Cannes przekroczył już półmetek i w opinii jego uczestników to najciekawsza edycja od lat. Nadal jako czarny koń imprezy wymieniany jest debiutancki "Syn Szawła", ale wielkie, skrajne emocje wywołał też film Denisa Villeneuve'a "Sicario" z Emily Blunt. Cate Blanchett ma więc poważną konkurencję w walce o nagrodę dla najlepszej aktorki. Do faworytów zaliczany jest też nowy film Nanniego Morettiego "Mia madre".