Referendum nieważne. Burmistrzyni zostaje na stanowisku

pap_20250601_172
Mieszkańcy gminy Gniewkowo będą chcieli odwołać w niedzielnym referendum burmistrz
Źródło: tvn24.pl
Niedzielne referendum w sprawie odwołania burmistrzyni Gniewkowa (woj. kujawsko-pomorskie) i rady miasta okazało się nieważne. Powodem była zbyt niska frekwencja.

By referendum o odwołanie burmistrz było wiążące musiało wziąć w nim udział co najmniej 2888 osób, z czego 50 procent głosujących plus jeden musiał zagłosować za odwołaniem. Jeśli chodzi o ważność referendum w przypadku odwołania rady miasta, to do lokali wyborczych musiało pójść około 3300 osób, z czego również 50 procent głosujących plus jeden musiał zagłosować za odwołaniem. Na karcie do głosowania znalazły się dwa pytania dotyczące odwołania burmistrzyni i rady miasta.

W niedzielnym głosowaniu w sprawie odwołania burmistrzyni Ilony Wodniak-Kuraszkiewicz wzięło udział 1535 osób, z czego za odwołaniem opowiedziało się 1456 osób. W przypadku rady miasta, w głosowaniu wzięło udział 1528 osób. Za odwołaniem były 1382 osoby. To oznacza, że zarówno burmistrzyni, jak i rady miasta nie udało się odwołać.

Urząd Miasta w Gniewkowie
Urząd Miasta w Gniewkowie
Źródło: tvn24.pl

"Ten wynik to porażka"

Inicjatorzy referendum skomentowali te wyniki. W poście w mediach społecznościowych napisali, że "wynik powinien być traktowany nie jako porażka, lecz raczej jako element procesu, który wymaga czasu, zaangażowania i dalszej pracy".

"Referendum w Gniewkowie ostatecznie nie przyniosło rozstrzygnięcia w postaci jego ważności lub oczekiwanego wyniku, ponieważ nie zostały spełnione wymagane warunki frekwencyjne bądź większościowe. Oznacza to, że choć sama inicjatywa była istotnym przejawem aktywności obywatelskiej, formalnie nie doprowadziła do wprowadzenia zmian, które były jej celem" - napisali inicjatorzy referendum.

Jak dodali we wpisie, "samo przeprowadzenie referendum miało ogromne znaczenie dla lokalnej społeczności". W ich opinii "była to okazja do wyrażenia opinii, przedstawienia swoich racji oraz uczestnictwa w procesie demokratycznym na poziomie samorządowym".

Przed referendum burmistrzyni Gniewkowa mówiła w rozmowie z tvn24.pl, że na spokojnie podchodzi do głosowania. - Jest demokracja, każdy ma prawo do protestów - przyznała Ilona Wodniak-Kuraszkiewicz. Próbowaliśmy w poniedziałek wielokrotnie skontaktować się z włodarz miasta, jednak ze względu na napięty harmonogram nie była w stanie z nami porozmawiać.

Burmistrz Gniewkowa Ilona Wodniak-Kuraszkiewicz
Burmistrz Gniewkowa Ilona Wodniak-Kuraszkiewicz
Źródło: Facebook Urzędu Miasta w Gniewkowie

Zarzuty wobec burmistrzyni

Na początku roku grupa mieszkańców Gniewkowa wyszła z inicjatywą przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania burmistrz i rady miasta. Czarę goryczy przelała decyzja o likwidacji dwóch szkół wiejskich. Udało się zebrać podpisy, komisarz wyborczy zaakceptował wniosek i wyznaczył datę referendum na 19 kwietnia.

- Pani burmistrz przed wyborami obiecała duże zmiany na lepsze. Była mowa między innymi o tym, że obszary miejskie, jak i wiejskie, będą rozwijały się proporcjonalnie. Duży nacisk kładła na oświatę. Były zapewnienia, że szkoły wiejskie nie zostaną likwidowane. Zaraz po wyborach, decyzje zostały zmienione. Według nas to kłamstwo wyborcze. Pani burmistrz twierdzi, że nie znała sytuacji finansowej gminy. Trochę to dziwne, ponieważ zanim została burmistrzem, zasiadała w komisji budżetowej - mówił kilka dni temu w rozmowie z tvn24.pl Tomasz Błaszczyk, jeden z inicjatorów referendum.

Inicjatorzy referendum w sprawie odwołania burmistrz Gniewkowa
Inicjatorzy referendum w sprawie odwołania burmistrz Gniewkowa
Źródło: tvn24.pl

Mieszkańcy mieli również zastrzeżenia do polityki kadrowej w urzędzie miasta. Według nich z urzędu zostały zwolnione osoby, które przez wiele lat tam pracowały i miały do tego odpowiednie kompetencje. W opinii inicjatorów referendum, o zwolnieniu decydowały nie kompetencje, a względy personalne. Do tego wszystkiego dochodzi brak dialogu.

- Nie było dialogu ze wszystkimi mieszkańcami. A tak bardzo pani burmistrz o ten dialog zabiegała przed wyborami. To samo dotyczy radnych z ugrupowania pani burmistrz. Swój przedwyborczy program opierali właśnie na dialogu z mieszkańcami. Dziś widzimy, że dialog zamienił się w monolog, a czasami nawet i dyktat. Głos mieszkańców jest lekceważony, no chyba że ktoś jest z bliższego kręgu obecnej władzy. Nie tak to ma chyba wyglądać - podkreślał Tomasz Błaszczyk.

- Nie podobają nam się rządy pani burmistrz. Ciągle jest mowa o tym, że nie ma pieniędzy na wiele rzeczy, natomiast są na nagrody, podwyżki i premie - zaznaczała Karolina Romanowicz, jedna z inicjatorek referendum.

OGLĄDAJ: Konferencja Tuska i Macrona. Oglądaj w TVN24
Emmanuel Macron na ulicach Gdańska

Konferencja Tuska i Macrona. Oglądaj w TVN24

Emmanuel Macron na ulicach Gdańska
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: