Urodziła na szpitalnej podłodze. "Minister powinien zadziałać, nim znów dojdzie do tragedii"

Ekspert o tragedii w starachowickim szpitalu (video archiwalne)
Ekspert o tragedii w starachowickim szpitalu (video archiwalne)
tvn24
tvn24Starachowice: zwolnienia w szpitalu, gdzie kobieta rodziła na podłodze

W Ministerstwie Zdrowia trwa analiza raportu, który powstał po kontroli w starachowickim szpitalu. To właśnie w tej placówce jedna z pacjentek urodziła martwe dziecko, leżąc na podłodze. - Standardy opieki okołoporodowej, również tej dotyczącej ciąż trudnych, są w Polsce bardzo dobre. Pytanie brzmi: czy są one wdrażane – powiedziała na antenie TVN24 prof. Dorota Karkowska z Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

Pani Izabela trafiła do szpitala po tym, jak przestała wyczuwać ruchy płodu. Lekarze potwierdzili, że ciąża obumarła. Kobieta została umieszczona na oddziale. Kiedy zaczęła odczuwać skurcze, lekarze mieli uznać, że nie są to skurcze porodowe.

- Na łóżku odeszły mi wody, urodziłam na podłodze - opowiadała kobieta.

W tym czasie jej mąż miał szukać pomocy u pracowników szpitala. – Gdy urodziłam, lekarka wpadła z pretensjami, że "cóż wielkiego się stało, że mnie wzywacie" – relacjonowała kobieta.

Są standardy, ale co dalej?

Teraz starachowicki szpital jest kontrolowany przez Ministerstwo Zdrowia, NFZ i prokuraturę. Dotychczas z pracą w placówce pożegnał się ordynator oddziału, a także lekarze i położne. W sumie osiem osób zostało zwolnionych.

- Mamy standardy opieki okołoporodowej, ale należy zadać sobie pytanie, kto jest odpowiedzialny za wdrożenie tych standardów. Można powiedzieć, że na terenie szpitala jest to dyrektor, ale nad dyrektorem mamy ministerstwo zdrowia – zauważyła na antenie TVN24 prof. Dorota Karkowska z Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

Ekspertka przyznała jednak, że same standardy opieki bardzo dobrze regulują sytuacje kobiet w ciąży zagrożonej i nie budzą jej zastrzeżeń. Gorzej jest z realizowaniem tych procedur.

- Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie, czy w Polsce mamy gwarancje prawne standardów opieki okołoporodowej to powiedziałabym, że mamy je, i to bardzo dobre. Pytanie brzmi, czy te standardy zostały w tym szpitalu wdrożone i, jeżeli zostały wdrożone, dlaczego zostały naruszone – stwierdziła Karkowska.

"Takie kobiety obejmuje się szczególną opieką"

Przedstawicielka IPPiEZ wyjaśnia, że regulacje dotyczące opieki nad kobietą w ciąży zagrożonej są wyjątkowo ścisłe. - Rozmowa z taka kobietą powinna być przeprowadzana w odpowiednim pomieszczeniu, specjalnie do tego przeznaczonym, powinien być czas na przyjęcie tej przykrej informacji – tłumaczy ekspertka.

- To była ciąża wysokiego ryzyka, związana z powikłaniem porodowym. Takie kobiety obejmuje się szczególną opieką już w okresie przygotowania do porodu. Również opieką psychologiczną – zaznacza Karkowska. I dodaje: - Koncentrujemy się na tym ostatnim elemencie, na tym, ze poród odbył się między łóżkami. Ale nie znamy całej procedury przyjęcia do szpitala, kto ponosił za to odpowiedzialność. Czy w ogóle była tam osoba, która objęła tę panią opieką? – zastanawia się przedstawicielka IPPiEZ.

Na te pytania może odpowiedzieć kontrola przeprowadzana przez NFZ i ministerstwo.

- Być może teraz minister zdrowia powinien podjąć kolejne działanie, zanim będzie kolejna tragedia – sugeruje Karkowska.

"Sprzęt okazał się bezużyteczny"

W poniedziałek w starachowickim szpitalu odbyła się konferencja prasowa. Dyrektor szpitala Grzegorz Fitas przeprosił podczas niej pacjentkę. Zaznaczył też, że kobieta przeżyła tragedię osobistą, a "personel nie był w stanie w kompetentny sposób udzielić kobiecie pomocy".

- Mimo że szpital jest dobrze wyposażony w sprzęt medyczny, sprzęt okazał się bezużyteczny - kontynuował.

Dyrektor zaznaczył, że w dniu po tragicznym porodzie rozpoczął postępowanie wewnętrzne, które zakończyło się w niedzielę po południu. – Nie znalazłem żadnej możliwości na wytłumaczenie, dlaczego nie było ani lekarza, ani położnej. Na oddziale było dwóch lekarzy dyżurnych i 5 położnych. Nie stwierdziłem, że byli tak bardzo zajęci - tłumaczył dyrektor.

- Władze szpitala zachowały się w porządku, wyciągnęły konsekwencje. Uważam, że jeżeli ktoś nie potrafi zająć się drugą osobą, to nie powinien pracować w takich zawodach - mówi siostra pokrzywdzonej pacjentki.

Dyrektor szpitala zaznacza, że sprawę będzie wyjasniać prokuratura
Dyrektor szpitala zaznacza, że sprawę będzie wyjasniać prokuratura tvn24

Ministerstwo ujawni wyniki swojej kontroli?

W niedzielę zakończyła się także kontrola prowadzona przez wojewódzkiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa doktora Wojciecha Rokitę. Została przeprowadzona na polecenie ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, konsultanta krajowego ds. położnictwa i ginekologii prof. Stanisława Radowickiego oraz konsultanta krajowego ds. perinatologii prof. Mirosława Wielgosia.

- Zapoznałem się z dokumentacją, dokonałem oględzin oddziału, rozmawiałem z personelem, który zajmował się pacjentką – mówił w niedzielę Rokita. Kontrola trwała blisko cztery godziny. Dr Rokita nie chciał mówić o wnioskach, które znajdą się w protokole pokontrolnym.

- Mogę jedynie powiedzieć, że podczas kontroli nie miałem żadnych problemów. W tej chwili jestem w trakcie opracowywania materiału i konkretnych wniosków. Trafią one do resortu zdrowia, a w jakim zakresie ministerstwo udostępni moje wnioski i sam protokół, nie potrafię powiedzieć – dodał.

We wtorek w biurze prasowym ministerstwa usłyszeliśmy, że "raport jest analizowany". Nie wiadomo, kiedy zostaną opublikowane wyniki kontroli.

Kontrolę zapowiada NFZ

Kolejną kontrolę w placówce przeprowadzi również NFZ. - Chodzi o sprawdzenie, czy w tym konkretnym czasie, na oddziale, dyżur pełniło tylu lekarzy, ilu jest wymaganych w warunkach koniecznych, do funkcjonowania oddziału – powiedziała rzeczniczka świętokrzyskiego Oddziału Narodowego Funduszy Zdrowia Beata Szczepanek.

Kontrolerzy sprawdzą także, czy na oddziale była odpowiednia liczba osób z personelu pomocniczego - pielęgniarek i położnych, przeanalizują grafiki dyżurów i raporty medyczne z dyżurów. Rzeczniczka dodała, że wiadomo, iż starachowicki szpital zatrudnia wymaganą przepisami liczbę lekarzy specjalistów ginekologii i położnictwa.

Po przesłuchaniach

Sprawę z urzędu, po doniesieniach medialnych, wszczęła prokuratura okręgowa w Kielcach. W prokuraturze rejonowej w Starachowicach została przesłuchana jest pokrzywdzona kobieta, jej siostra oraz jej mąż.

- Zeznania nie wnoszą nic nowego do sprawy. O szczegółach nie będziemy informować - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz.

Zapadła też decyzja, że planowana sekcja zwłok dziecka, będzie wykonana w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie. Jak dodał prokurator, będzie to miało miejsce "w najbliższych dniach".

Autor: wini / Źródło: TVN24 Kraków

Źródło zdjęcia głównego: PAP / EPA

Pozostałe wiadomości