Monika Piątkowska, senatorka Koalicji Obywatelskiej, ogłosiła swoją kandydaturę we wtorek u boku premiera Donalda Tuska. Wsparł ją wicepremier, lider Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz.
- Idę do krakowskiego magistratu jako menedżer, jako specjalista, jako osoba, która zna Kraków od podszewki. Wiele lat spędziłam w krakowskim magistracie. Idę do Krakowa jako do miasta, które jest moją jedyną partią polityczną - zapowiedziała.
- Dlaczego kandydatura Moniki Piątkowskiej budzi kontrowersje w lokalnych strukturach KO?
- Co kandydatka KO sądzi o strefie czystego transportu i trasie S7?
- Co eksperci sądzą o szansach kandydatki Koalicji Obywatelskiej na urząd prezydenta Krakowa?
- Kto jeszcze ubiega się o stanowisko prezydenta Krakowa?
Niektórzy politycy KO spodziewali się, że ogłoszenie kandydatury nastąpi w Krakowie. Zamiast tego senatorka wystąpiła w stolicy, przed kancelarią premiera. Wykorzystał to m.in. poseł Prawa i Sprawiedliwości Janusz Cieszyński, który napisał w mediach społecznościowych, że Piątkowska "opowiada jaki wspaniały jest Kraków stojąc przy Ujazdowskich" (pisownia oryginalna - red.).
Część krakowskich działaczy KO dobrze pamięta, że kandydatura Piątkowskiej do Senatu została uzgodniona ponad ich głowami. Donald Tusk zignorował wtedy listę sześciu nazwisk możliwych kandydatów, którą do Warszawy skierowały lokalne struktury.
Teraz kandydatura Piątkowskiej także nie była konsultowana z krakowskimi strukturami KO, jednak tym razem działacze nie są zaskoczeni. Wiedzą, że porażka Aleksandra Miszalskiego postawiła partię w trudnej sytuacji. - Nie ma litości dla przegranych - słyszymy w nieoficjalnych rozmowach.
Kim jest kandydatka na prezydenta Krakowa?
Piątkowskiej trudno zarzucić brak związków z Krakowem. Choć urodziła się w Zakopanem, to przez wiele lat pracowała w krakowskim magistracie. Do 2012 roku kierowała wydziałem strategii i rozwoju, była też odpowiedzialna za promocję Krakowa w Polsce i za granicą. Później pracowała m.in. w administracji rządowej, była prezesem firmy INNOVO i kierowała Izbą Zbożowo-Paszową. Aż w 2025 roku objęła mandat senatorki.
- Jest związana z miastem, ma doświadczenie. Trudno jej zarzucić brak wiedzy i zainteresowania tym, co dzieje się w mieście. Z drugiej strony nie jest bezpośrednio związana z ekipą, która teraz przegrała referendum. Ma doświadczenia w kampanii wyborczej, w tym negatywne, bo przegrywała wybory. Jak na ten dołek, w którym Koalicja Obywatelska znalazła się po przegranym referendum, to jest jakieś wyjście - ocenił w rozmowie z TVN24+ profesor Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.