Zalew Klimkówka powstał w 1994 roku na rzece Ropie po wybudowaniu tam zapory. Okolica zmieniła się nie do poznania. Woda spiętrzona między zarośniętymi szczytami Beskidu Niskiego urozmaiciła i tak już atrakcyjny krajobraz i zaczęła przyciągać turystów. Powstała przystań, pole campingowe i kąpielisko, wzdłuż brzegu zaczęły wyrastać domki na wynajem. Za cztery miliony złotych wybudowano ścieżkę rekreacyjną.
- Jeszcze parę lat temu zakup działki nad jeziorem graniczył z cudem, ceny rosły. W ostatnim czasie, jakbyśmy pojechali w kierunku Uścia Gorlickiego, łatwo dostrzec tabliczki: "sprzedam działkę". Zainteresowanie gwałtownie spadło - mówi nam sekretarz gminy Ropa Janusz Konior. Jak wyjaśnia, to efekt niskiego stanu wody w jeziorze, przez który już drugi sezon z rzędu nie udało się otworzyć kąpieliska. I wskazuje, że problemy z wodą zaczęły się mniej więcej jesienią 2024 roku.
Wypożyczalnia na dnie zalewu
Z sekretarzem rozmawiam w środę, 5 sierpnia, gdy według komunikatu Wód Polskich napełnienie zbiornika sięga zaledwie 20 procent. I stale spada. Temperatura przekracza z kolei 35 stopni.
Ropa znajduje się na północno-zachodnim krańcu zalewu. Po przeciwnej stronie, pięć-sześć kilometrów dalej w stronę Słowacji, znajduje się Uście Gorlickie. Teoretycznie obie te miejscowości leżą nad wodą. Gdy dojeżdżam do Uścia Gorlickiego, nawigacja pokazuje po mojej lewej stronie niebieski obszar akwenu. Przez ostatnie dwa kilometry trasy zamiast zalewu widzę jednak porastającą odsłonięte dno roślinność i kręte koryto rzeki Ropy, które zwykle przykrywa zalew.
- W zeszłym roku mimo niskiego stanu wody zatrudniliśmy ratowników, ale przez cały sezon nie udało się uruchomić kąpieliska w wyznaczonym miejscu. W tym roku jest tak samo. Na razie nie zatrudniliśmy ratowników, tylko bosmana - podkreśla Janusz Konior.
Mimo wszystko po Klimkówce da się pływać. Najwięcej wody utrzymuje się w okolicy zapory. Opłynięcie tego, co zostało mimo suszy, zajmuje jakieś dwie godziny, jeśli używamy roweru wodnego. Tak mówi nam pan Zbyszek, który nad Klimkówką wypożycza także kajaki. O ile jest komu.
- Pracuję tu 24 lata. Ludzi jest może jedna dziesiąta tego, co było. Nic się nie inwestuje, bo Klimkówka umiera. Ludzie tracą na działkach, turyści odmawiają przyjazdu do domków letniskowych. Mój brat ma w tym roku tylko jeden pokój wynajęty - mówi pan Zbyszek.
Mężczyzna ma swój punkt w przyczepie położonej kilkadziesiąt metrów nad aktualnym brzegiem, na terenie nieczynnego w tym sezonie kąpieliska. Wskazuje palcem na zaporę, której niższa część jest wyraźnie ciemniejsza od tej wyższej. Linia oddzielająca obie części wskazuje, gdzie powinno być lustro wody. Jest znacznie niżej.
- Każdego roku zaczynałem tam - pan Zbyszek wskazuje przyczepkę przy parkingu i ścieżce przyrodniczej, ponad 100 metrów dalej. Mniej więcej o tyle samo cofnęła się woda. - Teraz jesteśmy na dnie jeziora - śmieje się.
Konrad Mordarski jest współwłaścicielem wybudowanego w ciągu ostatnich kilku lat kompleksu domków letniskowych i hotelu. Przedsiębiorca liczył na rozkwit turystycznego potencjału regionu. W przyszłość patrzy z niepokojem.
- Z każdym rokiem jest coraz gorzej. Zmienia się krajobraz, nie ma żaglówek, bo jest za mała powierzchnia do pływania. Powychodziły różne kamienie, korzenie. Jest coraz więcej obiektów do sprzedania, turystów też coraz mniej - mówi hotelarz.
Pani Patrycja, która nad Klimkówkę przyjechała z dwójką małych dzieci, nie kryje, że cel podróży wybrała z pewnym niepokojem. - Trochę to odstrasza, że tak mało wody. Odstrasza też to, że można poślizgnąć się, bo na tym zejściu do jeziora są takie duże kamienie - podkreśla turystka. Oprócz kamieni nieformalna plaża składa się w dużej mierze z błota, patyków i trawy poprzerywanej plackami wyschniętej ziemi.
"Bieda jest z wodą". Mieszkańcy używają hydromatu
Z powodu suszy cierpią także mieszkańcy, których domy nie są podłączone do gminnego wodociągu. - Na szczęście stacja uzdatniania wody mimo ciężkiej sytuacji jest w stanie wyprodukować odpowiednią ilość wody, ale mieszkańcy mają problem z własnymi ujęciami - komentuje sekretarz gminy Ropa Janusz Konior.
Ci, których studnie wysychają, przyjeżdżają na tyły siedziby urzędu gminy, gdzie znajduje się hydromat. Za opłatą można napełnić tam własny zbiornik i zawieźć wodę do domu. Pan Rafał, którego spotykam przy urządzeniu, przyjechał z mauzerem na przyczepce. Mieści się w nim tysiąc litrów cieczy. Mężczyzna wleje 600 litrów, bo więcej przyczepka nie wytrzyma.
- Bieda jest z wodą. Wożę tak co drugi dzień praktycznie. To taki zapas na umycie się, na pranie, po prostu na życie. Mam swoją studnię, ale wszystko opadło. Widzi pan, co jest na Klimkówce - żali się pan Rafał.
Samorządowcy i przedsiębiorcy wskazują na dwie przyczyny niskiego stanu wody w Klimkówce: suszę, w tym łagodne zimy; efektem zmian klimatu są także wysychające studnie - oraz sposób funkcjonowania zapory na rzece Ropie.
Wody Polskie wskazują, że zalew pełni przede wszystkim funkcje przeciwpowodziowe, istotnym elementem jest też produkcja prądu w działającej na zaporze elektrowni. Funkcja turystyczna jest na szarym końcu priorytetów.
- Zdajemy sobie sprawę, że zapora pełni ochronę przeciwpowodziową, ale przez 30 lat wiele się zmieniło. Ludzie zainwestowali bardzo dużo pieniędzy i nie można ich tak zostawić. Trzy lata temu zaczął powstawać projekt zagospodarowania plaży w Uściu Gorlickim, wydzierżawiliśmy miejsce pod ten projekt. Nie wiemy, co teraz robić - mówi wójt Uścia Gorlickiego Ewa Garbowska-Góra.
Wody Polskie zapowiadają zmiany
W sprawie wysychającej Klimkówki samorządowcy i przedsiębiorcy spotykali się z urzędnikami z Wód Polskich. Sprawą ostatnio zainteresował się też poseł Konfederacji Ryszard Wilk, który w tej sprawie interweniował w Ministerstwie Infrastruktury. Wielu mieszkańców, jak słyszymy w naszych rozmowach, wiąże z tym wystąpieniem parlamentarzysty duże nadzieje, choć wójt Uścia Gorlickiego podkreśla, że samorządowcy ze Związku Gmin Ziemi Gorlickiej interweniowali w tej sprawie od dwóch lat "gdzie się da".
Działająca w ramach zapory elektrownia wymaga do funkcjonowania przepływu wody na poziomie dwóch metrów sześciennych na sekundę. Tymczasem w okresach suszy do Klimkówki wpływa nawet mniej niż pół metra na sekundę. - Przestarzała instrukcja, która przewiduje taki poziom przepływu, prowadzi do spadku ilości wody w Klimkówce - zwraca uwagę Garbowska-Góra.
Wody Polskie zapewniają, że zamierzają w tej sprawie działać. Katarzyna Tokarz z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Rzeszowie (RZGW) w odpowiedzi na nasze pytania podkreśla, że "w obliczu obecnych realiów hydrologicznych i nasilającej się suszy należy rozważyć zmianę obecnej instrukcji gospodarowania wodą" przed 2033 rokiem - to termin obowiązywania obecnych regulacji, które obowiązują od roku 2011.
Jak czytamy w udzielonej odpowiedzi, obecnie zmniejszenie zrzutu do jednego metra sześciennego na sekundę "stanowiłoby naruszenie warunków Instrukcji Gospodarowania Wodą i tym samym naruszenie obowiązującego pozwolenia wodno-prawnego".
"Zmiana instrukcji gospodarowania wodą na zbiorniku Klimkówka to proces długotrwały, wymagający wykonania operatu wodno-prawnego z opracowaniem nowej instrukcji, a następnie uzyskania nowego pozwolenia wodno-prawnego. Konieczne jest również wcześniejsze opracowanie ekspertyzy hydrologiczno-hydraulicznej oraz wielowariantowej koncepcji optymalizacji pracy elektrowni wodnej na zbiorniku Klimkówka" - informuje nas przedstawicielka RZGW w Rzeszowie.
Jak wyjaśnia Katarzyna Tokarz, dokumenty te "są niezbędne, aby ocenić, czy zasoby wody w zlewni pozwolą na utrzymanie odpowiedniego przepływu biologicznego w rzece Ropie poniżej zbiornika, a także jak taka zmiana wpłynie na funkcjonowanie elektrowni wodnej, kwestie bezpieczeństwa powodziowego oraz zapewnienie dostaw wody dla ujęć zlokalizowanych poniżej obiektu".
W sierpniu RZGW w Rzeszowie planuje ogłosić przetarg na opracowanie wskazanej ekspertyzy hydrologiczno-hydraulicznej. Wykonawca będzie miał na to trzy miesiące. Wody Polskie informują, że jeśli ekspertyza "potwierdzi możliwość utrzymywania poziomu piętrzenia w zbiorniku na wyższym poziomie, na początku przyszłego roku (....) rozpoczną prace nad nowym operatem wodno-prawnym oraz instrukcją gospodarowania wodą".