"Morze środkowej Polski" wysycha. Co dzieje się z zalewem?

Przystań w Barkowicach. Łódki z powodu braku suszy stoją w błocie
Rowerem po Zalewie Sulejowskim
Źródło wideo: Piotr Krysztofiak, tvn24.pl
Źródło zdj. gł.: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W Zalewie Sulejowskim, jednym z największych akwenów województwa łódzkiego, od kilku miesięcy ubywa wody. W niektórych miejscach można teraz przejść suchą stopą.

Zalew Sulejowski to sztuczne jezioro o powierzchni 27 kilometrów kwadratowych. Znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od Łodzi, bliżej stąd do Tomaszowa Mazowieckiego i Piotrkowa Trybunalskiego. Został wybudowany w latach 1969-1974. Powstał, by zaopatrzyć Łódź i Tomaszów Mazowiecki w wodę pitną. Turyści nazywają zalew "morzem środkowej Polski".

W 2019 r. poziom wody w zbiorniku drastycznie spadł, ale sytuacja po jakimś czasie wróciła do normy. Teraz - jak mówią wypoczywający tam turyści i właściciele przystani - stała się dramatyczna.

Potwierdzają to Wody Polskie. "Od 28 kwietnia do 3 sierpnia 2026 r. poziom wody obniżył się o 1,34 m. W ostatnim czasie lustro wody opada średnio o 2-3 cm na dobę" - poinformowano w komunikacie.

"Nie ma wody, wszystko zarosło"

Odwiedzam niewielką wieś Barkowice, nad samym brzegiem Zalewu Sulejowskiego. Są tam pola kempingowe, domki letniskowe, przystań i wypożyczalnia sprzętu wodnego.

W tej ostatniej do niedawna można było wypożyczyć łódkę, kajak czy rowerek wodny. Na bramie wjazdowej wisi łańcuch i tabliczka z napisem: "Uwaga, na czas suszy rowerki przeniesione 500 metrów dalej".

Poniżej kolejna kartka z podziękowaniami dla klientów i zapewnienie: "staramy się robić wszystko, co w naszej mocy, aby przetrwać suszę".

Widok na Zalew Sulejowski w Barkowicach
Widok na Zalew Sulejowski w Barkowicach
Źródło zdjęcia: Piotr Krysztofiak, tvn24.pl

Za bramą jest zejście do przystani, są też łódki, ale już z daleka widać, że brakuje wody. Siedzi tam starszy mężczyzna, który prowadzi nad brzeg zalewu.

- Normalnie tutaj woda jest prawie do pomostu, do desek, a teraz nie ma nic. W trzcinach był kanał do wypłynięcia na zalew, teraz nie ma w nim wody, wszystko zarosło, już miesiąc czasu nie ma wody - mówi mężczyzna. Podkreśla, że przez brak klientów traci pieniądze. - Dużo pieniędzy, a nikt nie pomyśli, żeby zwolnić nas na chwilę z dzierżawy brzegowej, za którą jest płacone - denerwuje się.

Przystań w Barkowicach. Łódki z powodu braku suszy stoją w błocie
Przystań w Barkowicach. Łódki z powodu braku suszy stoją w błocie
Źródło zdjęcia: Piotr Krysztofiak tvn24.pl

Rowerem po Zalewie Sulejowskim

Na kolejnej przystani widok jest podobny. Wody brakuje, tylko gdzieniegdzie widać małe wysychające rozlewiska.

- Co tu się stało, gdzie się podziała woda z tego zalewu? - pytam mężczyznę, który wjechał rowerem w miejsce, gdzie jeszcze niedawno można było pływać.

- A wodę na tamie spuszczali chyba… Jak pan widzi, w ogóle już nie ma wody, kałuże są. Dopiero tam daleko jest. Tu była wypożyczalnia rowerków, to już jej nie ma, musieli daleko się przenieść. Właśnie jadę zobaczyć, dokąd ta woda sięga - mówi rowerzysta, który ruszył przez zalew, gdzie wiosną poziom wody sięgał około dwóch metrów.

Rowerzysta wjechał na środek Zalewu Sulejowskiego
Rowerzysta wjechał na środek Zalewu Sulejowskiego
Źródło zdjęcia: Piotr Krysztofiak, tvn24.pl

Idę dalej, około 50 metrów w głąb zalewu. Spotykam mężczyznę, który pływa na desce.

- Wygląda to strasznie, co? - pyta. I dodaje: - Wypłynąłem na środek mniej więcej, jest tam około 20 centymetrów wody. Smutny widok.

Wracając w kierunku plaży, widzę pomosty wędkarskie, które nie tak dawno stały w wodzie. Ślady po tym, dokąd sięgała, widać na palach.

Suchy Zalew Sulejowski. Wody Polskie wskazują przyczynę

Pytam rzecznika prasowego Państwowego Gospodarstwa Wodnego "Wody Polskie" o to, co dzieje się na Zalewie Sulejowskim.

- Jest susza hydrologiczna i są niskie stany wód - mówi Filip Szatanik.

Zapewnia, że nikt - wbrew temu, co mówią niektórzy mieszkańcy i turyści - nie spuszczał wody z tamy w Smardzewicach na rzece Pilicy. Podobną informację Wody Polskie zamieściły w komunikacie: "Sytuacja nie ma związku z prowadzoną rewitalizacją zbiornika ani z celowym obniżaniem poziomu wody".

- Trzeba teraz czekać na dosyć intensywne opady deszczu, żeby stan wody się podniósł. Minimalny przepływ rzeki Pilicy poniżej zapory musi być utrzymywany, jest zdecydowanie większy odpływ rzeki niż przypływ, więc te przybierania wody nie równoważą jej odpływów, rzeka po prostu wysycha. Żeby wróciła do w miarę normalnych stanów, do których ludzie są przyzwyczajeni, potrzebujemy intensywnych opadów deszczu - wyjaśnia Szatanik. I dodaje:  - Te mają być w połowie miesiąca, a z tego, co mówi Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, może wcześniej. To jest jedyny ratunek dla rzek i jezior w Polsce w ogóle. Susza hydrologiczna to jest zjawisko, którego my nie możemy powstrzymać, to zjawisko wynikające ze zmiany klimatu, podniesienia się temperatury na ziemi. Stąd też to wysychanie akwenów, wysychanie wód.

Co, jeśli deszcz nie spadnie? "Jeśli warunki hydrometeorologiczne nie poprawią się, poziom wody może nadal obniżać się w najbliższych tygodniach" - informują Wody Polskie w komunikacie.

Redagowała Tamara Barriga

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: