Wjechał nad Morskie Oko, dostał 100 złotych mandatu. Policja tłumaczy

Influencer wjechał autem nad Morskie Oko
Elektryczne busy już jeżdżą do Morskiego Oka. Zainteresowanie nimi jest jednak małe (materiał z maja 2025 r.)
Źródło wideo: Marta Balukiewicz/Fakty po Południu TVN24
Źródło zdj. gł.: tiktok.com/@gavryliv.andriy
Ukraiński influencer wjechał sportowym autem nad Morskie Oko. Dostał za to 100 złotych mandatu. Dlaczego tak mało? Policja zabrała głos. Wcześniej zareagował też premier i minister spraw wewnętrznych.

Ukraiński influencer Andriy Gavryliv w swoich mediach społecznościowych pochwalił się w piątek wizytą nad Morskim Okiem. Dotarł tam sportową Corvettą, mimo że na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego obowiązuje zakaz wjazdu prywatnych pojazdów.

Na fotografiach i filmach widać influencera i towarzyszącą mu kobietę nad brzegiem jeziora, a w tle zaparkowane auto, którym mieli przyjechać na miejsce. Post szybko zaczął krążyć w mediach społecznościowych, wywołując reakcje internautów zwracających uwagę na naruszenie zasad obowiązujących w Tatrach.

100 złotych mandatu

Po fali krytyki Gavryliv opublikował film, w których próbował wyjaśnić sytuację. - Nie zauważyłem znaku - przekonywał, dodając, że dopiero na miejscu miał się zorientować, że trasa prowadzi bezpośrednio nad Morskie Oko.

Influencer przeprosił za swoje zachowanie. Jak twierdzi, w drodze powrotnej, przy wyjeździe z terenu parku na Polanie w Palenicy, został zatrzymany i ukarany mandatem w wysokości 100 złotych oraz 8 punktami karnymi.

Policja: wprowadził w błąd funkcjonariuszy

Po południu oświadczenie w tej sprawie opublikowała komenda powiatowa policji w Zakopanem. "Tatrzańska policja prowadzi czynności w oparciu o artykuł 127 Ustawy o Ochronie Przyrody, czyli o naruszenie zakazu wjazdu na teren parku narodowego" - czytamy.

Jak tłumaczy policja, "ponieważ interwencja wobec tego mężczyzny przeprowadzona była poza terenem parku narodowego, a człowiek ten wprowadził w błąd interweniujących policjantów co do rzeczywistego celu podróży, został wtedy ukarany jedynie mandatem w wysokości 100 złotych za niestosowanie się do znaków drogowych".

"Małopolska policja niezwłocznie po uzyskaniu informacji o nowych okolicznościach tej sprawy wnioskowała do Urzędu ds. Cudzoziemców o zakaz wjazdu dla mężczyzny do Polski oraz krajów strefy Schengen na 5 lat" - dodano.

O tym, że influencer będzie wpisany na listę osób z zakazem wjazdu do Polski, poinformował wcześniej minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński. - Zostanie rozliczony - zapewnił. Wnioskował o to premier Donald Tusk, który wcześniej dodał wpis w mediach społecznościowych.

Dyrektor TPN: doszło do zbiegu kilku wykroczeń

Reporter TVN24 rozmawiał z Szymonem Ziobrowskim, dyrektorem Tatrzańskiego Parku Narodowego.

- Oceniamy tę sytuację jednoznacznie negatywnie. Wjazd nocą do Morskiego Oka jest sytuacją niedopuszczalną - podkreślił.

- Niestety tak się złożyło, że ze względu na remont drogi do Morskiego Oka, systemy kontroli dostępu są wyłączone i szlaban był podniesiony. Nie zmienia to faktu, że obowiązują znaki pionowe, obowiązuje zakaz wjazdu. Samochód po prostu nie powinien tam wjechać - podkreślał.

Jak mówił Ziobrowski, "w tej sytuacji doszło do zbiegu kilku wykroczeń - hałas, płoszenie, poruszanie się po zmroku po terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, więc mandat do 1000 złotych".

Klatka kluczowa-451348
Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego o zdarzeniu w rejonie Morskiego Oka
Źródło: TVN24

Redagowali tk, ads

TVN24
Dowiedz się więcej:

TVN24

Źródło: TVN24, PAP
Czytaj także: