Głośny cyberatak na Morele.net. Śledczy przedstawili zarzuty podejrzanemu

Głośny cyberatak na Morele.net. Śledczy przedstawili zarzuty podejrzanemu (zdj. ilustracyjne)
Wyciek danych i pytania o cyberbezpieczeństwo Polaków
Źródło: TVN24
Po blisko ośmiu latach od głośnego wycieku danych użytkowników Morele.net śledczy ustalili podejrzanego. 29-letni obywatel Polski usłyszał zarzuty bezprawnego uzyskania i ujawnienia informacji i - jak przekazało Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości - przyznał się do czynu.

Policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości ustalili, kto miał stać za głośnym wyciekiem danych użytkowników serwisu Morele.net. Jak poinformował w poniedziałek rzecznik prasowy CBZC kom. Marcin Zagórski, mężczyzna usłyszał zarzuty i przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Przypomnijmy, że do przełamania zabezpieczeń teleinformatycznych i pozyskania bazy danych ponad dwóch milionów klientów sklepu internetowego Morele.net doszło w 2018 roku. Jak wyjaśnił kom. Zagórski, początkowo postępowanie zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy, jednak sprawa pozostawała w zainteresowaniu organów ścigania.

30 stycznia, po blisko ośmiu latach od zdarzenia, 29-letni obywatel Polski usłyszał zarzuty dotyczące bezprawnego uzyskania i ujawnienia informacji.

- Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu oraz złożył obszerne wyjaśnienia - przekazał rzecznik CBZC. Wytypowanie i identyfikacja osoby odpowiedzialnej za wyciek były możliwe między innymi dzięki współpracy z pokrzywdzonym. - Pozwoliło nam to na zidentyfikowanie wektora ataku, ustalenie przebiegu zdarzenia oraz - na podstawie pozostawionych przez sprawcę śladów - ustalanie jego personaliów - przekazał kom. Zagórski.

Zakres ujawnionych danych

Ujawnione informacje obejmowały między innymi imiona i nazwiska, adresy e-mail, numery telefonów, adresy zamieszkania oraz zaszyfrowane hasła do kont użytkowników. Dane dotyczące płatności nie były objęte incydentem. Po wykryciu naruszenia podjęto działania zabezpieczające, a klienci sklepu zostali poinformowani o zdarzeniu.

Maksymalny wymiar kary za zarzucane przestępstwo to dwa lata więzienia. Postępowanie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Opracowała Natalia Grzybowska

Czytaj także: