Wiatr wywracał łodzie. Ewakuowano ponad 60 osób
Od piątkowego wieczora do niedzieli ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego interweniowali aż 26 razy na wodach Jeziora Żywieckiego i Jeziora Międzybrodzkiego, które są ze sobą połączone rzeką Sołą.
Jak przekazał nam Bartłomiej Szczelina, prezes oddziału WOPR w Żywcu, ewakuowano aż 61 osób. Wiatr i woda wywracały łodzie, żaglówki, deski do pływania. Na wodzie oprócz ratowników działał też patrol policji wyposażony w motorówkę.
- W weekend przychodziły szkwały. Większości sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby osoby wypoczywające na wodzie korzystałyby z aplikacji meteorologicznych i monitorowałyby pogodę co godzinę. Gdy widzimy, że zbliża się burza, to pół godziny przed zarządzamy ewakuację z jeziora, podpływając, do każdego na jeziorze łodzią motorową. Podpływamy i pytamy, czy w ewakuacji potrzebna jest pomoc - powiedział nam Bartłomiej Szczelina.
Grupa poszła na deski z instruktorką - ewakuowano 10 ludzi
Weekend pełen pracy zaczął się już w piątek wieczorem. Piętnaście minut przed godz. 21 ratownicy otrzymali zgłoszenie od osoby, która zauważyła na Jeziorze Żywieckim grupę osób z deskami SUP (deski przeznaczone do pływania na stojąco) wraz z instruktorką. Grupa wypłynęła na jezioro mimo złej prognozy pogody. 10 osób musiało być ewakuowanych.
"Nieliczni dopłynęli do brzegu o własnych siłach. Podczas walki z żywiołem, dwie osoby znalazły się w wodzie" - informował żywiecki WOPR na Facebooku.
Akcję zakończono dopiero o godzinie 22. W sobotę ratownicy WOPR także pomagali osobom pływającym na deskach SUP oraz m.in. załodze pontonu z rozładowanym akumulatorem. Na jeziorze wywróciła się również żaglówka.
- Jednej załodze małego jachtu typu Omega pomagaliśmy i w sobotę, i w niedzielę. W sobotę żaglówka się wywróciła na wodzie, a w niedzielę zerwały się w niej fały [specjalne liny do żagli - red.], przez co załoga nie miała żadnej kontroli nad jachtem. Oczywiście w obu przypadkach ewakuowaliśmy ludzi i sprzęt - opowiedział nam szef żywieckiego oddziału WOPR.
Rekordowa niedziela
Bartłomiej Szczelina dodał, że "rekordowa okazała się niedziela - w skali siły wiatru i w skali zdarzeń". Doszło wtedy do kilku poważniejszych akcji, w których na szczęście nikt nie ucierpiał, bo osoby zostały szybko ewakuowane do brzegu przez WOPR i policję. Wiatr wyrzucał żaglówki na brzeg. Najpoważniejsza akcja dotyczyła jednak sporego rozmiaru jachtu na Jeziorze Żywieckim.
- Wieczorem doszło do wywrotki jachtu żaglowego kabinowego - co nieczęsto zdarza się na jeziorze. Pomimo że jacht zrzucił żagle, płynął na samym silniku, wspomagał się fokiem [małym żaglem - red.] i próbował dotrzeć do brzegu, wiatr uderzył w burtę i wywrócił go. Podjęliśmy załogę. Później wraz z policją i członkami klubów żeglarskich przez cztery godziny przy użyciu różnych technik stawialiśmy ten jacht "na nogi" - opowiedział nam Bartłomiej Szczelina.