Śląskie

Wiatr wywracał łodzie. Ewakuowano ponad 60 osób

WOPR interweniował 26 razy na obu jeziorach
Wiatr wywracał łodzie na jeziorach
Źródło wideo: Beskidzkie WOPR Oddział Rejonowy w Żywcu
Źródło zdj. gł.: Beskidzkie WOPR Oddział Rejonowy w Żywcu
Miniony weekend był bardzo pracowity dla beskidzkiego WOPR. Na dwóch jeziorach pod Żywcem w ciągu weekendu ewakuowano w sumie 61 osób w czasie 26 interwencji. Silny wiatr wywracał łódki, kajaki, a nawet sporej wielkości żaglówki. "Rekordowa okazała się niedziela - w skali siły wiatru i w skali zdarzeń" - przekazał nam szef żywieckiego WOPR.

Od piątkowego wieczora do niedzieli ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego interweniowali aż 26 razy na wodach Jeziora Żywieckiego i Jeziora Międzybrodzkiego, które są ze sobą połączone rzeką Sołą.

Jak przekazał nam Bartłomiej Szczelina, prezes oddziału WOPR w Żywcu, ewakuowano aż 61 osób. Wiatr i woda wywracały łodzie, żaglówki, deski do pływania. Na wodzie oprócz ratowników działał też patrol policji wyposażony w motorówkę.

- W weekend przychodziły szkwały. Większości sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby osoby wypoczywające na wodzie korzystałyby z aplikacji meteorologicznych i monitorowałyby pogodę co godzinę. Gdy widzimy, że zbliża się burza, to pół godziny przed zarządzamy ewakuację z jeziora, podpływając, do każdego na jeziorze łodzią motorową. Podpływamy i pytamy, czy w ewakuacji potrzebna jest pomoc - powiedział nam Bartłomiej Szczelina.

Woda. Żywioł, który nie wybacza błędów
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

Woda. Żywioł, który nie wybacza błędów

Grupa poszła na deski z instruktorką - ewakuowano 10 ludzi

Weekend pełen pracy zaczął się już w piątek wieczorem. Piętnaście minut przed godz. 21 ratownicy otrzymali zgłoszenie od osoby, która zauważyła na Jeziorze Żywieckim grupę osób z deskami SUP (deski przeznaczone do pływania na stojąco) wraz z instruktorką. Grupa wypłynęła na jezioro mimo złej prognozy pogody. 10 osób musiało być ewakuowanych.

"Nieliczni dopłynęli do brzegu o własnych siłach. Podczas walki z żywiołem, dwie osoby znalazły się w wodzie" - informował żywiecki WOPR na Facebooku.

Akcja w piątek zakończyła się już po zmroku
Akcja w piątek zakończyła się już po zmroku
Źródło zdjęcia: Beskidzkie WOPR Oddział Rejonowy w Żywcu

Akcję zakończono dopiero o godzinie 22. W sobotę ratownicy WOPR także pomagali osobom pływającym na deskach SUP oraz m.in. załodze pontonu z rozładowanym akumulatorem. Na jeziorze wywróciła się również żaglówka.

- Jednej załodze małego jachtu typu Omega pomagaliśmy i w sobotę, i w niedzielę. W sobotę żaglówka się wywróciła na wodzie, a w niedzielę zerwały się w niej fały [specjalne liny do żagli - red.], przez co załoga nie miała żadnej kontroli nad jachtem. Oczywiście w obu przypadkach ewakuowaliśmy ludzi i sprzęt - opowiedział nam szef żywieckiego oddziału WOPR.

Rekordowa niedziela

Bartłomiej Szczelina dodał, że "rekordowa okazała się niedziela - w skali siły wiatru i w skali zdarzeń". Doszło wtedy do kilku poważniejszych akcji, w których na szczęście nikt nie ucierpiał, bo osoby zostały szybko ewakuowane do brzegu przez WOPR i policję. Wiatr wyrzucał żaglówki na brzeg. Najpoważniejsza akcja dotyczyła jednak sporego rozmiaru jachtu na Jeziorze Żywieckim.

- Wieczorem doszło do wywrotki jachtu żaglowego kabinowego - co nieczęsto zdarza się na jeziorze. Pomimo że jacht zrzucił żagle, płynął na samym silniku, wspomagał się fokiem [małym żaglem - red.] i próbował dotrzeć do brzegu, wiatr uderzył w burtę i wywrócił go. Podjęliśmy załogę. Później wraz z policją i członkami klubów żeglarskich przez cztery godziny przy użyciu różnych technik stawialiśmy ten jacht "na nogi" - opowiedział nam Bartłomiej Szczelina.

Źródło: Google Maps
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: