Pirat drogowy z A1 z zarzutami, jest decyzja o areszcie

Za kierownicą siedział 37-latek
Nasi dziennikarze brali udział w zatrzymaniu 37-latka
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Policjanci ponownie zatrzymali 36-latka, który pod wpływem alkoholu jechał samochodem na autostradzie A1 i po obywatelskim ujęciu został wypuszczony przez prokuratorkę. Mężczyzna usłyszał zarzuty i został tymczasowo aresztowany.

Jak poinformował w czwartek w komunikacie prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, na polecenie tej jednostki policjanci "zatrzymali podejrzanego w sprawie sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, do którego doszło 18 lipca 2026 roku na autostradzie A1 w miejscowości Woźniki".

Chodzi o mężczyznę, który 18 lipca jechał autostradą, będąc pod wpływem alkoholu. Po obywatelskim ujęciu, w którym brali udział między innymi pracownicy TVN24, został przekazany policjantom, jednak później prokuratorka wypuściła go do domu bez stawiania mu zarzutów.

Jak przekazał prokurator Ozimek, 36-latek (policja podawała wcześniej, że mężczyzna ma 37 lat) został zatrzymany "celem ogłoszenia mu postanowienia o przedstawieniu zarzutu popełnienia przestępstwa i przesłuchania w charakterze podejrzanego".

Zarzuty i areszt

Prokurator postawił Krzysztofowi K. zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, naruszenia sądowych zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych i niestosowania się do decyzji starosty o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi.

Krzysztof K. przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa. Z wyjaśnień, które złożył, wynika, że mężczyzna w dniu zdarzenia udał się do Rybnika, gdzie odebrał samochód kupiony przez znajomego. Przyznał, że 18 lipca 2026 r. spożywał znaczne ilości alkoholu.

- Prokurator wystąpił do Sądu Rejonowego w Częstochowie o tymczasowy areszt dla Krzysztofa K. Motywował wniosek surową karą grożącą podejrzanemu (do 12 lat), uzasadnioną obawą ucieczki lub ukrycia się oraz obawą matactwa. Ponadto zdaniem prokuratora w sprawie istnieje uzasadniona obawa, że przebywając na wolności, Krzysztof K. popełni przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Sąd zgodził się na trzymiesięczny areszt tymczasowy.

Prokuratorka go wypuściła. Odwołanie w prokuraturze

18 lipca operator TVN24 Paweł Skalski oraz dziennikarka Irena Bazan-Suliga jechali autostradą A1. W pewnym momencie - w okolicach Częstochowy - zauważyli samochód, który wyprzedzał inne pojazdy i jechał slalomem od jednej do drugiej bariery energochłonnej. Osobówka uderzyła w bok ciężarówki i następnie zatrzymała się. Świadkowie zdarzenia, w tym pracownicy TVN24, uniemożliwili mu dalszą jazdę.

Za kierownicą siedział 36-latek
Za kierownicą siedział 36-latek
Źródło zdjęcia: TVN24

Po przyjeździe policji okazało się, że zatrzymany mężczyzna miał w wydychanym powietrzu 2,7 promila alkoholu. Na koncie ma też dwa zasądzone zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Jak informowaliśmy, mężczyzna po przeprowadzonych czynnościach został zwolniony do domu. Nie zastosowano wobec niego nawet dozoru, nie usłyszał też zarzutów, a czynności z nim zaplanowano wówczas dopiero na piątek, 24 lipca. Policja zapowiadała, że usłyszy on zarzuty kierowania w stanie nietrzeźwości i niestosowania się do wyroków sądowych.

Decyzję o braku dozoru lub innej formy kontroli podjęła prokuratorka z Prokuratury Rejonowej w Lublińcu, która w sobotę akurat miała dyżur. Do zdarzenia doszło na terenie powiatu lublinieckiego. Kontrolę w tej sprawie w Lublińcu zlecił minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. W jej wyniku, decyzją prokuratora krajowego Dariusza Korneluka, odwołany ma zostać zastępca prokuratora rejonowego w Lublińcu Krzysztof Droździok. Zasadność decyzji prokuratorki ma też wyjaśnić postępowanie służbowe, wszczęte na skutek decyzji prokuratora okręgowego w Częstochowie.

Źródło: tvn24.pl/PAP
Czytaj także: