Od 2021 roku dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego (WPR) w Katowicach Łukasz Pach zarządził kupno czterech nowych samochodów służbowych. Nie są to karetki. Ich łączna wartość to ponad 885 tysięcy złotych, a najdroższy z pojazdów to wart niespełna 300 tysięcy złotych Mercedes Vito. W jego tylnej części, określonej jako biznesowa, znajdują się obracane fotele kapitańskie oraz stolik. Dyrektor pogotowia ma też do dyspozycji kierowcę.
Dziennikarz tvn24.pl Artur Węgrzynowicz dotarł do nagrań z kamer monitoringu z pogotowia, na których widać, że Łukasz Pach i jego kierowca - często oddzielnie - wyjeżdżają służbowymi samochodami po południu, a wracają dopiero następnego dnia.
Kontrowersyjnych wydatków katowickiego WPR jest więcej, bo według ustaleń tvn24.pl, w ciągu ostatnich pięciu lat na telefony komórkowe dyrektora pogotowie wydało około 45 tysięcy złotych. Łukasz Pach co roku wymieniał telefon - za każdym razem był to nowy iPhone. Najdroższy z modeli kosztował ponad 10 tysięcy złotych.
Zarządzanie flotą samochodów, rozliczenia z tym związane i to, jak pojazdy są używane poza godzinami pracy były ważnym elementem kontroli przeprowadzonych w 2024 i w 2025 roku przez Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego. Kontrolerzy wykazali wtedy "uchybienia w zakresie wykorzystania samochodów służbowych i stosowania wewnętrznej Polityki Flotowej". Z informacji przekazanych nam przez rzecznika urzędu marszałkowskiego, Sławomira Gruszkę, nieprawidłowości dotyczyły "korzystania z pojazdów do celów prywatnych". Kontrolerzy stwierdzili braki "wymaganych umów i wzorów dokumentów, a także niejasne zasady ich składania". Potwierdzono również nieprawidłowości w rozliczaniu użytkowanych w celach prywatnych samochodów służbowych.
Pach odpowiada: tutaj niczego się nie ukrywa
Dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, Łukasz Pach, w rozmowie z TVN24 skomentował doniesienia o kosztownych wydatkach zarządzanej przez niego jednostki. - Te samochody, te telefony, są używane przez naszych pracowników. To nie są tylko moje telefony, moje samochody - mówił dyrektor. Dodał, że "to, co jest napisane w artykule, nie pokrywa się z rzeczywistością".
Jak wskazał Pach, najdroższy z opisanych w tekście zakupów - Mercedes Vito - jest dziewięcioosobowym busem. - Ale wszystko było przedstawione na radzie społecznej, wszystko było przedstawione związkom zawodowym. Wszyscy wiedzą, jakie są inwestycje w pogotowiu. Wszystko jest jawne, tutaj się niczego nie ukrywa - mówił.
Dopytywany przez reportera TVN24 Jerzego Korczyńskiego, czy tak drogie zakupy były niezbędne, dyrektor pogotowia odpowiedział, że WPR w Katowicach ma 38 miejsc stacjonowania. - Pracownicy oraz ja przemieszczamy się samochodami w granicach naszego województwa (...). Między jedną a drugą stacją jest 120 kilometrów różnicy. To nie są luksusowe samochody, to są samochody z segmentu D: Renault Rafale, Skoda i inne samochody, które nie są z segmentu premium - tłumaczył.
Tylko że tak zwany segment D świadczy nie o wyposażeniu i prestiżu samochodu, ale przede wszystkim o jego rozmiarze. Pojazdy w tym segmencie różnią się ceną i standardem. - Każdy z producentów pojazdów, których zakup zatwierdził dyrektor Pach, ma w swojej ofercie dużo tańsze modele z tańszym wyposażeniem - zwrócił uwagę autor artykułu, Artur Węgrzynowicz.
"Znajdziemy obszary, w których pieniądze przydałyby się bardziej"
Dziennikarz podkreślił, że pieniądze, którymi dysponuje Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Katowicach, pochodzą przede wszystkim z Narodowego Funduszu Zdrowia. Do WPR trafiły też środki z KPO i dotacja z urzędu marszałkowskiego. - Wszystkie pieniądze, którymi dysponuje dyrektor pogotowia, są publiczne. To pieniądze, które mają za zadanie wspierać pacjentów. Z naszych ustaleń wynika, że te zakupione w ciągu zaledwie czterech lat pojazdy są bardzo bogato wyposażone, ale w żaden sposób nie można z nimi zrealizować choćby podstawowego transportu sanitarnego czy medycznego - zaznaczył Węgrzynowicz.
Reporter tvn24.pl podkreślił, że opisywane samochody są często wykorzystywane poza godzinami pracy, do celów prywatnych. - Zazwyczaj były to najdroższe modele. Tymczasem ratowniczki i ratownicy wskazują, że w stacji wyczekiwania w Gliwicach od ponad roku nie działa roleta garażowa i garaż przez całą dobę jest otwarty. W Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym żaden zespół ratownictwa medycznego nie jest wyposażony w elektryczne nosze, które w innych stacjach pogotowia w Polsce są już standardem. W obecnej sytuacji znajdziemy obszary, w których pieniądze dużo bardziej przydałyby się pacjentom niż zakup tak drogich samochodów - zwrócił uwagę Artur Węgrzynowicz.
Nowy telefon co rok? "Służą do rozmów, maila"
Odpowiadając na pytanie o corocznie wymieniany telefon, dyrektor stwierdził, że jest on "eksploatowany cały czas". - Te telefony są przekazywane pracownikom. To nie jest tak, że dyrektor ma tylko najnowszy telefon. Te telefony są cały czas eksploatowane. One służą w czasie transportu do rozmów telefonicznych, odbierania maila. I to nie są takie telefony, jak były opisane w artykule - powiedział Pach.
- Informację o kupowanych telefonach mamy potwierdzoną w rachunkach - odparł dziennikarz tvn24.pl Artur Węgrzynowicz. Dyrektor korzystał z tych telefonów, a gdy kupował nowy, ten dotychczasowy trafiał do innego pracownika. Co więcej, jak zapytaliśmy, jakiego sprzętu elektronicznego, jeśli chodzi o telefony, tablety i komputery, używał w ciągu ostatnich pięciu lat dyrektor, otrzymaliśmy tylko informację, że był to niezbędny sprzęt do pracy, jak telefon i komputer. Dyrektor nie odpowiedział na to pytanie wprost - podkreślił dziennikarz.
Reporter TVN24 Jerzy Korczyński spytał dyrektora katowickiego pogotowia, czy zrezygnowałby z którychś z kontrowersyjnych zakupów, opisanych przez tvn24.pl. - Nie ma tu z czego rezygnować, bo tu nie ma żadnych rzeczy premium. Dlatego mnie zastanawia, dlaczego jest taka nagonka. Nagonka jest pewnie z tego powodu, że w przyszłości czeka mnie konkurs na dyrektora pogotowia - powiedział. Dodał, że nie zdecydował jeszcze, czy w nim wystartuje. - Jak na razie odczuwam wielkie wsparcie ze strony pracowników po tym artykule, którzy wprost mówią, że to, co tam jest napisane, jest kłamstwem - powiedział Pach.
Dyrektor Pach twierdzi, że informacje o wydatkach WPR na samochody i telefony mogą pochodzić od osób, które "chcą zająć jego stanowisko". I podkreśla, że Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Katowicach jest "na dodatnim wyniku finansowym".
Jak udało się ustalić naszemu reporterowi, w sprawozdaniu finansowym Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach za 2025 rok, które już zostało przekazane do urzędu marszałkowskiego, oprócz wynagrodzenia zapisano dla dyrektora Łukasza Pacha nieco ponad 240 tysięcy złotych. Na tę kwotę składa się roczna premia w wysokości około 100 tysięcy złotych (uzależniona od wyników finansowych pogotowia opłacanego pieniędzmi z Narodowego Funduszu Zdrowia), pozostała część to ekwiwalent za niewykorzystanie przez dyrektora około 80 dni urlopu.
Łukasz Pach kojarzony jest z politykami Zjednoczonej Prawicy. W mediach społecznościowych i na spotkaniach wyborczych wspierał Andrzeja Dudę. Blisko współpracował z byłym ministrem Michałem Wosiem z Suwerennej Polski. Po wyborach parlamentarnych w 2023 roku i zmianie władzy z prywatnego profilu dyrektora pogotowia zniknęły wspólne zdjęcia z politykami PiS i partii Zbigniewa Ziobry oraz relacje z wieców wyborczych.