Oglądaj "News Michalskiego" w każdy wtorek i czwartek o godz. 9 lub jako wideo na żądanie.
Senator Tomasz Lenz przystał być członkiem partii i klubu parlamentarnego KO. Został wykluczony na wniosek Donalda Tuska. To pokłosie historii opisanej przez Wirtualną Polskę i kary nałożonej przez NFZ na szpital w Aleksandrowie Kujawskim po tym, jak w placówce przeprowadzono zabieg u syna senatora poza obowiązującymi procedurami.
Lenz był nie tylko senatorem, ale w marcu został ponownie wybrany na szefa kujawsko-pomorskich struktur partii. Jak mówił Patryk Michalski, uchodził za "barona" KO w regionie.
Zbigniew Konwiński, szef klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, powiedział w programie "News Michalskiego" w TVN24+, że decyzja prezydium partii w tej sprawie zapadła w "trybie obiegowym", a wykluczenie z partii jest "równoznaczne" z wykluczeniem z klubu parlamentarnego.
Polityk KO był pytany, kto zastąpi Lenza na funkcji szefa regionu. - Zgodnie ze statutem Koalicji Obywatelskiej te obowiązki przejmuje najstarszy wiekiem wiceprzewodniczący z zarządu regionu. Możliwe jest też powierzenie tej funkcji innemu wiceprzewodniczącemu przez zarząd - wyjaśnił. Pytany, czy to już się wydarzyło, odparł: - Nie sądzę.
O sposobie głosowania nad wykluczeniem senatora mówiła też w poniedziałkowej "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 minister edukacji, wiceszefowa KO Barbara Nowacka.
Poseł wykluczony z partii miesiąc po ujawnieniu sprawy. Dlaczego teraz?
Od ujawnienia nieprawidłowości w szpitalu z udziałem senatora KO przez Wirtualną Polskę minął ponad miesiąc. Michalski pytał gościa w TVN24+, dlaczego decyzja o wykluczeniu zapadła właśnie teraz. - Inna była wiedza parę tygodni temu, inna wiedza jest teraz. Jesteśmy po kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia w szpitalu - mówił Konwiński.
Michalski zauważył, że WP szczegółowo opisywała kulisy sprawy, a teraz kontrola NFZ potwierdziła te doniesienia. - Tylko wtedy nie było jeszcze wyników kontroli NFZ-tu, więc decyzja została podjęta teraz, kiedy mieliśmy dogłębną wiedzę - odpowiedział szef klubu KO. - Ta sprawa jest zamknięta, jeśli chodzi o konsekwencje polityczne - dodał.
Kto zapłaci karę nałożoną na szpital?
Prowadzący program dopytywał polityka, kto zapłaci karę nałożoną przez NFZ na szpital. Po kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia związanej z kontrowersjami wokół zabiegu szpital w Aleksandrowie Kujawskim ma zapłacić 134 tysiące złotych.
- Jeśli chodzi o konsekwencje finansowe, wynikające z kontroli NFZ-tu, to rozumiem, że na podstawie tej kontroli wiadomo, kto zawinił, kto podejmował decyzję - mówił i wskazywał na "procedury wewnętrzne" szpitala. Zdaniem Konwińskiego dyrekcja szpitala może "dochodzić środków w wysokości kary NFZ" od winnych w sprawie.
- My jesteśmy od tego, żeby wyciągnąć konsekwencje polityczne, ale oczywiście jest szereg narzędzi po stronie właściciela szpitala czy organu prowadzącego - dodał.
Michalski pytał, czy to nie Lenz powinien zapłacić karę nałożoną na placówkę. - Ktoś w tym szpitalu podejmował takie, a nie inne decyzje. Przecież Lenz nie podejmował żadnych decyzji, żeby też nie postawić wszystkiego na głowie, że to Tomasz Lenz rządził w tym szpitalu i podejmował decyzje - mówił.
To za co go wyrzuciliście? - dociekał dziennikarz. - Ponosi odpowiedzialność polityczną za tę sytuację, w którą wszedł i wciągnął w to Koalicję Obywatelską - odpowiedział.
Lenz "nie wystartuje z poparciem" KO
Szef klubu KO był też pytany, jak Lenz powinien się w tej sytuacji zachować i czy przeprosił. - Nie wiem, co zrobi (...) tego pewnie zabrakło, zabrakło pewnie też właściwej reakcji na samym początku sprawy. My zrobiliśmy swoje, podjęliśmy decyzję polityczną. Tomasz Lenz jest już poza Koalicją Obywatelską - mówił.
Konwiński oświadczył w TVN24+, że Lenz "nie będzie startował z naszym poparciem" do Sejmu i Senatu. Michalski zwrócił uwagę, że takie deklaracje padły już przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku, przy okazji wypowiedzi Lenza o likwidacji 13. i 14. emerytury. Szef klubu KO powiedział, że "nie ma kompetencji" do decydowania, kto wystartuje z list KO, ale "nie wyobraża" sobie, aby senator mógł ponownie się na nich znaleźć.
Wirtualna Polska ujawniła, że oprócz Lenza z partii został też wykluczony dyrektor szpitala w Aleksandrowie Kujawskim Mariusz Trojanowski. Konwiński potwierdził tę informację w programie "News Michalskiego". Jak dodał, z jego informacji wynika, że Trojanowski był wcześniej "zawieszony" w prawach członka partii.
Kontrowersje wokół zabiegu syna senatora
W artykule Wirtualnej Polski z początku kwietnia wskazano, że zabieg syna Tomasza Lenza miał się odbyć poza standardową procedurą, bez formalnej zgody i dokumentacji medycznej, a także bez kolejki. Jak informował portal, polityk z synem pojawili się w szpitalu w niedzielę, ominęli izbę przyjęć, skierowali się do głównego wejścia, a stamtąd do pokoju zabiegowego na oddziale chirurgii. W udzielaniu pomocy medycznej mieli uczestniczyć ordynator chirurgii i anestezjolog, którzy w tym czasie pełnili dyżur na innych oddziałach.
Portal nie napisał, kto konkretnie był pacjentem, któremu wykonano zabieg, poinformował jedynie, że chodzi o krewnego senatora. Informację, że krewnym tym był syn Tomasza Lenza, podał później sam polityk w swoim oświadczeniu.
Dyrektor szpitala Mariusz Trojanowski w rozmowie z dziennikarzem Wirtualnej Polski przyznał, że 15 marca w jego szpitalu odbył się zabieg w trybie nieplanowanym i pozakolejkowym. Podkreślił przy tym, że mogło dojść do naruszenia zasad.
Po publikacji WP, w szpitalu powołano komisję wewnętrzną do wyjaśnienia sprawy, a NFZ wszczął kontrolę. Jak przekazała rzeczniczka kujawsko-pomorskiego NFZ Barbara Nawrocka, kontrola ujawniła, że "szpital nie zapewnił należytej, całodobowej opieki lekarskiej w Oddziale Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej oraz w Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii w dniu 15 marca przez udzielenie w trakcie dyżuru lekarskiego przez jedynych lekarzy będących na dyżurach w tych oddziałach, świadczenia poza systemem świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych".
Poseł KO zrzeknie się immunitetu? Konwiński: nie wyobrażam sobie głosowania
Europejska Prokurator Generalna zawnioskowała o uchylenie immunitetu posła KO Wojciecha Króla. Sprawa ma związek z podejrzeniem płatnej protekcji w ramach śledztwa Prokuratury Europejskiej, które dotyczy "modernizacji infrastruktury tramwajowej w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, finansowanej przez UE".
Konwiński był pytany w "Newsie Michalskiego", czy jako szef klubu KO oczekuje, że poseł sam zrzeknie się immunitetu po ocenie wniosku przez służby prawne marszałka Sejmu. - Poseł Król sugerował to tak naprawdę, bo mówił, że chce się zapoznać z dokumentami, jeśli będzie miał taką możliwość - odparł szef klubu KO.
Konwiński zastrzegł, że "nie chce mówić" za posła. - Ale nie wyobrażam sobie, żeby doszło do takiego głosowania w Sejmie - zaznaczył.