Do tragicznego wypadku we wsi Bojszów doszło w piątek około godziny 6 na ulicy Kościuszki. Jak przekazał nam asp. Szymon Kołodziej z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, kierowca uderzył w betonowy przepust mostku, który pozwala na wjechanie do lasu. Pojazd stanął w płomieniach.
- Zgłoszenie wpłynęło od świadka, który w tym czasie w tej okolicy uprawiał jogging. Z pewnej odległości usłyszał hałas. Pobiegł na miejsce i zawiadomił służby. Razem z innymi świadkami starali się wydostać poszkodowanego, który znajdował się w kabinie pojazdu. Ponieważ zaczął się pożar pojazdu, nie byli w stanie tego zrobić. Pożar się rozwinął. Świadkowie próbowali go ugasić proszkowymi gaśnicami samochodowymi. Niestety się to nie udało. Po dziewięciu minutach pierwszy zastęp Ochotniczej Straży Pożarnej przyjechał na miejsce i przystąpił do działań - powiedział tvn24.pl kpt. Szymon Głąb z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Gliwicach.
Na miejsce przyjechały także zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Jak podkreślił kpt. Szymon Głąb, osoba, która znajdowała się w środku, była bez kontaktu z innymi. Po ugaszeniu pożaru samochodu wewnątrz znaleziono zwęglone zwłoki.
Policja ustaliła tożsamość kierowcy
Asp. Szymon Kołodziej z gliwickiej policji przekazał nam, że ustalono tożsamość kierowcy - był nim 41-letni mężczyzna. Funkcjonariusze ustalają, dlaczego samochód uderzył w przepust. Na ten moment nie wiadomo, czy 41-latek zginął zaraz po uderzeniu w przepust.
Na miejscu pracują obecnie funkcjonariusze pod nadzorem prokuratora. Jest też biegły z zakresu rekonstrukcji zdarzeń drogowych. Oceni, czy jest konieczne, aby pojazd został zabezpieczony do analiz.