W niedzielę na Kontakt 24 otrzymaliśmy nagranie, na którym widać było kłęby czarnego dymu.
Jak przekazały władze Gliwic, ogień pojawił się w rejonie Fabryki Drutu.
Pożar wybuchł po godzinie 19.30 na terenie prywatnej fabryki, gdzie od kilku dni trwały prace rozbiórkowe jednej z hal - przekazała w niedzielę na antenie TVN24 prezydentka Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka. - To jest teren fabryki, który jest ogrodzony. Tam faktycznie od czterech dni trwała rozbiórka jednej z hal. To jest pięć hal, które są ze sobą połączone - opisywała.
Sytuacja w poniedziałek: trwa dogaszanie
Oficer prasowy komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Gliwicach st. kpt. Damian Dudek przekazał w poniedziałek rano, że w kompleksie hal zapaliło się gruzowisko wymieszane z materiałem palnym, który stanowił pokrycie dachowe. Pożar rozprzestrzenił się na dwie hale, które nie zostały wcześniej rozebrane.
Potwierdził, że nikt nie został poszkodowany, również wśród strażaków.
- Pożar się już nie rozprzestrzenia. Niemniej jednak cały czas trwają intensywne działania gaśnicze - mówił wcześniej w rozmowie z TVN24. Zaznaczył, że w działania zaangażowanych było 68 zastępów straży pożarnej, łącznie 221 strażaków.
Po godzinie siódmej na miejscu pracowało już tylko 26 zastępów i ponad 60 strażaków. St. kpt. Damian Dudek przekazał, że dogaszanie pożaru potrwa jeszcze długo. Ratownicy korzystają z koparko-ładowarek, aby przegrzebywać pogorzelisko i likwidować zarzewia ognia.
Teren, który jest objęty pożarem, ma ogromną powierzchnię - 15 tysięcy metrów kwadratowych. Strażacy zmierzyli ją przy pomocy drona.
Nadkom. Marzena Szwed, oficer prasowa gliwickiej komendy policji poinformowała, że część ulic w Gliwicach jest dalej zablokowana w związku z działaniami straży. Chodzi o fragmenty ulic Duboisa, Jana Śliwki, Orlickiego. Całkowity zakaz ruchu obowiązuje na zjazdach z Drogowej Trasy Średnicowej na ulicę Jana Śliwki oraz na odcinku od ul. Kasztanowej/Dubois w kierunku DTŚ. Nie przejedziemy także ulicą Wybrzeże Armii Krajowej przez skrzyżowanie z ulicą Jana Śliwki.
Pożar w Gliwicach, na miejscu specjalne laboratorium
Jak przekazała na antenie TVN24 Katarzyna Kuczyńska-Budka, ogień początkowo objął jeden obiekt, jednak szybko się rozprzestrzenił.
- Pierwotnie zajęta była jedna hala, teraz to jest teren, który obejmuje całość hal. Właściciel szacuje, że to jest pomiędzy półtora a dwa hektary - informowała w niedzielę.
Zaznaczyła, że dogaszanie może być długotrwałe. - Trudne będzie dogaszanie, szykujemy się, że może to potrwać nawet do rana. Stąd decyzja, że na miejscu jest specjalne laboratorium badające stan powietrza, żebyśmy wiedzieli, czy informować mieszkańców o ewentualnych działaniach. Na razie nie ma takich informacji. Jest bezpiecznie - podkreśliła.
Jak mówiła, przyczyny pożaru w Gliwicach nie są jeszcze znane i będą ustalane przez policję.
- To, co dla mnie jest istotne, to że nie ma osób poszkodowanych i to jest najważniejsza informacja - zaznaczyła.
Straż o pożarze w Gliwicach: pozwólmy działać strażakom
O szczegółach pożaru na antenie TVN24 mówił również Paweł Frątczak, były rzecznik Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej. Jak zaznaczył, śląscy strażacy mają bardzo duże doświadczenie w gaszeniu pożarów wielkopowierzchniowych.
- Zaapelowałbym do mieszkańców i do kierowców - poza ograniczeniem swojej aktywności, żeby nie przemieszczali się w tamten rejon - o słuchanie komunikatów, które są oficjalnie wydawane przez władze samorządowe, a także przez straż pożarną - powiedział Frątczak.
Przekazał też, że "tego typu pożary nie są łatwe do gaszenia". - Trudno w tej chwili powiedzieć, jakie materiały są objęte pożarem. Natomiast oczywiście każdy pożar, tym bardziej, kiedy robi się ciemno, ma określone widowisko - mówił były rzecznik.
- Na pewno to wzbudza zainteresowanie wielu mieszkańców. Każdy by chciał udokumentować to poprzez zdjęcie, pochwalenie się na mediach społecznościowych, natomiast to jest zawsze ten problem, z którym borykają się służby porządkowe, czyli policjanci, a także my, którzy prowadzimy działania ratownicze. Jeszcze raz apeluję: na pewno jest to coś nadzwyczajnego, ale pozwólmy działać strażakom - oznajmił Frątczak.
Autorka/Autor: Agata Nalepa, Mikołaj Stępień
Źródło: Kontakt24, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24