Wieczorem 5 maja w Gliwicach w rejonie Toszeckiej policjanci drogówki badali trzeźwość kierowców. Gdy zauważył ich 31-latek w Seacie, nagle zawrócił i zaczął uciekać. Funkcjonariusze ruszyli w pościg.
Jak podaje w komunikacie policja, w pewnym momencie "kierujący i pasażer wyskoczyli z jadącego pojazdu" i zaczęli uciekać pieszo. To jednak nie zakończyło pościgu.
"Czemu uciekasz? Jesteś poszukiwany?"
Jednego z mężczyzn policjant złapał pod lasem. Drugiego po ściganiu radiowozem, a następnie pieszo również zatrzymano.
Wtedy też wywiązał się dość zabawny dialog między funkcjonariuszem, a mężczyzną. Policjant zapytał go: "Czemu uciekasz? Jesteś poszukiwany?". Zatrzymany zaprzeczył i dodał, że mundurowy może to sprawdzić. Funkcjonariusz zapytał więc ponownie: "To czemu uciekasz?". Odpowiedź była bardzo prosta: "Bo mnie gonicie".
Jak wytłumaczyła nam nadkomisarz Marzena Szwed oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, uciekającym był 27-letni pasażer. Co ciekawe, nie usłyszał on żadnych zarzutów.
31-latek miał powód, by uciekać
Solidny powód do ucieczki miał za to 31-letni kierowca, który podobnie jak pasażer jest mieszkańcem Zabrza.
"Podczas przeszukania pojazdu oraz sprawdzenia zatrzymanych, policjanci znaleźli marihuanę oraz amfetaminę, z których można było przygotować kilkanaście porcji dilerskich" - czytamy w komunikacie policji.
Samochód odholowano na strzeżony parking. Mężczyźnie grozi do pięciu lat więzienia, ponieważ postawiono mu zarzuty dotyczące posiadania środków odurzających, niezatrzymania się do kontroli drogowej oraz prowadzenia pojazdu pomimo cofniętych uprawnień.