Karetka wjechała na fontannę, płyty się zapadły
Do nietypowego zdarzenia doszło w piątek wieczorem przed wejściem do Galerii Jurajskiej przy al. Wojska Polskiego w Częstochowie. Zapadło się podłoże pod karetką pogotowia.
- Karetka jechała do dziecka, które potrzebowało pomocy. Kierowca wjechał na teren fontanny posadzkowej. Gdy wykonywał manewr cofania podłoże się zapadło. Kierujący karetką został pouczony na miejscu za popełnione wykroczenie - powiedziała nam podkom. Barbara Poznańska, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.
Jak przekazał nam zastępca dyrektora ds. technicznych częstochowskiego pogotowia Rajmund Gruziewski, karetkę wezwano do siedmioletniego chłopca z urazem przedramienia. Dziecko miało wypadek na placu zabaw na bulwarach Warty, które znajdują się za galerią.
- Kierowca chciał podjechał jak najbliżej placu, ponieważ chłopiec płakał i mówił, że odczuwa duży ból. W takich miejscach powinna być informacja dla służb ratunkowych, aby kierowcy wiedzieli, gdzie można wjechać, a gdzie nie, ponieważ staramy się jak najszybciej udzielić pomocy poszkodowanym - powiedział tvn24.pl Gruziewski.
W szpitalu okazało się, że chłopiec miał złamanie ręki.
Naprawa potrwa kilka miesięcy
Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i ustabilizowali karetkę. Jak informuje Centralna Szkoła Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie, w piątkowej akcji wykorzystano jeden z jej specjalistycznych pojazdów. Strażacy wyciągnęli karetkę przy pomocy hydraulicznego dźwigu samochodowego (HDS) oraz wyciągarki.
- Teren fontanny został zabezpieczony. Urządzenie jest wyłączone z użytkowania. Konieczna będzie naprawa płyt oraz elementów konstrukcyjnych fontanny. Może to potrwać nawet kilka miesięcy - poinformowała nas dyrekcja Galerii Jurajskiej.
To nie pierwszy tego typu zdarzenie
Przypadek z Częstochowy to nie pierwszy, który dotyczy fontann, które nie mają lustra wody i znajdują się na poziomie chodnika. Najczęściej tego typu wypadki dotyczą służb oraz samochodów dostawczych. W okresie zimowym, gdy woda jest wyłączona, trudniej je zauważyć. Konstrukcje nie raz nie wytrzymują nacisku samochodów. Koszt napraw zależał niejednokrotnie od tego, ile zostało uszkodzonych płyt i czy były one dostępne.
W 2017 roku płyty sadzawki załamały się pod karetką w czasie obchodów Światowego Dnia Zdrowia w Kościerzynie. Rzeczniczka szpitala tłumaczyła, że kierowca pochodził spoza miejscowości i nie znał miasta. Karetkę musiał wyciągnąć specjalny dźwig.
W 2018 roku furgonetka wodociągów próbowała zawrócić na fontannie w Parku Hallera w Dąbrowie Górniczej. Pojazd się zapadł i poważnie uszkodził urządzenie. Konieczne było wezwanie na miejsce podnośnika. Innym razem w 2019 roku fontannę w Warszawie w parku fontann zniszczył samochód do transportu przenośnych toalet.
W 2020 roku w Kutnie fontannę uszkodził radiowóz. Jak informowała wtedy policja, funkcjonariusze "jechali na pilną interwencję" i zostawili samochód na jej terenie. Gdy usiłowali odjechać po interwencji, płyty załamały się pod ciężarem busa. Straż pożarna nie zdołała podnieść radiowozu, więc wezwano specjalny dźwig.
Koparka na fontannie
Z kolei w 2021 roku na ul. Iwaszkiewicza w Szczecinie, korzystając ze zdemontowania słupków na deptaku, samochód dostawczy firmy kurierskiej najechał na ukryty pod płytami chodnikowymi mechanizm pomp. Płyty zapadły się pod samochodem. Straty oszacowano wtedy na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Do wydobycia dostawczaka konieczne było użycie specjalistycznego dźwigu.
W listopadzie 2023 roku w Drezdenku fontannę na Placu Wileńskim uszkodziła koparka. Burmistrz powiedziała, że "operator koparki zamiast kierować się główną drogą, chciał ją sobie skrócić i przeciąć plac". Niestety nie zauważył fontanny, która była już wyłączona na zimę.
W 2024 roku ponownie uszkodzono fontannę w Kutnie. Jak informowaliśmy na stronie naszego portalu, było to trzecie tego typu zdarzenie w tym miejscu w ciągu kilku lat. Wtedy szacowano straty na dziesięć tysięcy złotych - wcześniejsze uszkodzenie jednak wymagało wydania cztery razy większych pieniędzy. W tym samym roku w Parku Szymańskiego na warszawskiej Woli traktor wjechał na fontannę umieszczoną w poziomie chodnika.
W 2025 roku płyty załamały się pod samochodem w Parku Bródnowskim w Warszawie. Fontanna była jeszcze na gwarancji. W tym samym roku płyty załamały się pod ciężarówką, którą 26-latek przyjechał po choinki do jednego z centrów handlowych w Łodzi. Z kolei w Myśliborzu płyty załamały się pod karetką, której załoga jechała do 80-latka.