Nowe problemy Zondacrypto. Pracownicy się boją

Logo Zondacrypto nadal na centrum olimpijskim
Michał Fuja o Zondacrypto
Źródło: TVN24
Wyciek danych osobowych, groźby pod adresem prawniczki i rezygnacje ze strachu przed klientami - to nowe fakty w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto, do których dotarł dziennikarz "Superwizjera" Michał Fuja. Choć prezes Przemysław Kral nakazał likwidację firmy i zwrot sprzętu, w spółce brakuje osób, które mogłyby to zrobić.

W wydanym wczoraj oświadczeniu, do którego dotarł Michał Fuja, szef Zondacrypto Przemysław Kral informował o zmianach w warunkach współpracy z pracownikami grupy, dotyczących okresu wypowiedzeń, finansowania szkoleń i kursów. Zobowiązał ich również do zwrócenia sprzętu służbowego "w celu zabezpieczenia i zachowania informacji istotnych dla prowadzonego dochodzenia".

Dziennikarz "Superwizjera" dotarł również do wzoru porozumienia rozwiązującego umowę o pracę, wydanego przez Krala. Stwierdzono w nim, że "przyczyną rozwiązania Umowy o Pracę jest całkowita likwidacja Pracodawcy z przyczyn niedotyczących Pracownika w rozumieniu ustawy z dnia 13 marca 2003 r.".

Według informacji przekazanej przez Michała Fuję wraz z oświadczeniem wyciekły dane osobowe jednej z prawniczek, która pozostała w firmie.

- Okazało się, że z wczorajszego oświadczenia w niektórych miejscach wyciekły dane osobowe jednej z prawniczek zajmującej się sprawami pracowniczymi, która w efekcie zaczęła otrzymywać groźby - powiedział Fuja na antenie TVN24. - Z dzisiejszej wewnętrznej komunikacji pozostałych pracowników giełdy wynika, że jest ona na skraju odejścia, mimo że robi wszystko zdalnie, by w jakiś sposób zadowolić pracowników, podczas gdy osoba odpowiedzialna za wypuszczenie oświadczenia spowodowała dla niej zagrożenie.

- Właściwie zostało to opisane tak, jakby została tam zupełnie sama - dodał.

Fuja przekazał, że przypadek prawniczki nie jest jedynym, kiedy pracownik Zondacrypto boi się o swoje bezpieczeństwo. Strach miał zmusić do rezygnacji z pracy osobę odpowiedzialną za odbiór sprzętu służbowego.

- Podobne trudności dotknęły osobę wyznaczoną do zbierania laptopów, o których zwrot we wczorajszym oświadczeniu apelował prezes. Okazuje się, że zrezygnowała ze względu na własne bezpieczeństwo - powiedział reporter "Superwizjera".

Wyjaśnił, że osoba ta po prostu obawia się ewentualnych konfrontacji z poszkodowanymi klientami, którzy mogliby się do niej zgłaszać.

Afera Zondacrypto

O tym, że giełda kryptowalut Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków - podali dziennikarze. Prezes Zondacrypto Przemysław Kral w oświadczeniu zapewniał wówczas, że Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem, a analiza money.pl jest "błędna, nieprawdziwa i krzywdząca".

Śledztwo w sprawie możliwego oszustwa klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Według śledczych łączna wysokość szkód wynosi obecnie nie mniej niż 350 mln zł. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przekazał, że otrzymał ponad 200 sygnałów związanych z Zondacrypto.

W piątek Sejm po raz drugi nie odrzucił weta prezydenta do ustawy o rynku kryptoaktywów, która miała na celu umożliwienie Komisji Nadzoru Finansowego sprawowanie nadzoru nad tym rynkiem. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański przekazał w poniedziałek, że w resorcie trwają prace nad rozwiązaniami, które mogłyby doprowadzić do przyjęcia ustawy o rynku kryptoaktywów.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Zobacz także: