Publikowane w środę wyniki kwartalne Alphabet (spółki-matki Google), Microsoftu, Mety i Amazona będą sprawdzianem tego, czy astronomiczne wydatki na AI przełożyły się na wystarczający wzrost (szczególnie w sektorach chmury obliczeniowej i reklamy), by uzasadnić poniesione koszty.
Tylko w tym roku wymienione firmy mogą zainwestować w AI około 600 miliardów dolarów. Ta bezprecedensowa inwestycja wystawiła na próbę cierpliwość Wall Street. Mimo to kursy akcji firm utrzymują się lub idą w górę - wszystko dzięki oczekiwaniom przyszłych zysków.
Konsekwencje wyścigu
- To, czego szukają inwestorzy - w tym my - to stopa zwrotu z tych wszystkich wydatków kapitałowych (capex) - powiedział Joe Maginot, zarządzający portfelem spółek o dużej kapitalizacji w Madison Investments, która posiada udziały w Alphabet, Meta i Amazonie. - Oczywiście wymaga to czasu, ale mówimy o przedsiębiorstwach, które generowały znaczne ilości wolnych przepływów pieniężnych, a dziś niemal cała gotówka z działalności operacyjnej jest pochłaniana przez nakłady inwestycyjne. Tym samym struktura ekonomiczna tego biznesu ulega zmianie - dodał w rozmowie z Reutersem.
Zmiana ta zostanie dokładnie sprawdzona w wynikach sektora przetwarzania w chmurze. Według danych Visible Alpha i London Stock Exchange Group, w pierwszym kwartale tego roku oczekuje się umiarkowanego przyspieszenia wzrostu w całym sektorze: Amazon Web Services prawdopodobnie wzrósł o 25 proc., Microsoft Azure o 40 proc., a Google Cloud o 50,1 proc. (w porównaniu do odpowiednio 23,6 proc., 39 proc. i 47,8 proc. w poprzednim kwartale).
Ogólny wzrost przychodów pozostaje wysoki. Sprzedaż Alphabet ma wzrosnąć o 18,7 proc. do 107,06 mld dolarów, Amazona o 13,9 proc. do 177,30 mld, a Microsoftu o 16,2 proc. do 81,39 mld. Meta prawdopodobnie odnotuje 31-procentowy skok sprzedaży do 55,45 mld dolarów - co byłoby jej najszybszym wzrostem od ponad czterech lat. Byłaby to częściowo zasługa inwestycji w AI poprawiających targetowanie reklam - ocenia Rueters.
Trudna sytuacja Microsoft
Stawka jest szczególnie wysoka dla Microsoftu, którego akcje pozostają w tyle za rywalami. Firma zakończyła okres styczeń-marzec najgorszym kwartalnym wynikiem od czasu kryzysu finansowego z 2008 roku, podczas gdy inni giganci technologiczni notowali wzrosty.
Choć Microsoft był postrzegany jako wczesny lider wyścigu AI, inwestorzy obawiają się, że firma nie zdołała przekształcić swojej ogromnej bazy klientów biznesowych w płacących użytkowników ich modelu AI o nazwie Copilot. Zaledwie 3,3 proc. z ponad 450 milionów klientów korporacyjnych subskrybuje asystenta AI kosztującego 30 dolarów miesięcznie.
Jednocześnie narzędzia AI od partnerów Microsoftu, takich jak Anthropic, grożą wyparciem tradycyjnego oprogramowania, które od lat jest "dojną krową" firmy. Microsoft próbuje przekuć to zagrożenie w atut, wplatając konkurencyjne modele AI coraz głębiej we własny ekosystem.
Współpraca Microsoftu z OpenAI, która pomogła napędzić miliardowy popyt na chmurę ze strony klientów szukających dostępu do ChatGPT, również straciła swój ekskluzywny charakter. Choć firma kierowana przez Satyę Nadellę na mocy nowej umowy otrzyma gwarantowane 20 proc. udziału w przychodach OpenAI do 2030 roku, firma pod wodzą Sama Altmana może teraz swobodnie współpracować z konkurencyjnymi dostawcami chmury, takimi jak Amazon.
- Firma będzie musiała wyjaśnić, dlaczego jej model biznesowy nie zostanie znacząco zachwiany przez AI oraz w jaki sposób inwestycje i relacja z OpenAI pozwolą jej pozostać konkurencyjną - stwierdziła Melissa Otto, szefowa badań w S&P Global Visible Alpha w rozmowie z Reutersem. - Nadella musi się do tego odnieść - dodała.
Źródło: Reuters
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock