- To dotkliwy cios dla grup zrzeszających eksporterów ropy oraz ich faktycznego lidera, Arabii Saudyjskiej, zadany w momencie, gdy wojna z Iranem wywołała bezprecedensowy wstrząs na rynku energii i zachwiała światową gospodarką - ocenia agencja.
ZEA opuszcza OPEC
Nagłe odejście ZEA, wieloletniego członka OPEC (Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową), może wywołać chaos i osłabić organizację, która zazwyczaj starała się prezentować wspólny front, mimo wewnętrznych sporów dotyczących kwestii geopolitycznych czy kwot wydobycia.
Producenci z Zatoki Perskiej należący do OPEC już teraz zmagają się z trudnościami w eksporcie surowców przez cieśninę Ormuz. Przez ten wąski przesmyk między Iranem a Omanem normalnie przepływa jedna piąta światowej ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego (LNG), jednak obecnie transport pozostaje wstrzymany z powodu wojny z USA i Izraelem.
Wyjście ZEA z OPEC stanowi duży sukces prezydenta USA Donalda Trumpa, który oskarżał organizację o "okradanie reszty świata" poprzez sztuczne zawyżanie cen ropy. Trump wielokrotnie łączył amerykańskie wsparcie militarne dla regionu Zatoki z cenami surowca, twierdząc, że podczas gdy USA bronią członków OPEC, ci "wykorzystują to, narzucając wysokie ceny ropy".
Niewystarczające wsparcie w regionie
Decyzja zapadła po tym, jak ZEA - regionalne centrum biznesowe i jeden z najważniejszych sojuszników Waszyngtonu - skrytykowały inne państwa arabskie za niewystarczające działania w celu ochrony kraju przed irańskimi atakami.
Anwar Gargash, doradca ds. dyplomacji prezydenta ZEA, podczas poniedziałkowej sesji na Forum Influencerów Zatoki (Gulf Influencers Forum) krytycznie ocenił reakcję świata arabskiego i państw Zatoki na irańską agresję.
- Kraje Rady Współpracy Zatoki Perskiej wspierały się wzajemnie logistycznie, ale politycznie i militarnie uważam, że ich pozycja była najsłabsza w historii. Spodziewam się takiej słabej postawy ze strony Ligi Państw Arabskich i nie jestem tym zaskoczony, ale nie spodziewałem się jej ze strony Rady Współpracy (Zatoki Perskiej) i jestem tym zaskoczony - powiedział Gargash.
Komentarze ekspertów
"Zjednoczone Emiraty Arabskie zdecydowały o opuszczeniu OPEC ze skutkiem od 1 maja, wpisując ten ruch w szersze, strategiczne przeorientowanie po wojnie z Iranem. Konflikt nie tylko poważnie zakłócił regionalne przepływy energii, ale także doprowadził do znaczącego uszczuplenia globalnych zapasów ropy – zarówno komercyjnych, jak i strategicznych. W efekcie rynek stoi przed długotrwałym procesem ich odbudowy po zakończeniu działań zbrojnych" - skomentował Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Banku.
W jego opinii "część producentów z regionu Zatoki Perskiej może przez pewien czas mieć trudności z powrotem do poziomów wydobycia sprzed wojny".
Według eksperta CMC Markets Daniela Kosteckiego, decyzja ta wygląda przede wszystkim na próbę odzyskania swobody wydobycia po latach napięć wokół limitów produkcji. Kontrolowana przez rząd ZEA firma Abu Dhabi National Oil Company rozbudowuje moce wydobywcze i chce osiągnąć poziom pięciu mln baryłek dziennie do 2027 r. Tymczasem porozumienie OPEC+ przez długi czas zmuszało kraj do utrzymywania wydobycia wyraźnie poniżej możliwości technicznych. ZEA od lat naciskały na wyższy limit wydobycia.
"W krótkim terminie wpływ na realną podaż może być ograniczony, bo wojna z Iranem i napięcia w cieśninie Ormuz nadal utrudniają logistykę eksportu z regionu. ZEA same podkreślają, że ewentualne dodatkowe baryłki będą trafiały na rynek stopniowo i w sposób wyważony. To może oznaczać, że sam komunikat ma dziś większe znaczenie polityczne niż natychmiast podażowe" - napisał Kostecki w komentarzu.