Zgłoszenie w tej sprawie wpłynęło do służb o godzinie 14.14. Jak przekazał dyżurny Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Białymstoku, według zgłoszenia dziecko miało znaleźć się poza barierkami balkonu. Na miejsce skierowano trzy zastępy straży pożarnej.
Gdy strażacy dotarli pod wskazany adres, dziecko znajdowało się już pod opieką medyczną. Sąsiedzi widząc, co się stało, zareagowali i rozciągnęli koc, na który spadła czterolatka.
Matka dziecka była w mieszkaniu
Podkomisarz Karolina Wojciekian, oficer prasowa policji w Łomży poinformowała, że dziecko zwisało po zewnętrznej stronie balkonu. W pewnym momencie jego ręce nie wytrzymały i spadło na koc.
- Zbiegło się naprawdę dużo osób chętnych do pomocy. Koc trzymało czterech mężczyzn - przybliżyła policjantka. - Wiadomo, że siła uderzenia była tak duża, że choć zamortyzowano ten upadek, to wiadomo też, że troszeczkę to dziecko o tę ziemię uderzyło - opisała.
Dziewczynkę przewieziono do szpitala na badania. Była przytomna. Jak przekazała podkom. Wojciekian, matka dziecka była jedyną dorosłą osobą w mieszkaniu. Spała, kiedy dziewczynka zwisała z balkonu.
- Z relacji świadków wynika, że kiedy w końcu dopukali się do tych drzwi, mama je otworzyła, to była zaspana - powiedziała policjantka. - Fakt, że trwało to chwilę, nie udało się jej dobudzić na czas, żeby zdjąć to dziecko, ale kiedy policjanci dotarli na miejsce, to już ta kobieta była na miejscu, na dole, razem z dzieckiem - dodała.
Z badania przeprowadzonego przez funkcjonariuszy wynikło, że matka miała 0,7 promila alkoholu we krwi.