Popołudniową drzemkę wiele osób kojarzy z nawykiem zarezerwowanym dla seniorów. To między innymi dlatego, że u osób starszych przełączanie się stanów czuwania i snu jest czasem rozregulowane, między innymi przez ubytek komórek nerwowych w mózgu, a konkretnie w jądrze brzuszno-bocznym przedwzrokowym. Tłumaczyła to w rozmowie z tvn24.pl doktora Anna Duszyk-Bogorodzka z Katedry Psychologii Biologicznej Uniwersytetu SWPS w Warszawie.
Tymczasem taki nawyk może przynieść prozdrowotne korzyści także znacznie młodszej grupie. Szczególnie pomocny może być w przypadku osób silnie obciążonych obowiązkami.
Nowe połączenia i lepsze wyniki
Nawet krótka popołudniowa drzemka pomaga regenerować mózg oraz zwiększa jego zdolność do zapamiętywania nowych informacji. Wykazali to w badaniu naukowcy z Uniwersytetu Albrechta i Ludwika we Fryburgu w Niemczech oraz Uniwersytetu Genewskiego w Szwajcarii. - Dotąd takie skutki obserwowano tylko po całonocnym śnie - podkreślają eksperci. "Nasze wyniki sugerują, że nawet krótkie okresy snu zwiększają zdolność mózgu do kodowania nowych informacji" - twierdzi kierownik badania prof. dr Christoph Nissen. Naukowcy przebadali 20 młodych dorosłych osób, które albo przez dwa popołudnia ucięły sobie po południu drzemkę trwającą średnio 45 minut, albo pozostały aktywne. W eksperymencie wykorzystano magnetyczną stymulację przezczaszkową oraz często stosowane w badaniach mózgu EEG. Testy te pozwoliły na wyciągnięcie wniosków na temat aktywności synaptycznej.
Jak tłumaczą badacze, za dnia mózg jest cały czas aktywny – spotyka się z nowymi informacjami, przeżyciami, tworzy nowe myśli, co powoduje reorganizację synaps (międzykomórkowych połączeń odpowiadających za naukę). Po drzemce ogólna siła połączeń synaptycznych w mózgu uległa osłabieniu - co jest oznaką regeneracyjnego działania snu. Jednocześnie znacznie poprawiła się zdolność mózgu do tworzenia nowych połączeń, co oznacza, że po drzemce był lepiej przygotowany do przyswajania nowej wiedzy niż po analogicznym okresie czuwania. Według autorów badania dostarcza ono biologicznego wyjaśnienia, dlaczego po popołudniowej drzemce często osiągamy lepsze wyniki. Szczególnie w zawodach lub profesjach wymagających wysokiej sprawności umysłowej lub fizycznej - takich jak muzyka, sport czy dziedziny o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa - drzemka może być wykorzystywana do podtrzymania wydajności - uważają naukowcy. "Popołudniowa drzemka pozwala utrzymać sprawność przy dużym obciążeniu" - podsumowuje dr Nissen.
To może nie być takie proste
Co w ogóle dzieje się w mózgu, gdy zasypiamy? To również wyjaśniała doktora Anna Duszyk-Bogorodzka z Katedry Psychologii Biologicznej Uniwersytetu SWPS w Warszawie. - Myśląc o zasypianiu, myślimy o stanie relaksu. Natomiast dla mózgu to nie jest "stan nicnierobienia". Sen, sam sobie, nie jest jednorodny - rozróżniamy sen NREM (od "non-rapid eye movement", czyli w "niegwałtowny ruch oczu", red.) oraz REM ("rapid eye movement", czyli "gwałtowne ruchy oczu", red.) - mówiła w rozmowie z Tomaszem Marcinem Wroną.
Jak tłumaczyła, sen NREM to stan, w którym spada metabolizm w niektórych strukturach mózgu i procesy w naszym organizmie przebiegają znacznie wolniej - w tym na przykład trawienie i inne procesy fizjologiczne. Krótka drzemka zatrzymuje się na ogół na tej fazie, co zapobiega otępieniu po wybudzeniu.
Krótki sen może być dobrym rozwiązaniem, ale trudnym w realizacji, zwłaszcza jeśli chodzi o osoby obciążone obowiązkami. Nie tylko ze względu na brak czasu - wiele osób pracuje w końcu zdalnie lub w nienormowanych godzinach pracy. Przeszkodą może być stres, który wpływa negatywnie na całą architekturę snu. Jak wynika z zeszłorocznego raportu raportu UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl blisko połowa z nas ma kłopot z dobrym snem w nocy, głównie z powodu właśnie tego czynnika.
- Trudno nam wejść wtedy w głębokie fazy snu, które są dla nas najbardziej wartościowe. Jednocześnie niespanie jest stresorem, a więc mamy do czynienia z pętlą, która powoduje zmiany w funkcjonowaniu całego organizmu i w naszym zachowaniu - mówiła Anna Duszyk-Bogorodzka. Zwróciła też uwagę, że w przypadku niewyspania, zwłaszcza jeśli ta sytuacja się powtarza, podnosi się poziom kortyzolu. - To hormon stresu, związany ze zwiększonym pobudzeniem. Długotrwały wzrost kortyzolu jest dla nas bardzo szkodliwy, mocno odbija się np. na procesach pamięci przez osłabienie połączeń neuronalnych, przez co trudniej jest się nam uczyć i funkcjonować - tłumaczyła.
Nieprawidłowe nawyki związane ze snem odpowiadają też za ponad 20 procent ryzyka wystąpienia aż 92 różnych chorób - wynika z badania opublikowanego w "Health Data Science". Autorzy zwrócili także uwagę na zwiększone niebezpieczeństwo wypadków i na liczbę godzin snu, która służy zdrowiu.
Autorka/Autor: ap/pwojc
Źródło: PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock