- Myślę, że będzie to zgodne z cłami, które widzieliśmy (przedtem). Chcemy zachować ciągłość tego programu - mówił główny negocjator handlowy USA w wywiadzie dla stacji Fox Business.
Nowe cła Trumpa
Greer powiedział też, że Departament Handlu zamierza wszcząć wiele formalnych postępowań, m.in. dotyczących nieuczciwych praktyk handlowych, na podstawie których nałożone zostaną na stałe nowe cła.
- Te (postępowania) dotyczą na przykład osób, które wykorzystują pracę przymusową w swoich łańcuchach dostaw, a także krajów, gdzie występuje nadwyżka mocy produkcyjnych - gdzie po prostu budują, budują i budują, mimo braku popytu, i w efekcie zalewają nasze rynki - powiadomił Greer.
Wśród innych nieuczciwych praktyk wymienił też dyskryminację amerykańskich firm z branży technologii cyfrowych, co jest częstym zarzutem Waszyngtonu pod adresem Unii Europejskiej.
Chiny zyskały najbardziej
Choć obecnie to Chiny są największym beneficjentem unieważnienia większości ceł Trumpa przez Sąd Najwyższy, Greer zapowiedział, że także i w tym przypadku dojdzie do powrotu taryf do poziomu sprzed wyroku.
- W ciągu ostatniego roku doszliśmy do porozumienia z Chinami. Oni rozumieją, że będziemy mieli jakiś poziom ceł - powiedział.
- Przypomnijmy sobie, w kwietniu ubiegłego roku podnieśliśmy wzajemnie cła do około 145 procent. Zdeeskalowaliśmy to wszystko i od tego czasu cła na Chiny wynosiły od 35 procent do 50 procent, w zależności od produktu. Oczekujemy, że ten poziom pozostanie. Nie zamierzamy go eskalować - zadeklarował.
Produkcja ma wrócić do USA
Greer odniósł się też do kwestii renegocjacji umowy USMCA z Kanadą i Meksykiem. Zapowiedział, że zamierza spotkać się z negocjatorami z Kanady w przyszłym tygodniu, lecz nie określił, czy USA będą dążyć do zmiany umowy. Zaznaczył jednak, że Stany Zjednoczone są skupione na tym, by skłonić firmy do przeniesienia fabryk do tego państwa.
- Naprawdę chcemy skupić się na reshoringu (procesie przenoszenia produkcji z powrotem do kraju macierzystego - red.). Chcemy tu sprowadzać produkcję. Nie chcemy być koniecznie zależni od Chin, Kanady ani nikogo innego w kwestiach takich jak samochody - zaznaczył przedstawiciel ds. handlu.
Stare, unieważnione cła Trumpa
Amerykański Sąd Najwyższy unieważnił 20 lutego cła, nałożone przez Trumpa na podstawie ustawy IEEPA (International Emergency Economic Powers Act). Obalone zostały najbardziej kontrowersyjne podatki importowe, w tym 10-procentowe cło minimalne na towary niemal z wszystkich państw, 15-procentowe cła na towary z UE, a także karne cła nakładane na Chiny, Kanadę, Meksyk, czy Brazylię.
Prezydent USA skrytykował decyzję sądu i jeszcze tego samego dnia podpisał rozporządzenie w sprawie 10-procentowych ceł na towary ze wszystkich państw, nałożone na podstawie innych przepisów. Trump powołał się przy tym na sekcję 122 ustawy o handlu z 1974 r.
Dzień później prezydent ogłosił, że zwiększy stawkę do 15 proc., jednak dotąd nie podpisał dokumentów wprowadzających to postanowienie w życie. W efekcie, zgodnie z tekstem piątkowego rozporządzenia, we wtorek o północy (o godz. 6 w środę czasu polskiego) weszły w życie cła w wysokości 10 proc.
Opracował Bartłomiej Ciepielewski /kris