Malaria na lotnisku we Frankfurcie. Drugi zakażony zmarł

Aedes aegypti, czyli komar egipski, roznosi różne wirusy
Komary zabijają więcej ludzi niż wojny. Naukowcy sięgają po sztuczną inteligencję
Źródło wideo: Remigiusz Skierski/Fakty o Świecie TVN24 BiS
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Władze lotniska we Frankfurcie potwierdziły, że w sierpniu zmarł drugi pracownik zakażony malarią. Pierwsza ofiara zmarła w lipcu. Łącznie chorobę wykryto u sześciu osób. Według Instytutu Roberta Kocha źródłem zakażeń mógł być zainfekowany komar, przewieziony na pokładzie samolotu. Czy mieszkańcy mają powody do obaw?

Pracownik lotniska we Frankfurcie nad Menem, u którego choroba rozpoczęła się 15 sierpnia, zmarł 19 sierpnia - poinformowały w środę władze niemieckiego portu. Malarię zdiagnozowano u niego dwa dni po śmierci. Pierwszy z zakażonych pracowników zmarł w lipcu.

Łącznie zakażenie wykryto u sześciu osób. W połowie lipca informowano o czterech przypadkach malarii wśród pracowników lotniska. Później liczba zakażonych wzrosła do sześciu.

Zakażony komar mógł przylecieć samolotem

Instytut Roberta Kocha (RKI) ocenia, że malaria została najprawdopodobniej przeniesiona przez zakażonego komara, który dostał się do Niemiec na pokładzie samolotu. Owad mógł znajdować się na przykład w luku bagażowym lub w części samolotu przeznaczonej na bagaż.

Tak zwana malaria lotniskowa jest bardzo rzadkim zjawiskiem. Poprzedni taki przypadek w Niemczech odnotowano w 2023 roku, również we Frankfurcie nad Menem.

W połowie lipca RKI potwierdził początkowo cztery przypadki malarii wśród pracowników lotniska. - Zakłada się, że zakażenie zostało przeniesione przez zainfekowanego komara z rodzaju Anopheles, który został przywieziony samolotem - poinformował, cytowany przez niemiecki tygodnik "Die Zeit", instytut.

U czterech osób, których przypadki potwierdził RKI, choroba rozwinęła się między 4 a 6 lipca.

Pułapki na komary na terenie lotniska

Według operatora portu, firmy Fraport, na terenie lotniska ustawiono pułapki na komary. Schwytane owady mają zostać poddane badaniom genetycznym w Instytucie Medycyny Tropikalnej w Antwerpii. Analizy mają między innymi pomóc ustalić, skąd pochodzą. - Prawdopodobnie ten komar już nie żyje - stwierdził, cytowany w tygodniku, Peter Tinnemann, szef frankfurckiego urzędu zdrowia. Nie ma możliwości, aby zakażenie rozprzestrzeniało się z człowieka na człowieka.

Władze Frankfurtu nad Menem zapewniają, że mieszkańcom miasta nie zagraża niebezpieczeństwo.

Setki przypadków malarii rocznie

Do zakażenia malarią dochodzi na skutek ukąszenia przez zainfekowanego komara z rodzaju Anopheles. Szczególnie niebezpieczna jest malaria tropikalna, wywoływana przez zarodźca sierpowatego (Plasmodium falciparum), która bez szybkiego wdrożenia leczenia może doprowadzić do śmierci. Choroba objawia się najczęściej gorączką, dreszczami oraz bólami głowy, mięśni i stawów. Mogą jej również towarzyszyć wymioty i biegunka. Rozpoznanie bywa trudne u osób, które nie wyjeżdżały za granicę, ponieważ lekarze mogą początkowo nie podejrzewać malarii.

Malaria występuje endemicznie (na danym obszarze) w około 100 krajach świata. W Niemczech w ostatnich latach zgłaszano rocznie około 500-600 przypadków tej choroby. Niemal wszystkie dotyczyły osób wracających z regionów tropikalnych i subtropikalnych.

Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: