Prokurator generalny przyjrzy się śledztwu w sprawie zoo w Łącznej

Waldemar Żurek
Przedstawicielka zoo w Łącznej: po działaniach prokuratury brakuje 39 zwierząt
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Paweł Supernak
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prokurator generalny Waldemar Żurek zapozna się ze śledztwem w sprawie zoo w Łącznej - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Prowadząca postępowanie prokuratura w Wałbrzychu wszczęła kolejne śledztwo, tym razem dotyczące utrudniania postępowania karnego. Tymczasem przedstawiciele ogrodu poinformowali, że po czynnościach prokuratury brakuje 39 zwierząt. Obecnie zoo pozostaje zamknięte.

We wtorek rzeczniczka Prokuratury Krajowej prokurator Anna Adamiak poinformowała, że sytuacja zwierząt w zoo w Łącznej oraz prowadzone w tej sprawie postępowanie Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu pozostają w zainteresowaniu prokuratora generalnego Waldemara Żurka.

"W ramach przysługujących mu uprawnień prokurator generalny za pośrednictwem właściwych komórek organizacyjnych Prokuratury Krajowej podejmuje działania zmierzające do zapoznania się z przebiegiem postępowania oraz oceny prawidłowości podejmowanych w nim czynności" - przekazała prok. Adamiak.

Dodała, że prokuratura rozważa również przekazanie sprawy do dalszego prowadzenia jednostce prokuratury szczebla okręgowego.

"Wobec trwającej analizy sprawy i braku ostatecznych ustaleń, na obecnym etapie nie jest możliwe przedstawienie stanowiska prokuratora generalnego co do prawidłowości dotychczasowych działań prokuratury, w tym dotyczących sposobu zabezpieczenia zwierząt oraz dalszego postępowania z nimi" - dodała prokurator.

Przedstawicielka zoo: brakuje 39 zwierząt

- Według dokumentacji ogrodu, 12 października przed rozpoczęciem czynności prokuratury znajdowało się 777 osobników. Po zakończeniu tych czynności, gdy pracownicy weszli ponownie na teren i sprawdzili stan zwierząt - odnotowano 738 osobników, w tym dwa martwe. Oznacza to różnicę 39 zwierząt, której pełne wyjaśnienie pozostaje dla nas priorytetem - poinformowała w trakcie wtorkowej konferencji Marta Zając-Ossowska, tymczasowo zarządzająca ogrodem w Łącznej.

Pracownikom zoo nie udało się jeszcze w pełni ustalić, co stało się ze wszystkimi zwierzętami.

- Na bazie ogólnodostępnych informacji wiemy, że 21 zwierząt, w tym jeden tygrys bengalski, trzy kangury rude, jedna walabia Bennetta, dwa tukany toko, cztery sajmiri wiewiórcze, sześć surykatek, jedna ararauna i trzy czubacze zmienne wyjechały do Holandii - przekazała Marta Zając-Ossowska.

Czynności prokuratury i policji w zoo w Łącznej
Czynności prokuratury i policji w zoo w Łącznej
Źródło zdjęcia: TVN24

Poinformowała także, że inne placówki mają pod opieką samicę serwala z młodymi (łącznie pięć zwierząt), jednego żółwia pustynnego, dwa pancerniki włochate oraz dwie kury silki. Według przekazanych informacji padły natomiast arasari czarnoszyi oraz majna złotolica.

- Brakuje też bażanta diamentowego w liczbie dwóch sztuk, daniela zwyczajnego - dwóch sztuk, jednego muflona, dwóch pigmejek i jednego pawia złotego - wylicza Zając-Ossowska.

Dwa serwale zostały zwrócone do zoo. Zwierzęta trafiły pod opiekę lekarza weterynarii i są diagnozowane. W sprawie ich przyjęcia sporządzono notatkę, która została przekazana prokuraturze.

Zoo na razie pozostanie zamknięte

Jak podkreśla Marta Zając-Ossowska, tymczasowo zarządzająca zoo, ogród na razie nie płaci faktur ani rachunków. Pełnomocnicy są w trakcie przejmowania spraw finansowych ogrodu. Do końca tygodnia ma zostać przygotowany dla burmistrza kosztorys utrzymania zoo.

- Na ten moment nie mogę sobie pozwolić na otwarcie ogrodu zoologicznego, ponieważ nie wiem, na czym stoję. Jeszcze nie mam wszystkich kosztów. Nie chcę też, żeby później ktoś postawił nas w sytuacji: właściwie otworzyliście zoo, możecie zarabiać z biletów, to teraz sobie radźcie. Nie możemy do tego dopuścić. To jest za duża odpowiedzialność dla nas wszystkich - wyjaśnia Marta Zając-Ossowska.

Jak zaznacza, najważniejsze jest obecnie zapewnienie środków zarówno na utrzymanie zwierząt, jak i pracowników.

- Pracownicy zostali przywróceni do pracy. Jesteśmy w trakcie ustalania organizacji finansowego zabezpieczenia ich wynagrodzeń, co jest obecnie jednym z moich priorytetów, zaraz po dobrostanie zwierząt - przekazała Marta Zając-Ossowska. - Ja odpowiadam za zwierzęta, za nakarmienie ich i za to, żeby pracownicy mieli dobre warunki pracy pod względem BHP, ale również pod względem podstawowych potrzeb, czyli chociażby ich wynagrodzeń - dodaje pełnomocniczka.

Prokuratura wszczęła kolejne śledztwo

Tymczasem 20 października Prokuratura Okręgowa w Świdnicy poinformowała o wszczęciu nowego śledztwa związanego ze sprawą zoo w Łącznej.

Dotyczy ono podejrzenia utrudniania postępowania karnego poprzez "przekazanie informacji o planowanych czynnościach związanych z zabezpieczeniem i relokacją zwierząt, a tym samym udzielenie podejrzewanym o sprawstwo przestępstwa pomocy w uniknięciu odpowiedzialności karnej".

"Ponadto śledztwo jest prowadzone w sprawie utrudniania tego samego postępowania karnego poprzez celowe uszkadzanie ogrodzeń siatek zabezpieczających zwierzęta i innych bezprawnych działaniach osób utrudniających relokację zwierząt i realizację prowadzonych czynności procesowych" - poinformował Mariusz Pindera, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

Postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 239 par. 1 Kodeksu karnego i dotyczy przestępstwa poplecznictwa, czyli utrudniania lub udaremniania postępowania karnego.

Pełnomocnik ogrodu, pytany przez dziennikarzy, czy wcześniejsze informowanie przez właściciela zoo Marcina Nowaczyka o planowanych czynnościach może być dla niego okolicznością obciążającą, zdecydowanie temu zaprzeczył.

- To nie jest żadna okoliczność obciążająca. Jesteśmy zdumieni, że prokurator formułuje tego typu tezy. Chciałbym państwu uzmysłowić, że zarzut poplecznictwa polega na utrudnianiu postępowania karnego, na zacieraniu śladów, ukrywaniu osób i dowodów. W tej sytuacji nic takiego nie miało miejsca - mówił adwokat Łukasz Opaliński, pełnomocnik zoo.

Klatka kluczowa-787793
Adwokat Łukasz Opaliński, pełnomocnik zoo komentuje dotychczasowe działania prokuratury
Źródło: TVN24

Pełnomocnicy ogrodu zapowiedzieli także złożenie zażalenia na zatrzymanie pracowników zoo.

Prokuratura: złe warunki w zoo

W poniedziałek prokuratura przedstawiła wstępne opinie biegłych na temat warunków, w których przetrzymywane były zwierzęta w zoo w Łącznej. Biegli wskazali między innymi, że ptaki przetrzymywane były w nieodpowiednich warunkach, w za niskiej temperaturze i bez dostępu do wody pitnej. Śledczy poinformowali o wnioskach ekspertów w poniedziałek.

W innej opinii wskazano, że pozostałym zwierzętom też nie zapewniono stałego dostępu do wody.

- W momencie rozpoczęcia oględzin liczne grupy zwierząt nie miały w ogóle dostępu do wody. Inne mogły korzystać jedynie z wody stojącej w rowach lub sadzawkach. Stwierdzono też brak odpowiedniej karmy dostosowanej do potrzeb konkretnych gatunków oraz brak zapasu karmy - mówił podczas konferencji prasowej Prokurator Okręgowy w Świdnicy Marek Rusin.

Według biegłych zwierzęta były utrzymywane w ciasnych pomieszczeniach, a drapieżniki miały wybiegi obok swoich potencjalnych ofiar. Zwrócono też uwagę na łamanie przepisów BHP oraz prowizoryczny charakter ogrodzeń poszczególnych wybiegów.

Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: