Mężczyzna od kilku lat nie dawał spokoju mieszkańcom Popowic, nękając ich na osiedlu, jak i w sieci. Niszczył drzwi, okna i ściany wulgarnymi napisami, groził sąsiadom, wyzywał ich i obrażał.
Sprawą w końcu zainteresowała się wrocławska policja. Mężczyzna został zatrzymany w czwartek, a w piątek usłyszał prokuratorskie zarzuty. Dotyczą propagowania faszyzmu, zniszczenia mienia oraz kierowania gróźb karalnych wobec pokrzywdzonych. Na tym jednak nie koniec.
- Do tego dochodzą również zarzuty dotyczące poniżania i narażenia na utratę zaufania społecznego pokrzywdzonych potrzebnego dla wykonywania przez pokrzywdzonych zawodu - powiedziała tvn24.pl podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Wobec 45-latka zostały zastosowane środki zapobiegawcze w postaci policyjnego dozoru, a także zakaz kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonych. Nie może również zamieszczać jakichkolwiek wpisów w sieci na temat pokrzywdzonych. Mężczyzna ma również zakaz opuszczania kraju połączony z zakazem wydania nowego paszportu.
"Zaczęło się od prania"
Jako pierwsze informację o zatrzymaniu mężczyzny podało radio RMF FM. Dziennikarzom udało się też porozmawiać z mieszkańcami budynku.
- Wszystko zaczęło się od prania, suszyliśmy je na balkonie i dosłownie kilka kropel wody, spadło piętro niżej, na sąsiada balkon. Zrobił straszną aferę, poleciałem tam ze szmatą, żeby posprzątać. Nie chciałem się kłócić z sąsiadami. Ale to nie wystarczyło - mówi w rozmowie z radiem jeden z pokrzywdzonych.
Mężczyzna poszedł o krok dalej i zaczął umieszczać obraźliwe napisy na tablicy informacyjnej. - Rysował nam na drzwiach genitalia, groził, napuszczał psa, niszczył całą klatkę schodową, wyzywał, rzucał jajkami w okna - podkreślał mieszkaniec w rozmowie z RMF FM.
Opracował Michał Malinowski /tok
Źródło: tvn24.pl, RMF FM
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock