1,3 miliona Polaków podpisało niezwykły dokument. "31 tysięcy stron wypełnionych śladami przodków"

Polska Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych
1,3 miliona Polaków podpisało ten niezwykły dokument
W Warszawie i Drohobyczu, w Krakowie i we Lwowie, w Wilnie, Łazach, Blachowni czy Skryhiczynie - w całej ówczesnej Polsce uczniowie, nauczyciele, urzędnicy, politycy, zwykli Polacy, podpisywali niezwykły dokument. Ośrodek Karta chce przywrócić pamięć o ich losach i organizuje konkurs dla młodzieży. TVN24 jest partnerem akcji.

Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych obchodzi właśnie swoje stulecie. Jest to 111 tomów, niemal 31 tysięcy stron wypełnionych śladami naszych przodków.

- To jest deklaracja, którą w 1926 roku podpisało blisko 1,3 miliona obywateli Polski, wszystkich narodowości, wszystkich stanów, wszystkich zawodów, aż po najmłodsze dzieci w szkole podstawowej - wyjaśnia Alicja Wancerz-Gluza z Ośrodka Karta, który chce przywrócić pamięć o tym dokumencie.

- Deklaracja była aktem podziękowania za pomoc, jaką USA udzieliły Polsce w odzyskaniu niepodległości oraz za wielką pomoc humanitarną po pierwszej wojnie światowej - opowiada.

Polska Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych
Polska Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych
Źródło: Katherine Frey / The Washington Post / Getty Images

Konkurs "Zbiorowy portret stulecia"

Z okazji stulecia dokumentu Karta ogłosiła konkurs. - Jest zachętą do odnajdywania podpisów osób z bliskiego otoczenia, z rodziny, ze szkoły, z miejscowości, z miasta lub swojej okolicy - mówi Wancerz-Gluza.

Konkurs "Zbiorowy portret stulecia" skierowany jest do uczniów między 13 a 19. rokiem życia. Jego zasady znajdziesz tutaj. Strony Deklaracji o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych oraz podpisy można znaleźć na portalu polska1926.pl.

Ośrodek Karta czeka na konkursowe prace do 5 maja. Zwycięzcy wraz z opiekunem pojadą do Waszyngtonu, gdzie będą mieli okazję zwiedzać m.in. bibliotekę Kongresu.

Akcja objęta jest patronatem TVN24. Fundatorem jest Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności w ramach programu "Szkoła Ucząca Się".

"Te historie mają znaczenie"

Jest to kolejna edycja konkursu organizowanego przez Ośrodek Karta. Poprzednia odbyła się osiem lat temu i uczestniczyli w niej m.in. uczniowie z Warszawy i wsi Bestwiny. Okazją była setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Punktem wyjścia też były podpisy na kartach Deklaracji.

Uczestnicy opowiedzieli nam więcej. - Impulsem była rodzina Dzików z Warszawy, a konkretnie Jakub, wtedy uczeń gimnazjum. Znalazł tam swojego pradziadka - opowiada nauczycielka historii i działaczka społeczna Dorota Surowiak. Pomagała uczniom w zdobywaniu informacji o kolejnych sygnatariuszach.

Pradziadek podpis złożył jako uczeń janowickiej podstawówki, więc Warszawa połączyła siły z uczniami z Bestwiny - gminy, do której należą Janowice.

- Ja się tym od razu zainteresowałam, zachwyciłam. Wstąpiły we mnie emocje. Zaraz zaczęłam szukać i znalazłam podpis mojej babci - mówi.

- Chcieliśmy, żeby pamięć o tych, którzy się podpisali, nie zaginęła. Zwróciliśmy się do rodzin, czy mają pamiątki, listy, pamiętniki - wyjaśnia laureat poprzedniej edycji Michał Dziergas. Chodzili - dosłownie - od drzwi do drzwi. Rozmawiali, pytali, słuchali. Tak powstała ponad 100-stronicowa praca, która zdobyła w konkursie pierwsze miejsce.

- Wszyscy byli szczęśliwi. Dużo gratulacji, dużo miłych słów, zadowolenia. Ludzie mieli świadomość, że z Janowic wyszło coś, co zostało docenione, że te historie mają znaczenie - podsumowuje Dziergas.

"To jest świetna przygoda"

Szymon Konik razem z koleżankami i kolegami ze szkoły w Wasilkowie pod Białymstokiem w tym samym konkursie zdobył drugie miejsce - za film o Józefie Fiedorowicz. 

- Jako nastolatka podpisała się pod tą deklaracją, a później miała bardzo ciekawe losy. Została nauczycielką, w czasie II wojny światowej prowadziła tajne nauczanie. Do tej pory zachował się budynek, w którym te lekcje konspiracyjne były polskiej młodzieży dawane - mówi dyrektor szkoły podstawowej w Białymstoku Mariusz Sokołowski.

Jeszcze jako nauczyciel szkoły w Wasilkowie zachęcił on uczniów do wzięcia udziału w konkursie. -  Im więcej opowiadamy o losach konkretnych ludzi, tym ta historia nasza, polska, nabiera większej głębi - tłumaczy.

Podstawą scenariusza stały się wielogodzinne rozmowy z żyjącymi członkami rodziny Józefy, m.in. z księdzem Romualdem Bućko, który do dziś mieszka w domu, w którym jego ciotka prowadziła tajne nauczanie. 

-  Ta ściana, (tu) były przybite dwa kawałki dykty i to była tablica. Nas było około dziesięciu osób. Ja ukończyłem pierwszą i drugą klasę - wspomina.

Film młodzieży z Wasilkowa do dziś jest odtwarzany przy różnych lokalnych okazjach. Z kolei praca o Janowicach rozrosła się po konkursie do książki. 

- Jestem bardzo wdzięczny Ośrodkowi Karta, że była taka możliwość, że nasz film został doceniony i zachęcam młodzież, bo to jest świetna przygoda - podsumowuje Szymon Konik.

- To nie jest tylko samo poszukiwanie, to jest nawiązywanie relacji, a te relacje są bardzo ważne i nawet wtedy namawiam, kiedy tam nie ma nikogo z rodziny - chociażby dla samego zbadania kontekstu historycznego tamtych czasów - zachęca Dorota Surowiak.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: