Ogi został znaleziony latem ubiegłego roku w jednym z kontenerów na śmieci na terenie Świdnicy (woj. dolnośląskie). Leżał w związanym i przysypanym odpadami worku. Piszczał. Zanim na miejsce przyjechali strażnicy miejscy, z pułapki wydostała go przechodząca obok kobieta.
Ustalenie właścicieli udręczonego zwierzaka nie było trudne. Okazało się, że czworonóg należał do 58-letniej Stanisławy K. i jej cztery lata starszego partnera, Tadeusza G. Żadne z nich nie pracowało. Obydwoje nadużywali alkoholu. Kundelka mieli od kilku lat. Według śledczy wcale o niego nie dbali. Mieli go głodzić i utrzymywać w niewłaściwych warunkach. - Zwierzak był skrajnie wychudzony, miał zapalenie skóry i zapaść krążeniowo-oddechową - wyliczali prokuratorzy.
G. miał dość swojego zwierzaka. Wziął młotek, uderzył psa w głowę, skrępował go, wrzucił do worka i bezceremonialnie wrzucił do kontenera. Był przekonany, że Ogi już nie żyje. Prokuratorom powiedział: on mnie denerwował, roznosił pchły po mieszkaniu. 62-latek do wszystkiego się przyznał.
Dla niego pół roku więzienia, dla niej pół roku obowiązkowych prac
- Sąd uznał oskarżonych za winnych znęcania się nad psem. Jednak nie dopatrzył się w ich działaniu szczególnego okrucieństwa. Tadeusz G. został dodatkowo uznany winnym usiłowania zabicia swojego psa - informuje Urszula Zawada z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy. G. ma spędzić w więzieniu 6 miesięcy. Jego partnerka przez pół roku ma wykonywać nieodpłatną pracę w wymiarze 30 godzin miesięcznie.
- Teraz czekamy na uzasadnienie tej decyzji. Zapowiedź apelacji jednak na pewno będzie, bo naszym zdaniem znęcanie się nad psem wypełniało znamion szczególnego okrucieństwa - mówi prokurator.
Ogi znalazł już nowy dom.
Wyrok zapadł w Świdnicy:
Mapy dostarcza Targeo.pl
Autor: tam / Źródło: TVN24 Wrocław