Policjanci z wrocławskiej drogówki patrolowali nieoznakowanym radiowozem drogę krajową nr 25, gdy nagle zostali wyprzedzeni przez kierującego motocyklem jadącego z prędkością znacznie przekraczającą w tym miejscu dopuszczalną. Wideorejestrator pokazał, że kierujący Yamahą na ograniczeniu do 70 km/h jechał ponad 130 km/h.
Został zatrzymany do kontroli. Jak twierdził, przepisy zna, ale nie zauważył znaku z ograniczeniem prędkości. Szybko się okazało, że nie było to jego pierwsze przekroczenie prędkości i będzie odpowiadał w warunkach drogowej recydywy.
- Obowiązujące przepisy określają, że jeżeli w ciągu dwóch lat od popełnienia wykroczenia przekroczenia prędkości kierowca dopuści się ponownie tego czynu, wysokość mandatu podwaja się - wyjaśnia aspirant Paweł Noga z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
Noga z gazu
Mężczyzna został surowo ukarany - otrzymał mandat w wysokości czterech tysięcy złotych, dopisano mu 14 punktów. Zgodnie z obowiązującymi od 3 marca nowymi przepisami dotyczącymi przekroczenia prędkości na trzy miesiące zatrzymano mu prawo jazdy.
- Nadmierna prędkość w dalszym ciągu jest jedną z głównych przyczyn wypadków drogowych, dlatego na drodze zachowajmy rozsądek tak, aby każdy z nas bezpiecznie dotarł do celu - podkreśla aspirant Noga.
Autorka/Autor: Filip Czekała
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Policja dolnośląska