- Chodzi o pięć 10-piętrowych bloków spółdzielni "Koło" przy ulicach Górczewskiej i Księcia Janusza.
- Na tym terenie stoją bloki z lat 70. Spółdzielnia powstała jeszcze w latach 50., mieszkańcy wpłacali wkład finansowy, a w latach 90. wykupywali mieszkania. W innych przypadkach mieszkania te były rekompensatą za mienie utracone podczas wojny.
- Teren Ulrychowa został przyłączony do miasta w 1951 roku. Wcześniej na podstawie reformy rolnej grunt należący do przedwojennej spółki "C. Ulrich", założonej w 1805 roku w Warszawie z siedzibą w Gdyni, został upaństwowiony po wojnie.
- W 1994 roku na podstawie dawnych akcji (przez część osób uznawanych za kolekcjonerskie) pojawiły się roszczenia majątkowe do części gruntów, na których stoją m.in. bloki mieszkalne, szkoła, przedszkole i drogi publiczne. O prawo do gruntów i o zapłatę za ich użytkowanie występuje spółka Lokaty Budowlane, która przejęła roszczenia od C. Urlich.
- Wskutek m.in. orzeczenia Sądu Okręgowego w Warszawie z 2025 roku, w którym oddalony został wniosek o zasiedzenie gruntów przez Skarb Państwa, reprezentowany przez prezydenta Warszawy, sytuacja się skomplikowała, otwierając drogę do roszczeń o wypłatę odszkodowań za korzystanie z tych gruntów.
- W sprawę zaangażowała się między innymi minister sprawiedliwości czy Rzecznik Praw Obywatelskich.
- Teraz zasadność reaktywacji spółki, mającej obecnie siedzibę w Gdyni, kwestionuje Prokuratura Regionalna w Gdańsku.
Prokuratura Regionalna w Gdańsku 9 lutego wniosła do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną w sprawie reaktywowania przedwojennej spółki Zakłady Ogrodnicze "C. Ulrich" SA. Rzecznik tamtejszej prokuratury Mariusz Marciniak doprecyzował, że jest to skarga od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 19 listopada 2025 roku, wydanego w sprawie z powództwa Skarbu Państwa (reprezentowanego w tym przypadku przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego) przeciwko spółce "C. Urlich" założonej w 1805 roku w Warszawie (obecnie z siedzibą w Gdyni). "Wyrok ten oddalił apelacje zarówno powoda (prezydenta Warszawy) i prokuratora, od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 11 grudnia 2019 r." - potwierdził nam rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku prokurator Mariusz Marciniak.
W złożonej skardze kasacyjnej prokurator zaskarżył wyrok w całości, zarzucając wyrokowi Sądu Apelacyjnego w Gdańsku naruszenie prawa materialnego, a konkretnie art. 189 Kodeksu postępowania cywilnego, "poprzez jego błędną wykładnię i błędne zastosowanie w ustalonym stanie faktycznym, wyrażające się w uznaniu, iż powód (prezydent Warszawy) nie posiada interesu prawnego w zaskarżeniu uchwał Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy spółki C. Urlich Spółka Akcyjna".
Powód może żądać ustalenia przez sąd istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa, gdy ma w tym interes prawny.art. 189 Kodeksu postępowania cywilnego [Powództwo o ustalenie istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa]
Marciniak poinformował też, że zdaniem prokuratora włodarz stolicy "ma interes prawny w zaskarżeniu uchwał, ponieważ stwierdzenie nieistnienia uchwał z 27 maja 1994 roku, Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy spółki 'C. Urlich' SA (...) o wyborze członków zarządu spółki oraz o wyborze członków komisji rewizyjnej (rady nadzorczej), umożliwi złożenie skargi o wznowienie prawomocnie zakończonego postępowania Sądu Rejonowego dla miasta stołecznego Warszawy o wpisaniu spółki C. Urlich SA do Krajowego Rejestru Sądowego".
Rzecznik prokuratury zaznaczył też, że wpisanie spółki do Krajowego Rejestru Sądowego było możliwe, ponieważ wraz z wnioskiem o wpis przedłożono protokół Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy z 27 maja 1996 roku, w którym stwierdzono, że "wzięli w nim udział wspólnicy posiadający 8700 akcji spośród 9000 wszystkich akcji".
"W dokumentach spółki znajduje jednak protokół Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy z 1949 roku, z którego wynika, że znaczna część akcji została umorzona w latach 40., XX wieku. Prawidłowość wpisu do KRS budzi zatem wątpliwości, a dopóki spółka jest wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego, dopóty ma osobowość prawną i zdolność sądową" - podsumował rzecznik.
Powództwo na miliony. Reakcje
Sprawę jako pierwsza opisała "Gazeta Stołeczna". Jak podali jej dziennikarze, spółka, która rości sobie prawa do warszawskich gruntów, wystąpiła z powództwem na 21 milionów złotych do Skarbu Państwa o bezumowne korzystanie z działek, po uwzględnieniu odsetek wyszło 31 milionów złotych. Mieszkańcy bloków przy Górczewskiej obawiają się, że spłata tej sumy spadnie na spółdzielnię, czyli de facto na nich.
Prawidłowość reaktywacji spółki C. Ulrich, a także poprawność wydania decyzji zwrotowej przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi z 2012 roku kwestionował burmistrz Woli Krzysztof Strzałkowski. Głos zabrał także m.in. minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Podkreślił, że nie lekceważy tej sprawy, ale przyznał, że jej stan prawny jest bardzo skomplikowany. Przypomniał, że były już takie przypadki, kiedy to przedwojenne spółki reaktywowały swoją działalność i prokuratura dopatrywała się tam nieprawidłowości, np. próby wyłudzenia gruntów. Wskazał też, że przyjrzy się sprawie również pod kątem sądowym.
Z kolei prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapewnił, że również ratusz podjął odpowiednie kroki w tej sprawie. "Chciałbym, żeby wybrzmiało to jasno: na każdym etapie postępowania jako urząd miasta podejmujemy aktywne działania, aby ten proces zablokować. Warszawa od lat korzysta ze wszelkich możliwych środków prawnych, aby potwierdzić, że grunt należy do Skarbu Państwa, a nie do prywatnej spółki. Dodatkowo robimy wszystko, aby unieważnić 'reaktywację' spółki C.Ulrich" - zapewnił w lutym prezydent stolicy.
Trzaskowski podkreślał też, że urzędnicy są po stronie mieszkańców. Poinformował także, że jest w kontakcie z burmistrzem dzielnicy oraz z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem.
Tydzień temu Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek spotkał się w tej sprawie z burmistrzem Woli. Zadeklarował przeanalizowanie dostępnych w sprawie dokumentów i akt sądowych toczących się i zakończonych postępowań oraz podjęcie działań w granicach przysługujących mu kompetencji.
Opracowała Katarzyna Kędra