Chłopiec sprzedawał lemoniadę. Wezwano straż miejską

Strażniczki wykupiły lemoniadę od młodego sprzedawcy
16-latka sprzedawała wiśnie z ogrodu dziadka, sanepid nałożył na nią mandat
Źródło zdj. gł.: Straż Miejska w Bogatyni
Zgłoszenie o handlu lemoniadą przez dziecko postawiło na nogi straż miejską w Bogatyni. Na miejscu funkcjonariuszki spotkały Fabiana, który zbierał pieniądze na książki i zamiast mandatu dostał wsparcie. Strażniczki wykupiły cały towar. A chłopak w rozmowie z tvn24.pl zapowiada "rozwinięcie działalności".

Nietypowa interwencja straży miejskiej w Bogatyni zakończyła się wsparciem dla młodego przedsiębiorcy. Za stoiskiem z lemoniadą stał 12-letni Fabian.

- Przyszedłem ze szkoły i poszedłem sprzedawać lemoniadę. Przyjechała straż miejska, sprawdziła, jaka cena, kupiła i pojechała. Później przyjechali znowu i powiedzieli, że jakaś pani zgłosiła, że nie podoba się jej, że sprzedaję lemoniadę - opowiada Fabian.

Całe zdarzenie miało miejsce w środę, 17 czerwca przy ulicy Szpitalnej.

- Zaczęło się to od zgłoszenia jednej z mieszkanek Bogatyni, która poinformowała, że chłopiec nielegalnie sprzedaje lemoniadę w okolicy szpitala, a tak naprawdę swojego miejsca zamieszkania. Pani poprosiła o interwencję - relacjonuje inspektor Ewelina Banaś ze straży miejskiej.

Na miejsce wysłano partol. - Chłopiec jest nam znany, ponieważ miał z nami prelekcje w szkole. Bogatynia to małe miasto, więc znamy się wszyscy przynajmniej z widzenia - opowiada. 

Strażniczki z uśmiechem podeszły do dziecka. - Chłopak ucieszył się na nasz widok. Zapytałyśmy, czym handluje - odpowiedział, że lemoniadą. Mała lemoniada kosztowała 3,5, a duża 5 złotych - mówi Banaś.

Strażniczki wykupiły lemoniadę od młodego sprzedawcy
Strażniczki wykupiły lemoniadę od młodego sprzedawcy
Źródło zdjęcia: Straż Miejska w Bogatyni

Zamiast interwencji zakończonej pouczeniem, funkcjonariuszki zdecydowały się na inne rozwiązanie.

- Skontaktowałyśmy się z przełożonym i powiedziałyśmy, że nie mamy serca, żeby go przeganiać. Komendant nas poparł - tłumaczy strażniczka.

Strażniczki wykupiły lemoniadę od młodego sprzedawcy

Podczas działań jeden z przechodniów apelował, aby zostawić chłopca w spokoju. Jak się okazało, nie było takiej potrzeby. Funkcjonariuszki postanowiły wykupić od Fabiana cały towar.

 - Kupiliśmy lemoniadę, młody człowiek nam ją nalał, wypiłyśmy. Przepyszna była. Chłopiec zachował się na tyle odpowiedzialnie, że miał na sobie rękawiczki - relacjonuje Banaś.

- Miło się poczułem. Byłem wesoły, z tego, że sprzedałem - mówi chłopak. 

W rozmowie z mundurowymi Fabian przyznał, że zbiera pieniądze na książki do szkoły. - Ujęło nas to, że wyszedł z taką inicjatywą - podkreśla inspektor.

Jak ustaliła nasza redakcja, chłopakowi udało się uzbierać na swój cel. - Najpierw zbierałem na książki, ale już mam opłacone. Teraz zbieram na hulajnogę i wakacje - opowiada 12-latek.

Jak ustaliły strażniczki, dziecko cały czas było obserwowane przez dziadków. Po zakończeniu sprzedaży chłopiec zabrał swoje stanowisko i wrócił do domu.

12-latek nie zamierza rezygnować ze sprzedaży lemoniady. - Jeszcze będę drożdżówki sprzedawał - mówi chłopak.

Jak podkreślają strażnicy, sytuacja może być przykładem dla innych dzieci. - Myślę, że ta sytuacja z Fabianem ośmieli dzieci i zobaczą, że warto działać, żeby móc uzbierać na to, co chcą, może coś do wakacji dorobić albo coś dokupić - mówi Banaś.

Czy osoba niepełnoletnia może sprzedawać produkty?

- Z punktu widzenia prawa wygląda to tak, że to jest tak nikły zarobek, że taki młody przedsiębiorca wcale nie potrzebuje mieć firmy, albo kasy fiskalnej - tłumaczy inspektor Ewelina Banaś ze straży miejskiej w Bogatyni. 

Rzecznik prasowy Głównego Inspektora Sanitarnego wyjaśniał wcześniej, że obowiązek zgłoszenia działalności do sanepidu dotyczy tylko tych podmiotów, które prowadzą zorganizowaną i ciągłą produkcję lub sprzedaż żywności. Jak podkreślał, okazjonalne działania - takie jak sprzedaż lemoniady przez dzieci czy jedzenie oferowane podczas festynów - nie wymagają rejestracji w Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

Wątpliwości budzi natomiast kwestia samej sprzedaży przez osoby niepełnoletnie. Adwokat Magdalena Gołacka zaznaczała, że w polskich przepisach brakuje jednoznacznych regulacji dotyczących takich sytuacji. Ze względu na niewielkie przychody dzieci zwykle nie muszą zakładać działalności gospodarczej, jednak pojawiają się ograniczenia wynikające z ich wieku.

Ekspertka podkreśla, że dzieci poniżej 13. roku życia nie mają zdolności do czynności prawnych, dlatego nie powinny samodzielnie prowadzić sprzedaży. W przypadku starszych niepełnoletnich możliwe jest podejmowanie takich aktywności, ale zazwyczaj wymagana jest zgoda rodzica lub opiekuna. Istotne jest również, czy sprzedawane rzeczy zostały przekazane dziecku do swobodnego dysponowania.

Znaczenie ma także forma takiej działalności. Inne zasady obowiązują, gdy niepełnoletni działa samodzielnie, a inne - gdy jest zatrudniony przez firmę. Osoby poniżej 18. roku życia mogą podejmować pracę, ale tylko na określonych zasadach. Umowa o pracę jest możliwa po ukończeniu 15 lat, natomiast przy innych formach zatrudnienia zazwyczaj od 16. roku życia

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: