Johnson przemawiał, May się "zezłościła"

TVN24


Brytyjska premier Theresa May zbagatelizowała we wtorek wystąpienie byłego szefa MSZ Borisa Johnsona, który skrytykował jej strategię negocjacji w sprawie brexitu. - Boris zawsze robi show, ale dla ludzi ma znaczenie to, co robimy i co wpływa na ich życie - mówiła.

Podczas swojego jedynego wystąpienia na konwencji programowej Partii Konserwatywnej w Birmingham Johnson wezwał do porzucenia tzw. planu z Chequers, mówiąc, że jego realizacja - z zachowaniem wspólnego rynku dóbr i bliskiej współpracy celnej - byłaby "niebezpieczna i niestabilna, zarówno politycznie, jak i gospodarczo", a także "politycznie upokarzająca" dla Wielkiej Brytanii.

"To nie jest negocjowalne"

W serii popołudniowych wywiadów dla telewizji BBC News i Sky News przed swoim środowym wystąpieniem na zakończenie konwencji programowej Partii Konserwatywnej w Birmingham szefowa rządu przekonywała jednak, że wyłącznie jej propozycja "realizuje wynik głosowania Brytyjczyków, przejmując kontrolę nad naszymi pieniędzmi, granicami i prawem". - To nie jest negocjowalne - zastrzegła.

Jak tłumaczyła, tzw. plan z Chequers realizuje wszystkie zobowiązania wobec wyborców, a jednocześnie inaczej niż alternatywne propozycje "robi to w taki sposób, który chroni miejsca pracy w Wielkiej Brytanii i jedność Zjednoczonego Królestwa".

- Jest jedna lub dwie rzeczy, które powiedział Boris, a które mnie zezłościły - przyznała, wskazując m.in. na jego podejście do przyszłości Irlandii Północnej.

Johnson argumentował w przemówieniu, że brytyjski rząd powinien zrezygnować z ustalonego w grudniu 2017 roku rozwiązania awaryjnego na wypadek braku innego porozumienia, tzw. backstopu, nazywając je "konstytucyjnie paskudnym".

- I ja i on jesteśmy członkami Partii Konserwatywnej i unionistów, dlatego że wierzymy w unię Zjednoczonego Królestwa. Irlandia Północna jest jej częścią: złożyliśmy jej mieszkańcom pewną obietnicę i ją podtrzymujemy, a plan z Chequers jest jedynym, który spełnia ten warunek - tłumaczyła szefowa rządu.

Kwestia Irlandii "rozdmuchana politycznie"

Dopytywana o to, czy traktuje Johnsona jako potencjalnego rywala, który chciałby zastąpić ją na stanowisku premiera, May odmówiła jednoznacznej odpowiedzi.

- Nie będę spekulować lub komentować pracy pojedynczych członków parlamentu. Tu nie chodzi o pracę polityków, ale o miejsca pracy ludzi na terenie całego kraju i ich ochronę w przyszłości - odparła.

Jednocześnie minister ds. wyjścia z Unii Europejskiej Dominic Raab ocenił wieczorem podczas dyskusji towarzyszącej kongresowi programowemu, że kwestia Irlandii Północnej "została rozdmuchana w celach politycznych i warto obniżyć temperaturę sporu".

Jak dodał, rozwiązanie tej kwestii jest możliwe za pomocą technologii, która pozwoliłaby na uniknięcie powrotu twardej granicy między Irlandią Północną a Irlandią.

Raab ocenił, że ostateczne porozumienie z Unią Europejską ws. wyjścia i przyszłych relacji ze Wspólnotą "nie będzie perfekcyjne", oceniając je na siedem, osiem punktów w dziesięciopunktowej skali.

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z Unii Europejskiej 29 marca ub. roku i powinna opuścić Wspólnotę 29 marca 2019 roku.

Autor: asty/adso / Źródło: PAP