Terlecki: Żałuję, że nie leciałem z marszałkiem. Mógłbym opowiadać, jak było sympatycznie

TVN24

Ryszard Terlecki w "Jeden na jeden"tvn24
wideo 2/38

Nie widzę potrzeby, by marszałek Sejmu Marek Kuchciński zwracał pieniądze za loty - powiedział w "Jeden na jeden" w TVN24 szef klubu PiS i wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. - Nie przesadzajmy, nie wariujmy, samolot i tak leci z marszałkiem, więc czy zabiera posła, czy dziennikarza, czy syna, to myślę, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego - dodał.

ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ W "JEDEN NA JEDEN" W TVN24 GO >

Poseł klubu Platformy Obywatelskiej - Koalicji Obywatelskiej Sławomir Nitras poinformował w czwartek, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński "właściwie każdego tygodnia korzysta z rządowego samolotu Gulfstream do celów absolutnie prywatnych, latając do Rzeszowa i z Rzeszowa do Warszawy".

Poseł PO powołał się na dokumenty z nagłówkami Gabinetu Marszałka Sejmu. Są to - jak mówił - "kopie zamówień, zleceń, które kancelaria pana marszałka każdego tygodnia wysyła do dysponentów rządowych samolotów, które kupiliśmy za grube miliardy złotych".

W sześciu dokumentach na liście pasażerów oprócz Marka Kuchcińskiego wymienione są również inne osoby noszące takie samo nazwisko jak marszałek Sejmu. Dotyczy to sześciu przelotów - jednego z 5-6 stycznia 2018 roku i pozostałych z roku 2019: z 5 lutego, 22 lutego, 26 maja, 14-16 czerwca i 5 lipca.

W zapotrzebowaniach na organizację lotów, dołączonych do dokumentacji, na którą powoływał się poseł Platformy Obywatelskiej, wskazano, że rejsy mają status HEAD, co oznacza, że jest to lot specjalny, z udziałem najwyższych władz państwowych.

Jeden ze skanów dokumentów z listą pasażerów rządowego samolotu

CZYTAJ TAKŻE: Lot marszałka Kuchcińskiego rządowym samolotem do Rzeszowa. KONKRET24 zapytał o szczegóły >

Terlecki: żałuję, że nie leciałem z marszałkiem Kuchcińskim

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki pytany w "Jeden na jeden" w TVN24 o tę sprawę, przyznał, że żałuje, że nie leciał nigdy z Markiem Kuchcińskim, bo "teraz mógłby opowiadać, jak było sympatycznie". - A nie leciałem, więc nie mam o czym mówić - stwierdził.

Zapytany, czy jego zdaniem marszałek Sejmu powinien szczegółowo wyjaśnić swoje loty, odparł: - Wydaje mi się, że to wszystko jest szczegółowo wyjaśnione. Marszałek ma ogromną ilość rozmaitych zajęć, spotkań, podroży zagranicznych, bo reprezentuje przecież polski parlament. Ma też swój okręg wyborczy, jest szefem regionu podkarpackiego, więc te podróże są jak najbardziej uzasadnione.

- Nie widzę tu - poza sezonem ogórkowym - niczego niezwykłego - ocenił. - To, że zdarzało się zabrać syna czy córkę, to w niczym nie zmienia sytuacji tego lotu - dodał.

- Nie przesadzajmy, nie wariujmy, samolot i tak leci z marszałkiem, więc czy zabiera posła, czy dziennikarza, czy syna, to myślę, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego - powiedział.

"Ja jestem z Krakowa, ja bym nie zwracał"

Jak przyznał Terlecki, nie widzi potrzeby, by marszałek Sejmu Marek Kuchciński zwracał pieniądze za te loty.

- Ja jestem z Krakowa, ja bym nie zwracał - dodał.

Na uwagę, że gdy córka prezydenta Andrzeja Dudy towarzyszyła swoim rodzicom podczas niedawnej wizyty w Stanach Zjednoczonych, ale poleciała samolotem rejsowym sama i zapłaciła za ten lot, odpowiedział, że "to jest inna sytuacja, bo to był lot zagraniczny, daleki". - Rzeczywiście tu pewnie tak należało postąpić - mówił.

"Trzeba rozumieć tych, którzy opierają się takiej propagandzie czy promocji"

Terlecki odniósł się również do decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie, który postanowił, że tygodnik "Gazeta Polska" musi wycofać z dystrybucji naklejki, na których wydrukowano hasło "Strefa wolna od LGBT".

- Generalnie zgadzam się. Nie powinniśmy wykluczać kogokolwiek z różnych powodów, z powodów różnych jego inności, ale też trzeba rozumieć tych, którzy opierają się takiej propagandzie czy promocji, która ma te środowiska jakoś wyróżniać - skomentował. - Myślę o osobach, które organizują te cykliczne marsze czy parady, jeżdżą od miasta do miasta, którzy przeciwstawiają się takiej trochę nachalnej propagandzie - wyjaśnił.

Wicemarszałek Sejmu ocenił, że "marsze dla życia, czy tego rodzaju manifestacje mają takie samo prawo się odbywać, jak te Marsze Równości".

Pytany, czy zatem rozumie tych, którzy w Białymstoku wystąpili przeciwko Marszowi Równości, odparł: - Ja rozumiem tych, którzy manifestowali swoje inne zdanie. Natomiast oczywiście w żaden sposób tego nie pochwalam, przeciwnie uważam, że to było bardzo karygodne zachowanie.

Według gościa TVN24 "popełniono pewien błąd, pozwalając na to, aby te manifestacje odbywały się praktycznie w jednym miejscu".

"Oświadczenia wydają się być przekonywujące"

Terlecki był również pytany o wyjaśnienia samorządowców z Białegostoku, którzy pojawili wśród kontrmanifestantów protestujących przeciwko sobotniemu Marszowi Równości.

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury w sprawie marszałka województwa Artura Kosickiego, radnego PiS w sejmiku Sebastiana Łukaszewicza, p.o. dyrektora gabinetu marszałka Roberta Jabłońskiego oraz radnego miejskiego Henryka Dębowskiego. Działacze PiS pojawiali się wśród kontrmanifestantów protestujących przeciwko sobotniemu Marszowi Równości w Białymstoku. We wtorek odnieśli się oni do zarzutów prezydenta.

- Konieczne tu było wyjaśnienie, skoro te osoby się tam znalazły. I te wyjaśnienia się pojawiły - ocenił gość "Jeden na jeden". - Z tego oświadczenia wynikało, że byli tam raczej po to, żeby powstrzymać agresję, a nie ją jeszcze powiększać czy nasilać - powiedział.

Jak podkreślił, "te oświadczenia wydają się być przekonywujące".

Terlecki: wyjaśnienia samorządowców PiS były konieczne i się pojawiły
tvn24

Terlecki: nie wiem, czy listy poparcia do KRS muszą być opublikowane

Wicemarszałek Sejmu na pytanie, kiedy Kancelaria Sejmu opublikuje listy poparcia dla kandydatów do nowej, wyłonionej przez polityków Krajowej Rady Sądownictwa, odparł: - Zdaje się, że termin mija 30 lipca, czyli we wtorek. Do tego czasu z pewnością kancelaria jakąś decyzję podejmie.

Mimo wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, Kancelaria Sejmu wciąż nie poinformowała, kto podpisał się na listach poparcia dla kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

- Nie wiem czy one muszą być opublikowane. Jest oczywiście wyrok sądu, to nie jest decyzja ostateczna. Są różne przesłanki. Z drugiej strony są takie przepisy, jak ochrona danych osobowych - stwierdził Terlecki.

- To problem, sprawa Kancelarii Sejmu. Z pewnością kancelaria zachowa się tak, jak powinna, to znaczy prawo nie zostanie naruszone. Nie wiem, jaka będzie decyzja, nie mam pojęcia - dodał.

Jak zaznaczył szef klubu Prawa i Sprawiedliwości, niekoniecznie osoby, które podpisały te dokumenty, chcą, żeby ujawniać ich dane.

Terlecki: nie wiem, czy listy poparcia do KRS muszą być opublikowane
tvn24

"Od miesięcy nikogo to nie zajmuje ani nie porusza"

W czwartek minęło pół roku od złożenia przez austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. "Nie wszczęto śledztwa, ani nie przesłuchano nikogo poza pokrzywdzonym. Nie zabezpieczono też żadnych dowodów" - napisał pełnomocnik biznesmena Roman Giertych. CZYTAJ WIĘCEJ O SPRAWIE TUTAJ >

Terlecki stwierdził, że ten temat w Prawie i Sprawiedliwości "od miesięcy nikogo to nie zajmuje ani nie porusza".

- To jest temat, który od czasu do czasu wciąż porusza dziennikarzy. Nie słyszałem żadnej rozmowy w Prawie i Sprawiedliwości na ten temat - przyznał.

- To jest typowa kaczka, która ma zrobić wrażenie, że coś poważnego się stało - dodał.

We wtorek Komitet Polityczny PiS, który zatwierdzi listy na wybory parlamentarne

Szef klubu PiS poinformował także, że w piątek zbiera się prezydium Komitetu Politycznego partii. - Będziemy zamykać te 23 listy, w 23 okręgach - zaznaczył. Zapowiedział, że we wtorek zbierze się Komitet Polityczny PiS, który zatwierdzi te listy. - Wtedy będziemy je ogłaszać. Myślę, że będziemy je raczej w okręgach ogłaszać, przedstawiając kandydatów poszczególnych - podkreślił polityk.

Terlecki pytany, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński, "jedynka" na liście wyborczej w stolicy, obawia się ewentualnej rywalizacji w Warszawie z liderem PO Grzegorzem Schetyną, odparł: - Nie, z pewnością się nie obawia, to jest złe słowo. Rywalizują ze sobą i myślę, że wynik naszego prezesa będzie znacząco lepszy niż przewodniczącego Schetyny.

Poinformował także, że jest "parę osób" z Kukiz'15, które zgłosiły się do PiS, aby wystartować z list tej partii. Dopytywany, czy na listach Prawa i Sprawiedliwości może pojawić się nazwisko wiceszefa klubu Kukiz'15 Tomasza Rzymkowskiego, odparł: - Tak, może się pojawić.

"Polityka jest brutalna i czasem zmusza do trudnych sojuszy"

Wicemarszałek Sejmu dopytywany, czy PiS dopuszcza opcję ewentualnej koalicji z PSL-em, odpowiedział, że "po wyborach może być inny świat, wiele się może zmienić".

Terlecki podkreślił również, że PiS po wyborach liczy na samodzielną większość w Sejmie.

- Ale polityka jest brutalna i czasem zmusza do trudnych sojuszy - dodał.

Zaznaczył, że koalicja z PSL-em "na dziś jest oczywiście nierealna i niemożliwa, a jak będzie po wyborach to się okaże".

Autor: kb//plw,now / Źródło: tvn24