1700 zawiadomień, ale śledztwa nie będzie. Decyzja prokuratury trudna do zaskarżenia

TVN24

tvn24Prokuratorzy zdecydowali, że śledztwa nie będzie

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie braku publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 9 marca. Jakie pole manewru mają teraz osoby i instytucje, które złożyły ponad 1700 zawiadomień? Prawnicy twierdzą, że w pewnych przypadkach sąd mógłby nakazać śledczym wszczęcie śledztwa. Ale droga do tego nie byłaby łatwa.

Prokuratura Okręgowa Warszawa Praga w środowym komunikacie potwierdziła wcześniejsze informacje tvn24.pl o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie braku decyzji premier Beaty Szydło o publikacji wyroku TK z 9 marca.

Zawiadomienia w tej sprawie złożyło ponad 1700 osób fizycznych, a także stowarzyszenia i fundacje. Czy istnieje prawna możliwość zaskarżenia prawomocnej już decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa?

Trudna droga do złożenia zażalenia

Osoby fizyczne - autorzy zawiadomień - mogłyby próbować składać zażalenia (do sądu poprzez prokuraturę - red.) na odmowę wszczęcia postępowania. Jednak z dotychczasowej praktyki wynika, że prokuratury odrzucają takie wnioski. Prawnicy twierdzą, że aby osoby fizyczne mogły złożyć skuteczne zażalenie, musiałyby najpierw zostać przez prokuratorów uznane za pokrzywdzone w sprawie dotyczącej braku publikacji wyroku Trybunału. Tak się jednak nie stało. Nie doszło bowiem do etapu wszczęcia śledztwa. Wszczęcie śledztwa oznaczałoby, że zdaniem prokuratury istnieje "uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa", a to by znaczyło, że istnieją też pokrzywdzeni.

Jednak, zdaniem części prawników, możliwe jest złożenie zażalenia do sądu na to, że prokuratura nie uznała osoby zawiadamiającej za pokrzywdzoną, nawet jeśli prokuratura zamknęła sprawę na etapie czynności sprawdzających. Jeżeli sąd przyjąłby takie zażalenie, a następnie przyznał takiej osobie status pokrzywdzonej, to dopiero wtedy otwierałoby to drogę do złożenia zażalenia na decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa.

Furtka dla stowarzyszeń i fundacji

Łatwiejszą drogę mają instytucje i stowarzyszenia. Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego (artykułami 305 i 306 kpk) zażalenie na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa przysługuje instytucji społecznej, samorządowej, która złożyła zawiadomienie o przestępstwie. A wśród zawiadomień, które trafiły do praskiej prokuratury są składane w imieniu takich organizacji.

Jedną z nich jest założona przez mec. Romana Giertycha Fundacja Obrony Demokracji. - Złożymy zażalenie – zapowiada były wicepremier, obecnie adwokat. I dodaje: - Sąd może uchylić postanowienie o odmowie wszczęcia i nakazanie przeprowadzenie prokuraturze określonych czynności, które mogą spowodować konieczność wszczęcia śledztwa.

Subsydiarny akt oskarżenia

W takim przypadku – zdaniem Giertycha – nawet gdyby prokuratura umorzyła śledztwo, to zostałaby otwarta droga do wystąpienia do sądu o uznanie pozostałych zawiadamiających za pokrzywdzonych. A także - do wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia (skierowanego do sądu nie przez prokuraturę, ale osobę lub instytucję pokrzywdzoną w sprawie - red.) przeciwko premier Beacie Szydło za brak decyzji o wydrukowaniu wyroku TK z 9 marca.

Takie przypadki się już zdarzały. Na przykład część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej wniosła do sądu subsydiarny akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi Arabskiemu, byłemu szefowi kancelarii premiera, mimo że wcześniej prokuratura umorzyła śledztwo w jego sprawie.

Prokuratura nie jest od sporów konstytucyjnych

Prokuratura na warszawskiej Pradze, uzasadniając decyzję o odmowie wszczęcia, stwierdziła m.in, że nie jest władna do rozstrzygania sporu, jaki wyrósł wokół Trybunału Konstytucyjnego.

"Sprawa przedmiotowego wyroku Trybunału przynosi dwa sprzeczne stanowiska prawne, reprezentowane przez ekspertów z zakresu prawa konstytucyjnego, a dotyczące kwestii, czy Trybunał Konstytucyjny może orzekać wyłącznie na podstawie Konstytucji z pominięciem obowiązującej ustawy o Trybunale. W tej sytuacji podjęcie każdej decyzji - o publikacji orzeczenia bądź jego odmowie - mogłoby zostać potraktowane jako niedopełnienie obowiązków. Aby je wykazać, należy jednak dowieść działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego o charakterze, co wymaga podkreślenia, umyślnym. Przyjęcie stanowiska jednej ze stron konstytucyjnego sporu nie może być zaś traktowane jako działanie, które umyślnie narusza publiczny interes, lecz nawet - w subiektywnej ocenie, popartej prawnymi ekspertyzami konstytucjonalistów - może uchodzić za ochronę tego interesu. Prokuratura nie jest zaś organem uprawnionym do rozstrzygania sporów o charakterze konstytucyjnym" – czytamy w komunikacie prokuratury.

"Strata czasu i pieniędzy"

Z takim stanowiskiem praskiej prokuratury zgadza się część prawników, których zapytaliśmy, co po odmowie wszczęcia śledztwa mogą zrobić osoby, które złożyły zawiadomienia.

- Rozwiązanie kryzysu konstytucyjnego jest oczywiście domeną polityki, co w polskich warunkach oznacza działania parlamentu i prezydenta a nie prokuratury czy sądów. Próba wykorzystywania instrumentów karno-prokuratorskich do rozstrzygania kryzysu konstytucyjnego, z jakim mamy do czynienia, nie dość, że była i jest merytorycznie bezpodstawna, to w praktyce oznacza, że prokuratura musi tracić czas i pieniądze podatników na zajmowanie się politycznymi anonsami ubranymi w formułę "zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa" – uważa mecenas Dariusz Pluta, znany karnista i obrońca w sprawach dotyczących wolności słowa. - Jestem przeciwny takim praktykom niezależnie od tego, kto je organizuje i kogo dotyczą, albowiem jest to po prostu forma instrumentalnego wykorzystywania formalnych możliwości wynikających z procedury karnej w celach politycznych - dodaje Pluta.

1700 zawiadomień, ale śledztwa brak
tvn24

Autor: Maciej Duda (m.duda2@tvn.pl) Robert Zieliński (r.zielinski@tvn.pl), dziennikarze śledczy tvn24.pl / Źródło: tvn24.pl